Właściwie mógł to być sen. Wymarzony sen planszoholika. Mógł to być sen bo rzeczywiście spałem. 15 maj czyli dwa dni temu, dokładnie 34 lata po tym jak przyszedłem na świat. Godzina 7.30. Spałem sobie w najlepsze kiedy obudził mnie donośny śpiew „sto lat” w wykonaniu mojej kochanej żony i nieco mniej kochanego ale zawsze jakoś, osadnika. Nie zdążyłem nawet przetrzeć oczu bo moje ręce zostały wypełnione skrzynką napoju na „p” i dalszą częścią prezentu w postaci… gry! Ale o prezentach napiszę później. Tak zaczął się dla mnie dłuuuuuuugi dzień, w którym wieeeeeeele się jeszcze wydarzyło. Przeczytaja resztę tego wpisu »
Archiwum kategorii: ‘ Wspomnienia ’ Kategoria
Operacja „Stanley”
Autor: Stanley2012 maj 17
2 lata = 24 miesiące = ponad 700 wpisów
Autor: mars2012 sty 28
Witam wszystkich planszoholików w przeddzień drugiej rocznicy odpalenia bloga. Niestety jutro prawie cały dzień będę w podróży, więc nie dam rady zrobić wpisu w 100% urodzinowego, ale może ktoś mnie wyręczy :)
Rozpoczęło się to od mojego wpisu typu zwariowana nastolatka w dniu 29 stycznia 2010 roku (http://planszoholik.pl/2010/01/29/powita/). Przez dwa lata pokazało się tu trochę wpisów – mam nadzieję, że ciekawych. Pisanie moich potów i komentarzy oraz czytanie Waszych sprawia mi niezmiennie wielką radość, dlatego też mam zamiar w dalszym ciągu uczestniczyć w uzależnianiu i deprawowaniu ludzi początkujących i już zdegenerowanych planszoholików.
Miałem kilka, mam nadzieję fajnych rzeczy na urodziny zrobić, ale trochę się pokomplikowało i nie dałem rady. Nic straconego i może uda się to wykonać w trochę późniejszym czasie. Na pewno w planie był jakiś konkurs i będzie, ale jak wrócę czyli po przyszłym weekendzie. Stanley pomaga mi w przygotowaniu pytań :) Stanley – pomagasz?
Dzisiaj czeka mnie jeszcze trochę przygotowania do wyjazdu, więc pozostaje mi życzyć wszystkim dużo czasu na granie, dużo gier i dużo towarzyszy do grania w nadchodzącym roku planszoholikowym :)
Analiza nałogu – uwaga, tekst depresyjny!!!
Autor: osadnik2011 lip 11
Jakoś tak mnie naszedł ostatnio pesymistyczny nastrój, że nałóg grania przeszedł w nałóg kupowania – zamiast czytać książki i czytam instrukcje. Zamiast oglądać telewizję oglądam pudełka. Zamiast surfować po internecie surfuje miedzy BGG a planszoholikiem. A zamiast grać ciągle- gram mało. Przeczytaja resztę tego wpisu »
„Pełną parą” ;)
Autor: pan_satyros2011 mar 21
Wiosenna aura udziela się jak widzę i planszoholikom ;) Przeczytaja resztę tego wpisu »
Kolekcjonerskie szaleństwo
Autor: berni2011 sty 5
Wchodzę do domu i od progu rzucam pytanie:
- Przyszła?
Żona wskazuje komodę, a na niej pudełko po butach szczelnie owinięte szarą taśmą. Przeczytaja resztę tego wpisu »
W natłoku obowiązków
Autor: pan_satyros2010 gru 18
Od mojego ostatniego wpisu minęły dwa tygodnie, dwa nędzne tygodnie wytężonej pracy nad uczelnianymi obowiązkami. Dziś staję tu odmieniony Przeczytaja resztę tego wpisu »
Przez zaspy ku oazie
Autor: pan_satyros2010 gru 2
Śląsk zasypany, służby drogowe popijają wódeczkę odliczając przepisowe 6h na odśnieżenie dróg, a tymczasem co spadło zamarza.
Zima jak widać znów zaskoczyła kierowców … wszelkich środków komunikacji miejskiej, atakując swym najbardziej zdradzieckim i nieoczekiwanym orężem – śniegiem ;] W tych okolicznościach student planszoholik wstaje punkt 6, by zawlec się do sąsiedniego miasta na jakże ciekawe zajęcia. Przeczytaja resztę tego wpisu »
Pod szczęśliwą gwiazdą
Autor: pan_satyros2010 lis 29
Pierwszy raz trafiłem do R’lyeh przypadkiem, ot zaciekawiły mnie tajemnicze inskrypcje pozostawione przez poprzedniego właściciela podręcznika do matematyki. Kolejne strony przedstawiały wielkich przedwiecznych, odmalowanych dość niestarannie pomiędzy układami równań. Kto wie czy ów podręcznik naprawdę był tym na co wyglądał … Przeczytaja resztę tego wpisu »
Następna stacja – poczta
Autor: pan_satyros2010 lis 28
Jak ostatnimi czasy zaobserwowałem nachodzą Nas, planszoholików post-jesienno-przed-grudniowe przemyślenia. Czy ich powodem jest aktualna aura, układ gwiazd, skrzypiące pod ciężarem pudeł regały – nie mam pojęcia. Pewne jest natomiast, że i mi ten nastrój się udzielił, owocując kilkoma radykalnymi decyzjami, ale po kolei. Przeczytaja resztę tego wpisu »
… i dlaczego Shogun?
Autor: osadnik2010 lis 18
Tak, tak, moi Drodzy, najwyższy czas odpowiedzieć sobie na pytanie jaką grę Tygryski lubią najbardziej i dlaczego jest to Szogun?
