Takenoko – całkiem spoko

mars Recenzje 3 Komentarzy

No Gravatar

Wspominałem już, że ostatnio gry rodzinne są na tapecie? Jak nie to przypomnę – rodzinne gry planszowe to ostatnio mój żywioł. To prawda trochę tęsknię za rozgrywką w towarzystwie Uwe albo jakimś Szogunikiem, ale każdy rodzaj planszówki ma swoje uroki ;) Grę, którą chcę opisać kupiłem przez przypadek. Tak na prawdę to kupowałem Rosenberga dla dwóch osób czyli Patchwork, a przy okazji zauważyłem, że w sklepie dostępny jest „od ręki” At the Gates of Loyang. Nie będę się rozpisywał o tym jak Planszomania mnie z równowagi wyprowadziła, ale generalnie szybciej bym z Luoyang ściągnął tę grę pocztą chińską (21 dni w dzisiejszych czasach to lekka przesada). No dobra, generalnie szukając wtedy Patchworka (o nim innym razem) trafiłem przypadkiem na Takenoko. Jak przypadkiem? Mieli tę grę wyróżnioną jako polecaną (jednak okazało się, że było to polecanie gry, która jest niedostępna i będzie za miesiąc). No i kupiłem gdzie indziej – na szczęście wolny rynek gier planszowych funkcjonuje dobrze. Za długa dygresja, już wracam do wątku!

Takenoko

Teoretycznie tytuł od 8 lat, więc bałem się, że może gra będzie za prosta, za mało wymagająca. Szybko przekonałem się, że to złudne. Na tapecie mamy tę grę już kilka tygodni i najczęściej ona gości na stole, po silnym lobbowaniu Sofii na rzecz pandy. Po otwarciu pudełka wnętrze pokazuje bardzo kolorowe, pastelowe elementy, ułożone w sprytnie przygotowanej wyprasce.

Takenoko

Dzięki temu przygotowanie rozgrywki trwa chwilę, a w pudełku zawsze panuje porządek. UWAGA! Nie należy wyrzucać pustych kartonów po wyciśnięciu żetonów. Trzeba nimi podłożyć wypraskę, żeby nam przy obracaniu pudełka wszystkie elementy nie wypadały z odpowiednich przegródek.

Startowe ustawienie to tylko centralnie położone, duże sześciokątne pole ze zbiornikiem wodnym, a na nim panda i cesarski ogrodnik (z zacięciem rolniczym). To oni wraz z polami, po których chodzą, są w tej grze najważniejsi. Gracze korzystają bowiem z ogólnych zasobów, z ogrodnika pracującego dla wszystkich

takenoko

oraz z apetytu żarłocznej pandy.

takenoko

W grze występuje element losowości w najgorszej postaci – mamy do czynienia z wszechmogącą kością. Jednak tak jak nie cierpię rzucania kośćmi, tak tu jestem zaskoczony i nie mam się do czego przyczepić. Na każdej ze ścianek znajduje się jakaś forma pomocy graczowi, a wszystkie z nich są sensowne. Są to różnego rodzaju zjawiska atmosferyczne, które dają np. 3 akcje zamiast 2, wzrost pędu bambusa na dowolnym polu czy piorun przesuwający pandę na dowolne pole.

 takenoko

Jedynie pod koniec gry z reguły już nie przydaje się, jak się wyrzuci chmurę, która daje nam gratisowy żeton z funkcją specjalną. Po prostu wtedy w większości przypadków wszystkie pola są obsadzone lub jest już na nich usprawnienie, a wtedy nie da się z tego żetonu skorzystać.

Dużym plusem gry jest to, że tury są bardzo krótkie, przez co nie nudzimy się oczekując na zakończenie ruchu przeciwnika. A co robimy w każdej turze?

1. Rzucamy kością.

2. Wykonujemy 2 lub 3 akcje (3 jeśli na kości wypadnie czerwony symbol słońca lub znak ? który daje możliwość wyboru dowolnego symbolu z kości).

W ramach akcji możemy wykonać jedną z 5 poniższych (akcje muszą się różnić, chyba że wyrzucimy na kości wiatr, który pozwala wykonać 2 identyczne akcje):

1. Dobrać i ułożyć jedno z trzech wylosowanych pól, zgodnie z zasadami.

2. Pobrać z puli kanał nawadniający.

3. Przesunąć ogrodnika, który spowoduje wzrost pędów na nawodnionym polu, na którym stanie (także na polach sąsiadujących w tym samym kolorze, ale też nawodnionych). Bambus może mieć wysokość maksymalnie 4 pędów.

4. Przesunąć pandę, która z kolei zjada jeden pęd bambusa z danego pola (pęd ten umieszczamy na karcie własnych zasobów).

5. Dobrać kartę celu.

Właśnie ta ostatnia akcja ma olbrzymie znaczenie. To dzięki kartom celu możemy zbierać punkty, aby targnąć się na wygraną. Są 3 typy celów:

1. Cele pól, które realizuje się, gdy na planszy pojawi się układ nawodnionych pól jak na karcie.

2. Cele ogrodnika, które są spełnione, gdy na planszy wyrośnie bambus dokładnie taki sam jak na karcie (czasem układ bambusów).

3. Cele pandy, które można osiągnąć przesuwając pandę i zbierając pędy bambusa w odpowiednich kolorach.

W zależności od liczby graczy, rozgrywka kończy się chwilę po tym, jak któryś z nich uzbiera odpowiednią ilość kart celów. Kto wygrywa? Oczywiście ten, kto nakombinował się najbardziej i uzyskał z kart najwięcej punktów. Grając z dziećmi można stosować trochę łatwiejszy wariant, gdzie dociągając kartę celu, która od razu jest zrealizowana, po prostu wliczać ją do swojego dorobku. Daje to też dodatkowo smaczku na koniec, gdy gracz w ostatnim ruchu ma jeszcze szansę ustrzelić np. układ pól, który już jest ułożony. Nam raz się zdarzyło, że taka sytuacja zadecydowała o zmianie zwycięzcy. Karty celów są tak wycenione, że więcej punktów dostaje się za dość zawiłe kombinacje np. 4 zielone bambusy składające się z 3 pędów każdy. Jeśli chodzi o instrukcję, to czyta się ją łatwo i szybko, więc po chwili można grać. My w pierwszej grze zapomnieliśmy o tym, że cel pól może być zrealizowany tylko z nawodnionych pól. W którejś z rozgrywek nie zwróciliśmy też uwagi, że pole zostało położne niezgodnie z zasadami, stykając się tylko jedną krawędzią z resztą planszy.

Gra jest bardzo przyjemna wizualnie. Elementy są bardzo ładne i dobrze wykonane. Kość, pędy bambusa i kanały nawadniające są drewniane, ogrodnik i panda natomiast plastikowe i bardzo ładnie pomalowane. Można się przyczepić ewentualnie do grubości plansz pomocniczych gracza, ale generalnie to dla bardzo czepialskich. Pędy bambusa łatwo się wkłada jeden w drugi, tworząc dorodne rośliny.

takenoko

Jak mogę podsumować tę grę?

Jeśli ktoś lubi gry rodzinne to musi zagrać w Takenoko. Wystarczy 1 raz.

Ten 1 raz na 100% zmieni się w wiele razy.

Share

Comments 3

  1. Dzięki!
    Dodaję do rozważenia na listę „za parę lat z potomkiem”.
    Ładne zdjęcia.

  2. Takenoko fajne, jednak jakoś się u nas do końca nie sprawdziło. Zakładam, że z dwóch powodów. Po pierwsze córkę zmęczyły elementy geometryczne. Gra wymaga obrócenia w głowie planszy i wyobrażenia sobie jak to wszystko będzie wyglądało po dołożeniu nowego heksa. Recz dosyć skomplikowana dla dziecka 5,5 letniego, szczególnie że trzeba pilnować nawodnienia, żetonów usprawnień itd. Po kilku partiach mała załapała o co chodzi, ale wiem, że kosztowało ją to sporo wysiłku i pewnie z tego względu nie czuła dużej przyjemności z gry. I druga sprawa – zaczęliśmy grać w Takenoko w okresie, gdy zaczęło się wychodzenie na plac zabaw, na boisko, na rower. Planszówka ogrywana z rodzicami nie ma najmniejszych szans w konfrontacji z zabawą z dzieciakami na świeżym powietrzu. I bardzo dobrze :)

  3. Miałem okazję zagrać w to u znajomego, ale w gronie dorosłych. Gra jest bardzo dobra i jest sporo możliwości na wygraną. Ciekaw jestem tego dodatku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*