Dziecka nie wybierasz

mars Dla dzieci, Ogólne 11 Komentarzy

No Gravatar

Sofia będąc jeszcze raczkującym szkrabem przyglądała się, jak na dywanie w salonie grywaliśmy w Carcassonne. Na szczęście była bardzo grzeczna i generalnie można było przy niej spokojnie grać i nie martwić się, że coś zniknie. Przetaczała się z boku na bok, nie płakała a my cieszyliśmy się grą. Później, jak miała 2-3 lata, siadała z nami przy stole i przykładowo budowała sobie zagrodę z zasobów Agricoli albo układała znaczniki z Caylusa w małe stosiki, a my mogliśmy bez przeszkód oddać się rozrywce. Przez cały okres jej dzieciństwa nie było ryzyka zgubienia elementów gry czy też pobrudzenia, zjedzenia, pogryzienia lub też zrobienia innych rzeczy, które czasem nawet ciężko jest sobie wyobrazić. Plansze nie były poplamione czy pogniecione, instrukcje nie były porwane, pudełka rozerwane bądź rzucane po domu. W wieku 3 lat zaczęła grywać w tytuły proste – Grzybobranie, W sadzie i inne gdzie przechadza się pionkiem po planszy, rzuca kością i czeka kolejkę. Chwilę później doszedł Chińczyk, Pędzące żółwie, Rummikub czy Uno. Najważniejsze było to, że chętnie grała i szukała możliwości gry z nami lub z dziadkami, jak tylko nas odwiedzali. Jeśli chodzi o poziom gier jakie była w stanie zrozumieć, to w przeliczeniu na wiek podawany na pudełku był to średnio jej wiek plus dwa lata. Dla przykładu w Małego Księcia od lat 8 graliśmy jak miała niecałe 6 lat, Osadników z Catanu, która jest od 10 lat gdy miła niecałe 7, a 7 Cudów Świata (też od 10) zaczęliśmy teraz gdy ma niecałe 8. To oznacza, że powoli wkraczamy już w świat poważnych tytułów. Od tygodnia jak tylko wracam z pracy słyszę „Tata, jak zjesz to zagramy w 7 cudów?”. Wcześniej z kolei codziennie było „Zagramy w metropolię?”, przed „Zagramy w list miłosny?”, „A może w Małego Księcia?”. Generalnie wszystko pięknie, przyjemnie, a że łapie zasady w locie to nie ma problemu z godnym przeciwnikiem. To co widzę to na pewno fakt, że nie musi silnie rywalizować, nie ma chęci wygrywania na każdym kroku, nauczyła się przegrywać z czym wiele dzieci ma problem. Gra dla przyjemności grania, a jak wygrywa to się bardzo cieszy.

Z drugiej strony  natomiast zestawiam to wszystko z małym Filipkiem, którego wszędzie jest pełno. Rozłożenie gry na podłodze – mission impossible. Rozgrywka na ławie – zapomnij. Partyjka przy stole – najlepiej jak śpi. No dobra, ale co zrobić jak on śpi bardzo krótko w ciągu dnia, a wieczorem w zasadzie to Sofia też sie szykuje już do spania. Pozostaje jednak próbować na stole. Z czym to się wiąże? Jedna osoba na pierwszej linii obrony przy małym. Pozostałe dwie osoby asekurują jakby się przedarł. Posadzenie go na kolanach zmienia rozgrywkę „trzymacza” w koszmar. Generalnie brakuje co najmniej dwóch rąk do odganiania. Jest wersja z oddaniem mu kilku żetonów – uśmiech na jego twarzy – niezastąpiony. Przez minutę. Później następuje spontaniczne wyciąganie zaślinionych elementów z paszczy. Czasem uda mu się dosięgnąć jakiejś karty czy to siedząc na kolanach czy krążąc wokół stołu. I właśnie jak chwyci w swoją malutką dłoń kartę to włącza mu się goryli uścisk w ciągu sekundy i karta wygląda jakby implodowała. Czając się na coś, w jakiś niewyjaśniony sposób jego ręce nagle stają się dwa razy dłuższe i dosięga czegoś co wydawało się wystarczająco odsunięte od krawędzi stołu. Dokładnie jak na filmach, gdy ktoś wyciąga rękę żeby uratować drugą osobę wiszącą nad przepaścią. Widać, że jest to niemożliwe, ponieważ dłoń jest jeszcze z metr od tej osoby, a już jest maksymalnie wyciągnięta, ale jednak co najazd kamery to jest coraz bliżej, aż w końcu udaje się – 5 metrowa ręka ratuje z opresji. Filipek ma podobnie, tylko u niego wystarczy jedna scena, żeby „uratować” elementy gry. Gdybym był optymistą to powiedziałbym, że ma to swoje plusy, bo dochodzi do każdej planszówki element zręcznościowy. Co więcej każdą grę rozgrywamy, podobnie jak w jednej z wersji szachów – błyskawicznie. Nie ma czasu na myślenie i kombinowanie – trzeba grać, trzeba się spieszyć, trzeba zdążyć przed potworem! Tak, wiem – akurat taki okres rozwoju. Ale Sofia! Tak to dziewczynka, ale jednak różnica jest ogromna.

