Przedszkole też stawia na gry planszowe

mars Dla dzieci, Gry rodzinne 1 Komentarz

No Gravatar

Z reguły odbierając i zawożąc Filipa do przedszkola nie rozglądam się zbytnio po budynku i po wywieszkach – w głowie mam jeden cel – odebrać go lub zostawić. Oczywiście oberwało mi się już nie raz za to, ponieważ nie interesuję się tym co się dzieje w przedszkolu i mogą ominąć nas niektóre rzeczy. Przyznaję może to mieć miejsce, ale od jakiegoś czasu staram się pamiętać, żeby rozejrzeć się chociaż w poszukiwaniu komunikatów dla rodziców. Co się okazuje czasem informacje te są całkiem ciekawe, ponieważ dotyczą gier planszowych :)

gry planszowe w przedszkolu

Przedszkole organizuje konkurs rodzinny na grę planszową. Wydaje mi się, że jest to świetne podejście ponieważ:Reszta wpisu

Tu tu tak, tu tu tak, trąbi pociąg, daje znak

kdsz Recenzje 5 Komentarzy

No Gravatar

„30 Rails” to tytuł, który pierwszy raz wpadł mi w oko podczas przeglądania wyników tegorocznej edycji Golden Geek Awards. Gry o pociągach zawsze mogą liczyć na moje wstępne zainteresowanie, a ta dodatkowo może pochwalić się niezłą średnią ocen na BGG, oraz wyróżnieniem w kategorii Print & Play w wyżej wymienionym plebiscycie. Pomyślałem – czemu by nie spróbować – szczególnie, że do rozegrania partii wystarczy wydrukować jedną kartkę formatu A4, wziąć z zasobów własnych dwie kostki K6 w różnych kolorach i długopis, oraz przeczytać krótką instrukcję.

Reszta wpisu

Nocne granie

mars Rozgrywki 6 Komentarzy

No Gravatar

Wczoraj rano Stanley zadzwonił do mnie z pytaniem czy mam jakieś plany na wieczór. Tak się składało, że przypadła mi rola niańki, ale tak poza tym miałem wolny wieczór i noc. Wszystko się dobrze układało i wyglądało na to, że będzie konkretne granie, choć w dość wąskim towarzystwie. O 20:30 miałem gościa. Sofia jeszcze nie spała wyczekując na wujka, a to pozwoliło nam rozpocząć wieczór bardzo lajtowo. Na stole wylądowało The Island – zabawna gra o tym jak uciec z tonącej wyspy.

Survive

Oczywiście na trasie wiele przeszkód takich jak smoki morskie zjadające łajby ratunkowe wraz z załogą, wieloryby rozbijające łódki, rekiny zjadające samotnie płynących na morzu czy też wiry wciągające wszystko dookoła. Reszta wpisu

Dzieciaki wymyślają nowe zasady gry

mars Dla dzieci 4 Komentarzy

No Gravatar

Hej to moja ryba! trafiła do nas kilka lat temu przy okazji jakiegoś MatHandlu. Wtedy umieściłem ją na wishliście ze względu na Sofię, ponieważ szukałem dla niej jakichś nowych gier. Jak już ją dostałem i kilka razy zagraliśmy to wiedziałem, że nie przyjmie się. Była po prostu za słaba.

Hej to moja ryba

Jedyną wartością gry były plastikowe, śmieszne pingwiny. Pudełko jednak zostało na półce z bliżej niewyjaśnionych przyczyn, może nie udało mi się tego zamienić na nic innego. Z czasem jak już pojawił się Filip uznałem, że może zostawię ją bo jemu bardziej podpasuje. Parę miesięcy temu uznałem, że był to dobry krok, ponieważ regularnie wyciągał ją z półki i układał sobie pola, skakał po nich pingwinami, ale oczywiście bez jakiegoś celu (chociaż dobrej zabawy nie można nazwać brakiem celu).

Kilka dni temu Filip uparcie wołał mnie, żeby zagrać z nim w Hej lyba. Czemu nie? Reszta wpisu

Blood Rage pierwszy szał

mars Pierwsze wrażenie 2 Komentarzy

No Gravatar

Po tym jak udało się zagrać z sukcesem w Cry Havoc postanowiłem iść za ciosem i kupiłem kolejną grę z konkretną zawartością figurkową i tym razem był to Blood Rage. Przyznaję się, że zawsze lubiłem żołnierzyki, różnego rodzaju figurki zabawkowe, składane czy w całości, ale zdecydowanie z plastiku. Dlatego teraz ciągnie mnie do takich tytułów planszowych, ale wiadomo z reguły to nie są eurogry z ekonomiczną nawalanką i optymalizacją swoich ruchów – takie oczywiście też lubię :) Dlaczego wybrałem Blood Rage? Może dlatego, że ma pozytywne opinie, fajne figurki, ciekawy klimat i wypaśne figurki (chyba coś za dużo o tych figurkach). Może jeszcze to 15 miejsce na BGG też warto wspomnieć :)

blood rageReszta wpisu

Deskove Hry

mars Humor 3 Komentarzy

No Gravatar

Lubię zjeść i napić się czeskiego piwa, więc co jakiś czas udaję się z wizytą do naszych południowych sąsiadów. Co ciekawe ilekroć jestem w Czechach, tylekroć coś mnie ubawi. Tym razem udało mi się zajrzeć do jednego ze sklepów z zabawkami. Zawsze gdy widzę jakiś większy magazyn zaglądam, w poszukiwaniu planszówek. Nie chodzi od razu o zakup, ale chociaż żeby popatrzeć, porównać (no dobra, może też skorzystać z jakiejś okazji). Oczywiście nie chciałbym czeskiej wersji gry zależnej językowo, ale coś co jest neutralne czemu nie. Z tyłu głowy też mam, że Albi czy Mindok to od sąsiadów. Ponieważ ten sklep był taki typowo zabawkowy to nie spodziewałem się znaleźć nic ciekawego. Na początku faktycznie klasyka marketowa czyli Jengi, Dobble, Scrabble, Monopoly, UNO czyli żużel. Jednak przyglądając się pudełkom znalazłem też kilka poważniejszych. Patrząc na tytuły i dopiski jednak powaga trochę ustępuje miejsce lekkiemu uśmiechowi. Bo jak to wygląda? Gra o Tron – Hra o Truny?

deskove hry

Reszta wpisu

Komponenty z piekła rodem

kdsz Ogólne 6 Komentarzy

No Gravatar

Rodzina wyjechała na ferie. Mam więc wolne, jestem sam i mogę robić co mi się podoba. Oczywiście po 18, jak już wrócę z roboty. Mogę sobie na przykład zagrać w planszóweczkę w wersji solo. Jakiegoś „Robinsona”, „Pandemica”, czy „Nations”. Wczoraj mój wybór padł na nieoficjalny wariant solo do „Zamków Burgundii”. Zbierając grę do pudełka nasunęła mi się pewna refleksja.

Reszta wpisu

Cry Havoc dla 2 osób

mars Recenzje 1 Komentarz

No Gravatar

Cry Havoc to był eksperyment w mojej kolekcji. Wiedziałem, że nie bardzo będę miał z kim zagrać w dowolnym momencie i będę musiał czekać na jakąś specjalną okazję. Z Sofią gram już w różne tytuły, ale Cry Havoc raczej uznałem za tytuł trudniejszy w rozgrywce. Jednak widząc super okazję w sklepie już nie pamiętam którym, uznałem że to będzie sztuka dla sztuki, ale kupię ją i już. Zresztą w takiej wręcz pomyłkowej cenie, aż żal było nie brać, a zawsze mogłem odsprzedać. Jak dla mnie kluczowym momentem decydującym o tym, co się dalej stanie z grą jest zdjęcie folii z pudełka. Jeśli miałbym jej się pozbyć to folia musi być na miejscu. Defoliacja jest kluczowym momentem w życiu każdej gry. W przypadku mojego Cry Havoca to był moment. Byłem chyba zamroczony bo ledwo się odwróciłem, a folii już nie było. Później już samo się potoczyło, wyglądało jak we wpisie http://planszoholik.pl/2017/01/02/cry-havoc-obrazkach/. Rozpakowałem, przeczytałem zasady i zajarałem się. Po pierwsze w końcu jest to gra z dużą ilością figurek.

cry havocReszta wpisu

Top 10 gier wszechczasów – edycja 2016

kaszkiet Ogólne, Wspomnienia 9 Komentarzy

No Gravatar

Nie mam czasu grać, tym bardziej nie mam czasu niestety pisać na Planszoholika, ale obiecałem sam sobie, że swoje coroczne listy top 10 będę robić w styczniu i co prawda zaraz się kończy ostatni dzień tego miesiąca, ale się udało.
Mój rok był pod kątem planszówkowym raczej słabszy od poprzedniego. Miałem jechać po raz drugi do Essen, ale w związku z narodzinami drugiego potomka to się nie udało. Z tego samego powodu od pewnego czasu wyjścia na granie muszę rozpoczynać później, a więc są i krótsze. Z drugiej strony na Ursynowie zorganizowała się prężna grupa planszówkowa i prawie co czwartek udaje mi się zagrać w jakiś tytuł na godzinę-półtorej – zawsze coś!
W tym roku nie poznałem tylu nowych gier co w zeszłym, więc zbyt wiele nowości na liście nie będzie w stosunku do poprzedniego, ale coś się jednak znajdzie.
Przedstawiam zatem moje top 10 gier wszechczasów (w które miałem okazję zagrać), stan na zakończenie 2016 roku.

Mexica - tej gry w top 10 nie ma, ale i tak ją lubię. No i zrobiłem jej fajne zdjęcie.

Mexica – tej gry w top 10 nie ma, ale i tak ją lubię. No i zrobiłem jej fajne zdjęcie.

Reszta wpisu

Warcraft gra planszowa

mars Recenzje 1 Komentarz

No Gravatar

Dawno, dawno temu, kiedy byłem jeszcze sam, beztroski i dbający tylko o siebie i własną wygodę, mający czas na wszystko i nie przytłoczony obowiązkami … w sumie to chyba nie pamiętam kiedy to było, ale na pewno większość ma taki okres w życiu i ja też taki miałem. Mniejsza z tym kiedy to miało miejsce, ważniejsze dla wpisu jest to, że właśnie wtedy bardzo dużo grałem na komputerze. Gier było sporo – na pewno nie takich jak dzisiaj, ale jednak wystarczająco ciekawych, żeby młodego człowieka wciągnąć na dobre. Jedną z gier, które w dawnych czasach pochłaniała czas hurtowo był Warcraft. Mnie dotknęła mocno część I i II, późniejszych nie pamiętam, a jeśli były to chyba już nie wciągnęły mnie. Oczywiście na komputerze nie gram już kilkanaście lat, ale miejsce komputera zastąpiły planszówki. Wiadomo, mówimy o zupełnie innej rozrywce, ale wiemy też, że niektóre tytuły istnieją w obu światach – wirtualnym i planszowym. W przypadku gry Warcraft jest podobnie.

warcraft gra planszowa

Wersja stołowa nie jest najświeższa bo powstała w 2003, ale do mnie trafiła dopiero kilka miesięcy temu po wymianach na MatHandlu. Reszta wpisu