Fakty są takie, że piątkowa rozgrywka zapadła mi w pamięć i serce niezwykle mocno i przypomniała mi, co w grach lubię najbardziej – a jest to (kolejność nie gra roli) Wojna, Walka, Przemoc (Grrrrr!) – w skrócie WWP. Tak się śmiesznie składa, że moja niepokaźna Przeczytaja resztę tego wpisu »
Wreszcie spełnienie!!!
Autor: osadnik2010 lis 13
No i stało się – doczekałem się pełnej satysfakcji. Jak mawia filozof Jagger „You can’t always get what you want”, ale czasami you get what you want i tak się dziś wydarzyło.
Otóż było wyborne granie w dobrym towarzystwie u Stanleya. Tytuły były mi znane, każdy po razie grany, więc nie musiałem tracić (ups! – pardon, inwestować) cennego czasu na poznawanie nowych reguł. Co prawda nie każdy współgracz mógł to powiedzieć, ale narzekań nie słyszałem.
Najpierw główna atrakcja wieczoru – Szogun Dirka Henna. Łał, Przeczytaja resztę tego wpisu »
Planszówkowe magazyny i gazety (1)
Autor: poooq2010 maj 27
Nie ma nic równie przyjemnego, jak po długim dniu zasiąść w wygodnym fotelu z dobrą gazetą w ręku. Można do tego dodać kawę, herbatę, cygaro, czy co kto lubi, ważne jest żeby gazeta była interesująca. A dla ludzi z naszym nałogiem powinna zawierać co nieco o przyczynie uzależnienia. Przeczytaja resztę tego wpisu »
Na spytki: Saandorin
Autor: Saandorin2010 maj 11
U mnie to niezły kawałek historii, mogę trochę pomieszać chronologie tyle tego było. Planszówki pociągały mnie już od małego. Najpierw było skromnie zacząłem swoją przygodę z grami od chińczyka, warcabów, szachów ? bardzo wcześnie zacząłem w nie grać, Fortuny ? polskiej wersji Eurobiznesu.
Ważną pozycją też był Przeczytaja resztę tego wpisu »
Na spytki: poooq
Autor: poooq2010 maj 8
Kobra rzuciła hasło więc stawiam się jako pierwszy aby opowiedzieć kilka słów o tym jak to było ze mną… Wszystko zaczęło się od gier w „Węże i drabiny”, bardzo prostą grę z rodzaju „rzuć kostką, rusz się o wynik, jeśli pole czerwone cofasz się o 5, jeśli zielone przechodzisz dodatkowo 3…”. Przeczytaja resztę tego wpisu »
Redesign: plagiat czy hołd?
Autor: poooq2010 kwi 8
Miałem kiedyś taką przygodę, pewnie już opowiadałem historię o „Tripie”, ale to nic, egoistycznie powtórzę ją raz jeszcze… Chciałem zagrać w „Lost Cities” znanej w naszym kroju jako „Zaginione Miasta” Knizii. Dużo pozytywnych recenzji, ciepłe głosy i jedno pełne nienawiści stanowisko pobudzało ciekawość… Przeczytaja resztę tego wpisu »
Dawne czasy
Autor: kobra2010 lut 11
Dziś wzięło mnie na wspomnienia. Przypomniały mi się kilku dniowe wypady z radem, marsem i gosiaczkiem no i rzecz jasna z grami :) Na pierwszym takim wyjeździe zakochałam się w fasolkach i tylko w nie chciałam grać.

Fasolki to naprawdę świetna gra! Może uda mi się namówić niebawem towarzystwo na rozgrywkę w tą nieco Przeczytaja resztę tego wpisu »
Tak gry planszowe to moje hobby!
Autor: mars2010 lut 3
Napisałem w poprzedniej części (To Twoje hobby? Dlaczego gry planszowe?), że moja przygoda z grami planszowymi rozpoczęła się od gry Ryzyko i na jakiś czas skończyła. Faktycznie tak było. Po rozegraniu jakichś 10 gier w różnych wariantach, doszedłem do wniosku, że gra zależy wyłącznie od szczęścia w kościach a do tego efekt śnieżniej kuli skutecznie mnie zniechęca do grania w nią. Można powiedzieć, że na początek niefortunnie trafiłem na tę grę. Oczywiście nie żałuję jej zakupu, gdyż wzbogaca moje zasoby growe a nawet ostatnio naszła mnie ochota, żeby w nią zagrać niestety nie miałem z kim :(
Wracając do historii.. Przeczytaja resztę tego wpisu »
To Twoje hobby? Dlaczego gry planszowe?
Autor: mars2010 sty 30
Nie znam odpowiedzi na to pytanie. Mogę jedynie powiedzieć jak to się zaczęło.
Któregoś zimowego dnia, ponad 4 lata temu, byłem z moją dziewczyną u jej brata. Wieczorem siedzieliśmy rozmawialiśmy, piliśmy jakieś napoje wyskokowe. Będąc pod wpływem tychże soków zaczęliśmy rozmawiać przypadkiem o pewnej grze, w którą ów brat mojej dziewczyny kiedyś grał u kolegi. Fajnie się rozmawiało, zaczęliśmy się wczuwać, dyskutować… i rano nie pamiętałem nazwy tej gry ani nawet, że o czymś takim rozmawialiśmy.
Po kilku dniach byłem w markecie i coś mnie podkusiło, żeby zajrzeć na dział z zabawkami. To był taki wewnętrzny zew, który kazał mi tam iść. Przeszedłem przez dział puzzli i moim oczom ukazały się gry.
Chińczyk, Jenga jakieś Cluedo. Nic ciekawego. Przeczytaja resztę tego wpisu »