Tak jak rodzice, którzy czasem zastanawiają się nad tym kim będą ich dzieci, co będą robić w przyszłości, tak i ja myślę o tym. Zastanawiam się jednak też nad tym, czy Filipcio będzie chętnie grał, jak jego siostra. Też od małego nasiąka atmosferą grania, ale zachowuje się zupełnie inaczej. Czy będzie w stanie usiedzieć chociaż 20 minut w jednym miejscu? Może będzie wolał po prostu łobuzować? Czy będę miał kolejnego kompana do gier? Czy będzie chciał za wszelką cenę dać łupnia staremu na planszy? Wiele poważnych pytań na razie pozostaje bez odpowiedzi.

Tymczasem to są fakty:

Żetony z buzi

Wyjedzone pudełko

Wyjedzone plansze

Porwana instrukcja

P.S. Z drugiej strony dziecku takie rzeczy się wybacza jak tylko się uśmiechnie, więc czym się martwić …

Share

Comments 11

  1. Skądś to znam, tylko w wersji rozszerzonej – dwie „Sofie” (trochę starsze – 9 i 7 lat) ale i doje „Filipków” – 1 i 2 lata. Jest ciężko potwierdzam. Ale rzeczywiście wystarczy jeden uśmiech i krzyk z powodu rozdartych elementów więźnie w gardle. Mimo wszystko jakoś dajemy radę, choć oczywiście grania jest mniej, niż byśmy wszyscy chcieli.
    Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia.

  2. Post
    Author

    Byle do przodu – ktoś kiedyś powiedział. Ja chyba jednak jestem realistą z domieszką optymisty. Zwieżak – jakbym nie miał dzieci to bym powiedział „współczuję”, a tak powiem skromne „super”, które ma w 100% pozytywny wydźwięk. To dopiero będziesz miał team do grania :)

  3. @mars
    Zazdroszczę córki w takim razie. Nasza absolutnie nie dawała nam grać. Wszystko ściągała ze stołu, przewracała, niszczyła. Jednak z czasem jakby się wyrobiła i teraz bardzo dba o swoje gry. Natomiast wciąż nie ma szans żeby jakakolwiek rozgrywka odbyła się bez jej udziału. A mogę ci potrzymać karty? A do czego służą te żetony? Co jest napisane na tej karcie? Jak się zdobywa punkty? I tak dalej, i tak dalej. Nie można się w ogóle skupić!

    Jeszcze odnośnie minimalnego wieku graczy. To temat do głębszych przemyśleń. Na moim egzemplarzu prościutkich przecież Fasolek widnieje liczba 12. Dla kontrastu – patrzę i nie wierzę! – Robinson jest przeznaczony dla ośmioletnich dzieci. Nie wiem z jakiego wzoru to wszystko zostało policzone. Przecinek im się przesunął? Potęgowali zamiast wyciągnąć pierwiastek? Rzucili dwiema kostkami K6? Nie wiadomo.

  4. Post
    Author

    @poooq – jak widać u kdsz to nie do końca reguła. Znajomi też mają dziewczynkę bardzo spokojną, podobnie jak Sofia, ale też mamy takich, że z chęcią oddają teściom jak tylko się natrafi okazja.
    Możesz wrzucić na edugrację.
    @kdsz – zdarza się, że wiek na pudełku mniej więcej zgadza się z rzeczywistością, ale faktycznie często jest podawany chyba z jakichś wyliczeń a nie doświadczalnie. Z drugiej strony jest tak, że jedne dzieciaki łatwiej przyswajają zasady i są bardziej się odnajdują w graniu a innym przychodzi to z większym trudem. Swoją drogą ciekaw jestem jak autorzy określają minimalny wiek graczy, a może to wydawca się tym zajmuje.

  5. coś gdzieś kiedyś czytałem, że podawany wiek graczy czasami zależy od użytych komponentów, jakies tam normy itp. wiec lepiej (i taniej) jest podac 12+ niż 7+ (info do zweryfikowania)
    Ja osobiście nie patrze na to tylko po prostu próbuje zagrać z młodym (8)

  6. Post
    Author

    Ta wersja z użytymi komponentami nie przemawia do mnie, choć faktycznie jakiś schemat określania dopuszczalnego wieku pod względem bezpieczeństwa na pewno jest, może normy dotyczące zabawek. Faktycznie najlepiej jest po prostu sprawdzić czy da radę dziecko zagrać. Trzeba się zdać na swoją znajomość możliwości dziecka, bo to my najlepiej wiemy jakie ma możliwości nasze dziecko. Na pewno jeszcze nie wprowadzę le havre’a choć bardzo bym chciał :)

  7. Post
    Author

    Przez linki Twoje dwa komentarze utknęły w spamie.
    Względy bezpieczeństwa powinny być zupełnie niezależne od kwestii tego od ilu lat, ktoś będzie w stanie grać (zrozumieć zasady, umieć grać). Gra powinna mieć dwa ratingi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*