Z przytupem meepla

Stanley Ogólne, Rozgrywki 9 Komentarzy

No Gravatar

Nowy rok z przytupem meepla! Jest całkiem nieźle, plansza za planszą wędrują na stół i na brak grania nie mogę narzekać. Berni zorganizował ostatnio planszowe powitanie Nowego Roku w wielkim stylu! Siedzieliśmy do 5.00 rano, poszło parę tytułów. Przed moim przybyciem panowie zdążyli rozegrać partyjkę Coal Baron i Chicago Express, a kiedy dotarłem odbyliśmy epickie starcie przy Struggle of Empires.

WP_001150

Na deser dorzuciliśmy jeszcze Survive a na totalną dobitkę dwa razy For Sale. Szczególnie mocno zapadła mi w pamięć rozgrywka w Struggle of Empires. Pięć osób więc skład całkiem przyjemny. Dla każdego z nas był to pierwszy raz. Nie obyło się bez paru wpadek w zasadach (berni!) ale mimo to grało się niezywkle przyjemnie. Na tyle przyjemnie, że kilka dni później nabyłem swój własny egzemplarz gdyż totalnie oczarowała mnie ta gra. Martin Wallace w wielkim stylu (hm… jak zawsze!). Doskonała mechanika zawierania sojuszy i przejmowania kontroli nad koloniami czyni z tej gry kultową już dla mnie pozycję. Sytuacja na mapie jest cały czas dynamiczna, ktoś kto jeszcze przed chwilą był naszym największym wrogiem może za chwilę okazać się doskonałym partnerem na sojusznika i odwrotnie. Dyplomacja, cwaniactwo i dobra strategia to niewątpliwe atuty przy tej grze. Survive też pozytywnie mnie zaskoczyło, miałem wrażenie obcowania z jakąś zupełnie inną grą, z jaką do tej pory nie miałem doczynienia. Celem gry jest ocalenie z tonącej wyspy swoich ludków poprzez przetransportowanie ich na stały ląd. Problem polega na tym, że każdemu z ludków przypisana jest wartość punktowa, do której wgląd mamy jedynie na początku gry i na jej końcu. Sytuacja na mapie jest na tyle zmienna, że często ciężko jest pamiętać gdzie jakiego ludzia postawiliśmy. A w drodze na stały ląd spotkać można różne przeciwności losu. A to rekin zeżre nam członka rodziny, a to wir go wciągnie, a to wieloryb wywróci nam łódkę, którą próbujemy dostać się do brzegu itp. itd. Tak naprawdę uda nam się uratować nielicznych a ich wartość punktowa wskaże zwycięzcę. Dużo śmiechu jest przy tej pozycji a świetne wydanie cieszy oko. No i For Sale– doskonała, króciutka, prosta, bardzo regrywalna karcianka o nabywaniu nieruchomości. Już dawno miałem ten tytuła na oku, jednak ze względu na najpierw dostępność a potem cenę nigdy nie zagościła na mojej półce.

WP_001154

Wczoraj natomiast przy okazji osadnikowych urodzin (hepi berzdej jeszcze raz) w 7-io osobowym gronie pośmialiśmy się przy dwóch partyjkach Sabotażysty i w pełnym składzie zamieniliśmy się w siedzące kalkulatorki przy Wysokim napięciu na mapie Europy Centralnej. Dla mnie WN to powrót po długim czasie. Zawsze lubiłem tę grę, wczoraj miałem okazję przypomnieć sobie jak bardzo. Żałowałem tylko, że nie zabrałem ze sobą do osadnika mapy Chiny/Korea, która mogłaby nam dostarczyć dodatkowych emocji. Tak czy inaczej jak pisałem plansze nie stygną a ochota nie ustępuje! Aha! No i jeszcze raz sobie Mage Knight pyknąłem, coraz lepiej mi idzie ale jeszcze nie udało mi się wygrać… To jest jednak kolos zasadowy……

Trzymajcie się planszoholicy!

Share

Comments 9

  1. Po raz setny mówię, że nie poczuwam się do winy w sprawie setupu, gdyż zrobiliście go pod moją nieobecność i trzymając dwie instrukcje w ręku (Osadnik!). Myślę, że reszta gry przebiegła ok biorąc pod uwagę małą intuicyjność zasad i wyjątki ;)

  2. Stanley zapomniał dodać:
    W Coal Baron, Survive (aka The Island) i dwukrotnie w For Sale wygrał berni.
    Teraz tekst jest pełny ;)

  3. Stanley – skoro Soe oczarowało Cię na zasadach Berniego, to może nie warto grać na zasadach Wallacea ? ;)

  4. @razul- he he, rzeczywiście może strach podchodzić ;)
    @berni- nie obrażaj się, dzięki Tobie mam chrapkę na kolejne tytuły, a partia SoE była wyśmienita!! Lepiej troszkę?…

  5. Pingback: GRY PLANSZOWE W PIGUŁCE #296 - Board Times - gry planszowe to nasza pasja

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *