Pandemic Legacy – relacja z wczesnego marca

kaszkiet Rozgrywki 4 Komentarzy

No Gravatar

Marzec nas pokonał. Czy to miało jakiś związek z faktem, że Liroy znalazł się w sejmie, tego nie wiem.
Ale z poziomem finansowania 0 przeczuwaliśmy, że tak to się może skończyć. (spoilerów brak)

Nasza marcowa przygoda zakończyła się w Manili.

Nasza marcowa przygoda zakończyła się w Manili.


Znowu wiele się działo, znowu otwieraliśmy tym razem bardziej grzechoczące czarne pudełko, choć później nie korzystaliśmy z jego zawartości.
Tym razem gra nas wybitnie nie zaskoczyła nowymi elementami, ale za to skoncentrowała się na tym, żeby jak najbardziej nam dopiec.

Bez zmian w składzie rozpoczęliśmy rozgrywkę. Zaczęło się jak zwykle dosyć spokojnie. Karty nam się niezbyt poukładały, bo każdy miał tęczę na ręku. Po jakimś czasie udało nam się opanować żółtą chorobę, a także całkowicie wyeliminować czarną (co jest zawsze plusem, bo dzięki temu mogliśmy ją zmutować po grze). Niestety ewidentnie zaniedbaliśmy wynajdywanie lekarstwa na niebieską, a w międzyczasie czerwona rozprzestrzeniła się tak bardzo, że skończyły się jej znaczniki, a wraz z nimi sama gra. Tym razem nie było sytuacji na krawędzi; po prostu przez naszą opieszałość świat Pandemii Legacy stał się gorszym miejscem, ale wnioski na przyszłość już zdążyliśmy wyciągnąć. Ostatnie rozprzestrzenienie choroby wydarzyło się w Manili, gdzie stałem ja-Logistyk i tym samym otrzymałem pierwszą ranę. Wybór nie był łatwy, ale zdecydowałem się na stres pourazowy związany z tym miejscem. Swego czasu gra o tytule takim jak miasto, w którym dostałem bliznę, niespecjalnie mi podeszła, choć nie nazwałbym mojego stosunku do niej traumą – do Slaviki jej jednak daleko.

Wkrótce atakujemy marzec ponownie!

To ja w relacji i z blizną. Powoli staję się człowiekiem po przejściach.

To ja w relacji i z blizną. Powoli staję się człowiekiem po przejściach.

Share

Comments 4

  1. Po tych trzech artykułach kupiłbym, mimo że nie łapię, ale podoba mi się :) Tylko to darcie kart i pisanie po nich … smutne

  2. Post
    Author

    Gra jest rzeczywiście jednorazowa (choć jak bardzo, nie wiem, bo jeszcze jej nie ukończyliśmy). Natomiast nie oznacza to jednej rozgrywki. Gra się w nią przez 12 „miesięcy”, przy czym jeśli dany miesiąc się przegra, powtarza się go, a potem niezależnie od wyniku przechodzi się do kolejnego. W związku z tym gra trwa od 12 do 24 partii. Decyzje podjęte w poszczególnych rozgrywkach mają wpływ na to, jak się będzie grało w kolejnych.
    Jest tu pewna fabuła i nieoczekiwane wydarzenia, które w trakcie gry zmieniają zasady (np. można w którymś momencie otworzyć skrytkę, w której są naklejki z zasadami do wklejenia w puste miejsca instrukcji), lub odkrywają nowe możliwości.
    Nie wiem co więcej mogę napisać – w wielu miejscach w internecie znajdziesz dokładne opisy. Jeśli masz jakieś konkretnie pytania, pytaj, postaram się odpowiedzieć.

  3. ok, już coraz bardziej to ogarniam. Wygląda super, Pandemica lubię, ale nie uwielbiam. Legacy brzmi super wciągająco, ale jakoś psychicznie nie potrafię ogarnąć tego, że tę grę się niszczy i jest jednorazowa. Oczywiście to chyba też mnie tak bardzo do tej gry przyciąga. A czym się różni niebieska od czerwonej wersji?

  4. Post
    Author

    Jednorazowość bardzo ciekawie wpływa na podejście do rozgrywki, którą traktuje się bardziej „odpowiedzialnie” niż granie w zwykłą grę. Jest to bardzo ciekawe doświadczenie.
    Czerwona od niebieskiej różni się tylko kolorem okładki, prawdopodobnie po to, żeby można było łatwo odróżnić gdy ma się dwie kopie do grania z dwiema różnymi grupami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *