Wsiedliśmy ponownie po dłuższej przerwie

mars Dla dzieci, Gry rodzinne 8 Komentarzy

No Gravatar

Nie wiem jak to jest, że czasem zwykła przejażdżka pociągiem z rodziną daje tyle satysfakcji. Tak mamy z Ticket to Ride – pociągiem, do którego wsiadaliśmy już niejednokrotnie.

Ticket to ride - it's piękne

Wsiąść do pociągu – tylko którego

Na pewno jego dużą zaletą jest to, że jest pospieszny i nie zatrzymuje się na zbyt wielu stacjach. Nie zdarzają się opóźnienia w rozkładzie i nawet spiesząc się gdzieś jesteśmy pewni, że dojedziemy na czas. Pasażerowie wsiadają i wysiadają bardzo sprawnie i szybko, a krajobraz za oknami jest bardzo ładny i kolorowy. Co więcej nawet dzieci mogą jeździć same bez rodziców, więc prawie czysta utopia. Pomimo jeżdżenia na podobnych trasach proceder ten nie nudzi się. Przedziały są wygodne zarówno przy dwóch jak i pięciu pasażerach. Dodatkowo z jazdą pociągiem jak z jazdą na rowerze – tego się nie zapomina nawet po dłuższej przerwie.

Ticket to ride - it's piękne

Ticket to Ride – trójka pasażerów w angażującej podróży

Generalnie miło jest czasem Wsiąść do Pociągu ;)

Share

Comments 8

  1. Nie mam co prawda wersji USA, ale mam Europę i na 2 osoby jest wg mnie za luźno. Na 2 bardzo dobrze działa dodatek Indie/Szwajcaria – jest to dwustronna plansza, do której trzeba jednak mieć którąś wersję podstawową z wagonikami. Zarówno Indie jak i Szwajcaria na 2 osoby działają fajnie.
    Ticket to Ride to dobra gra, ale jak dla mnie tylko w sytuacji rodzinnej. Na spotkaniach planszówkowych nie mam ochoty w niego grać – w takich sytuacjach z podobnego kalibru gier wolę już Union Pacific, lub jej nowszą wersję Airlines Europe, gdzie rozwijamy linie lotnicze/kolejowe, jednocześnie zbierając w nich udziały, z których kilka razy w ciągu gry wypłacane są dywidendy.
    Sam TTR znakomicie mi się sprawdził do grania z p.o. teściów i do takich okoliczności polecam jak najbardziej.

  2. Wsiąść do Pociągu Europa to ulubiona gra mojej córki i jedna z najulubieńszych jej rodziców, czyli nas. To również ulubiona gra moich dwóch siostrzeńców, siostry i szwagra. Czekam więc na mapę dla 7 osób :-)

    Poza Europą i USA grałem również w REWELACYJNY dodatek Wielka Brytania & Pensylwania. Pensylwania, dzięki długim, wysoko punktowanym odcinkom i kartom udziałów w spółkach kolejowych, ma środek ciężkości (w aspekcie PZ) w zupełnie innym miejscu. Realizacja biletów nie jest taka super ważna i zauważyłem, że w naszych partiach szybko staraliśmy się zająć strategiczne połączenia, przez co dosyć wcześnie robiło się ciasno na mapie, nawet na trzy osoby. UK z kartami technologii to już w ogóle inny poziom złożoności i rozkminy. Dla mnie ten dodatek winduje Ticketa o piętro czy nawet dwa wyżej. A i bez dodatku był u mnie wysoko.

  3. Post
    Author

    @Planszowa Dwójka – jest to zdecydowanie gra rodzinna, a co za tym idzie raczej dla Waszej dwójki średnio. Oczywiście nie dlatego, że nie jesteście rodziną etc. :) tylko jest to bardzo lekki tytuł. Jakbym miał grać w gronie bardziej zaawansowanym planszówkowo, to na pewno ten tytuł nie pojawiłby się nawet jako starter. Jeśli jednak mówimy o dzieciakach, graczach niedzielnych, starszych ludziach czy sceptyków planszowych to ta gra na pewno trafiłaby na stół.
    I teraz mogę przejść do odpowiedzi na to „czy da się w 2” – oczywiście, że się da i działa dobrze, ale tylko pod warunkiem grania właśnie z jakimś „newbie” lub kimś z wymienionych wyżej. Wtedy nie doskwiera to co pisał kaszkiet, że jest zbyt luźno bo i priorytety inne.

  4. @kaszkiet
    @mars
    Hmm i zgodzę się i nie, bo fakt Ticket jest grą sprawdzającą się jako rodzinna. Z tym że bez przesadyzmu… tak po prawdzie wszystko zależy od tego z kim gracie. Miewałem partie 1v1 gdzie bez kitu było ciężko i na noże w planowaniu kiedy robić swoje, a kiedy odskoczyć na chwilę popsuć coś przeciwnikowi.
    @Planszowa Dwójka
    Wg mnie gra się dla was sprawdzi zależnie od tego czy z podobnym podejściem do niej siądziecie. Bo jak jedno będzie chciało grać agresywnie a drugie „rodzinnie” to, gra będzie dla jednego frustrująca a dla drugiego nudna.

  5. Podobnie jak scovron uważam, że Ticket na odpowiedniej mapie i w odpowiednim towarzystwie może być całkiem konfrontacyjny. Zaryzykuję tezę, że mimo braku rozbudowanych reguł daje większe strategiczne możliwości niż Thurn und Taxis. Początkowo zupełnie sobie tego nie uświadamiałem, ale wraz ze wzrostem liczby partii rosło też moje przekonanie, że TtR to gra z drugim dnem. I wystarczą do tego tylko dwa podstawowe sposoby punktowania (umiejętnie wykorzystywane) oraz obserwowanie i bezwzględne blokowanie przeciwników.

  6. Zgadzam się z tym całkowicie – planszowi wyjadacze mogą dobrze się bawić przy TTR i toczyć zacięte konfrontacyjne rozgrywki. Prawdopodobnie nie napisałem tego wystarczająco wyraźnie – ja do takiego rodzaju rozgrywek wolę inne tytuły, ale znam zaawansowane planszowo osoby, które TTR przedkładają nad wiele innych gier.

  7. Grałam w różnym gronie studenckim – od 2 do 5 osób, ale najczęściej w 3-4 osoby (nawet na studiach trudno zorganizować więcej osób do grania). Pomimo tego, że kilka z osób, z którymi grywam regularnie jest bardzo planszówkowa to nigdy na stole nie pojawia się z nimi TTR (mówię o sytuacji, jeśli wszyscy gracze są „zaawansowani”). Natomiast paradoksalnie jeśli pojawi się choć jeden gracz niedoświadczony lub taki, który nigdy nie grał w planszówki to prawie z automatu na wstępie pojawia się właśnie TTR.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*