Maquis. Słuchajcie uważnie, bo nie będę powtarzać!

kdsz Recenzje 3 Komentarzy

No Gravatar

Knucie, dywersja, likwidacja patroli policyjnych, działalność propagandowa, trucie owczarków niemieckich… Idealny temat dla planszówki, nie? Za grę umożliwiającą realizację takich apetycznych rzeczy Jake Staines otrzymał główną nagrodę w Solitaire Print and Play Contest w 2013 roku. Czy słusznie? Nie wiem, nie porównywałem Maquis z pozostałymi kandydatami. Ale zaprawdę powiadam wam – gra brytyjskiego projektanta to kawał porządnego tematycznego worker-placementu.

maquis

O co chodzi

Fabularnie wcielamy się w członków francuskiego ruchu oporu w niewielkim miasteczku pod niemiecką okupacją. Rekrutujemy nowych członków, prowadzimy nielegalny handel, a nawet zakładamy tajniackie meliny. Wszystko by zrealizować dwie misje przed upływem 14 dni gry. Zadania są bardzo zróżnicowane – pomoc w dosprzętowieniu brytyjskiego szpiega, wysadzenie w powietrze niemieckiego pociągu, dywersja w fabryce itd. itp. Fizycznie realizacja misji polega zwykle na dostarczeniu odpowiednich żetonów na kartę misji. Ale żeby tego dokonać, trzeba się nieźle napocić. Na przykład – nie da się wysadzić pociągu nie posiadając ładunków wybuchowych. A te wytwarza się w laboratorium chemicznym. Świetnie, tylko że w miasteczku takiego laboratorium nie ma. Trzeba więc zaangażować środki finansowe i laboratorium stworzyć. Kasę można pozyskać z nielegalnego handlu lub otrzymać transportem lotniczym od aliantów. Ale wówczas ów transport należy zamówić za pośrednictwem nielegalnej radiostacji… Uffff, kupa. Kupa roboty. A rundy lecą, policjanci i żołnierze regularnie aresztują nasze morowe dziewczyny i dziarskich chłopaków, przez co z rundy na rundę mamy coraz mniej „robotników” do wykonywania akcji. Dodatkowo morale w miasteczku leci na łeb na szyję, a jak spadnie do zera to koniec!

Karty

Autor zrobił bardzo wiele by ograniczyć losowość. Gracz ma niemal pełną kontrolę nad rozgrywką. Ruchy patroli policji i wojska są determinowane przez specjalną talię, którą można przeglądać *. Do momentu wyczerpania stosu wiadomo w zasadzie wszystko. Później następuje moment niepewności, gdy przetasowujemy karty i tworzymy nowy stos. Zdarza się, że uzyskany układ wybitnie nam nie podpasuje i stracimy kogoś z ekipy. Ale generalnie losowość została okiełznana, przez co Maquis to w gruncie rzeczy bardzo klimatyczna łamigłówka. Czasem łatwiejsza, a czasem trudniejsza do pokonania.

Drugim rodzajem kart są te określające misje do wykonania, dobierane przed grą w sposób losowy. Poziom trudności każdej z nich jest zbliżony, natomiast problem w tym, że musimy zrealizować dwie. Odnoszę wrażenie, że im bardziej zbieżne cele na obu kartach (wymagające tych samych żetonów), tym trudniej je wykonać. Dla przykładu zadania „Liberate the town” i „Assassination” wymagają zdobycia dużej liczby żetonów broni. Broń może spaść z nieba na spadochronie, ewentualnie można ją nielegalnie kupić w jednej z lokacji. Czyli nie jest to towar łatwy do wyhaczenia. Szansa na to, że średnio co drugą rundę układ patroli będzie umożliwiał zdobycie nowego pistoletu, nie jest niestety zbyt wysoka. Nie podobało mi się to początkowo. Ale jakież było moje zdziwienie, gdy zorientowałem się, że w instrukcji znajduje się (przegapiony przeze mnie) fragment, w którym autor rozwiązuje ten problem opcjonalną zasadą. Zaiste Maquis to gra bardzo dobrze przemyślana i solidnie przetestowana.

Klimat

Francuski ruch oporu kojarzy mi się z łysiejącym erotomanem Rene i obrazem upadłej Madonny z wielkim cycem. Ten klimat nie został co prawda oddany w grze Maquis, ale akurat na warstwę fabularną nie można narzekać. Wszystkie dostępne akcje wspierają klimat. Nie znajduję żadnej bezsensownej reguły, której nie dałoby się uzasadnić fabularnie. Biegamy po tym miasteczku, niby mielimy surowce jak w innych eurosach, ale wszystko to w mocno wyczuwalnej otoczce. Gra pod tym względem powinna zadowolić najwybredniejszych miłośników gier tematycznych. Nie jest epicko, raczej kameralnie, ale bardzo klimatycznie.

Poziom trudności

Gra ma aż 6 poziomów trudności. Manipuluje się czasem gry i łatwością pozyskiwania surowców. Bardzo łatwy poziom jest rzeczywiście bardzo łatwy, ale łatwy jest już dosyć wymagający. Zwykle wygrywam, ale nie za każdym razem. Na normalnym udaje mi się co najwyżej wykonać jedną misję, co oznacza połowiczny sukces. Nie wiem jak będzie z kolejnymi poziomami. Wydają mi się nie do przejścia. A jestem już doświadczonym graczem, z prawie czterdziestoma partiami na koncie. Mówiąc wprost – jest o czym myśleć!

Jak zacząć

Maquis to gra Print and Play. Pliki potrzebne do przygotowania swojego egzemplarza znajdziecie na BGG. Co ciekawe dostępne są dwie wersje graficzne – oryginalna i fanowska. Ja swój czas i toner zainwestowałem w tę drugą. Znam ją z wersji tabletowej, bo trzeba Wam wiedzieć, że Maquis można całkowicie za free wypróbować na urządzeniu z systemem android. Wersja bezpłatna zawiera trzy karty misji i pozwala na szybkie zapoznanie się z grą. Nie będę oceniał samej aplikacji (nie znam się na tym i nie wiem na co zwracać uwagę), ale jako laik i gracz mogę ją polecić. Gra się dosyć wygodnie i szybko – ok. 10 minut, przy 20 w wersji analogowej. Myśle, że warto zainstalować i sprawdzić.

Rozchodniak

Maquis to bardzo fajna, przemyślana i emocjonująca gra. Nie jestem fanem jednoosobówek, ale w Maquis gram bardzo chętnie. Podoba mi się mocno zarysowany temat, fajne reguły, dobre tempo i emocje generowane przez grę. Zdecydowanie polecam spróbować, choćby w wersji tabletowej. Ze znanych mi gier Print & Play ta jest najlepsza.

——-

* ta zasada znajduje się w wersji tabletowej i stoi w sprzeczności z pierwotnymi regułami

Share

Comments 3

  1. Post
    Author

    @Palmer
    Czyli nagrodzona gra zostanie sprawdzona przez nagrodzonego gracza ;-). Gratulacje ozłocony chłopaku!
    W Maquis proponuję przetestować normalny wariant, z ukrytymi kartami patroli, oraz ten z wersji tabletowej, gdzie można w pełni przeglądać talię. Mi się ten drugi dużo bardziej podoba. Dobrze się stało, że od niego zacząłem przygodę z grą.

  2. Sprawdzimy czy się nagroda należała :P

    Apropo PnP, to sprawdziłem tegorocznego runnersupa z GGAward – Elevenses for One. Można zrobić wersję bez drukowania, bo to tylko 11kart. Jendak nie widzę możliwości przegrania w tę grę, poza partią szkoleniową. Ot przełożenie 5/6 kart i koniec.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*