W szponach Eclipse

Stanley Ogólne, Rozgrywki 7 Komentarzy

No Gravatar

Jakem pisał tak się stało. Miniona noc minęła w szponach Eclipse na 6 osób. Męskich osób. Nagadałem się zasad aż mi w gardle zaschło bo dwie osoby nie grały w to jeszcze nigdy a dwie inne dobrych parę miesięcy temu. Z racji obecności nowicjuszy nie zdecydowaliśmy się też na dołożenia opcji z dodatku, jedyne co było dla nas wszystkich nowe to rasy, które właczyliśmy do gry. Nasze zmagania trwały 4,5 godziny i zakończyły się o 3.00 nad ranem :) Grałem Platanami

WP_001138

i korzystając z funkcji swojej rasy postanowiłem błyskawicznie wyeksplorować jak najwięcej heksów zewnętrznych i zabunkrować się tworząc wąskie gardło, wstęp do którego miały bronić moje bazy gwiezdne. Dalszy plan był taki, żeby to swoje zabunkrowane poletko pozasiewać orbitalami, potem dobudować monolity, stworzyć flotę paru myśliwców i w końcowej fazie gry zrobić jakiś spektakularny wypad statkami na kogoś (znalazłem czteroheksowy napęd do moich myśliwców,więc wypad mógłby być fajny). Plany, planami ale rzeczywistość okazała się bardziej surowa. O ile z orbitalami nie miałem problemu, bazy gwiezdne rzeczywiście skutecznie broniły wejścia, to inne składowe strategii nie wyszły tak jak to sobie zaplanowałem. Stało się takz zapewne m.in. dlatego, że nie do końca trzymałem się swoich założeń i np. niepotrzebnie zbyt wcześnie zrobiłem wypad myśliwcami z mojego gniazdka i mocno na tym ucierpiałem. Cierpiałem też mimo wszystko na brak surowców żeby budować monolity. No gdzieś mi się te plany mocno rozjechały i skończyłem na… ostatnim miejscu… A w pozosatłych częściach galaktyki wrzało aż miło. Osadnik co raz to zmagał się z Łukaszem, który po ostatniej grze (8 miesięcy temu) pamiętliwie nękał osadnika w odwecie za krzywdy, których wówczas od niego doznał :) Nie łatwo miał też Piotrek, który jako jedyny miał ochotę na inną grę niż Eclipse a obrywał też mocno po tyłku od samego początku. Sam jest sobie trochę winien, bo zaraz po zaproponowanych przeze mnie kontaktach dyplomatycznych zerwał je, niewiele z tego mu przyszło a ja urażony pamiętałem o tej zdradzie do końca rozgrywki. Bardzo dobrze radził sobie Marcin, który cichcem cichcem spokojnie się rozwijał, pobudował z dwa monolity, z jakieś trzy bitwy obronne odbył i zajął drugie miejsce. Równie sprawnie rozbudowywał się Marek, który momentami agresywnie, momentami defensywnie ale zbudował mocną potęgę i był trzeci. Ostateczne nasze wyniki to: Łukasz- 31, Marcin- 28, Marek- 27, osadnik i Piotrek po 23 i ja- 22. Wybitnie przyjemnie grało mi się wczoraj, uwielbiam tę grę choć na przyszłość przydałoby się przy tylu graczach uruchomić wariant gry symultanicznej (z dodatku), gra by zapewne nieco przyspieszyła, bo 4,5h w nocy, dla zmęczonych życiem facetów to troszkę jest. Tak czy inaczej Eclipse to moja pełna 10 na BGG i z niecierpliwością czekam na kolejną partię. Może dziś na nasiadówie sylwestrowej?

Share

Comments 7

  1. Łał, zajęliście tym Eclipsem ze dwa metry kwadratowe stołu! Aż strach pomyśleć ile czasu to wszystko się rozkłada i składa

  2. Post
    Author

    :) w sześć osób złożyło się błyskawicznie. Gorzej z rozłożeniem, każdy musi przygotować planszę gracza, poukładać kostki populacji, dyski wpływów, statki. Trzeba przygotować odpowiednią ilość heksów, technologii itp. Troszkę czasu schodzi ale… to czysta przyjemność ;)

  3. Nieźle choć w sumie dziwi mnie małą ilość punktów ;) ale z drugiej strony jeżeli było wyrównanie to by sięzgadzało.

    A ja mam takie pytanie – to pudełko w którym trzymacie części do statków – jak sie nazywa albo gdzie je mozna dostac ? ;)

    Pozdrawiam
    Andrzej

  4. Post
    Author

    @Andrzej- tego pudełka szukałem przegrzebując internet i w końcu znalazłem. Teraz już nie jestem Ci w stanie powiedzieć gdzie je znalazłem bo dawno to było ale pamiętam, że jak potem chciałem je znaleźć to już nie było dostępne. Proponuję cierpliwie szukać np. na Allegro ale nie tylko pod frazą- pudełko na śrubki, pudełko na akcesoria wędkarskie, pudełko na haczyki itp. To, które mam jest rzeczywiście idealne- ma 12 przegródek na części wymagające technologii i dwie większe na te bez technologii. Jak dobrze poszperasz to może utrafisz w podobne :)

  5. oj grało się przednio, a i trochę śmiesznie było. W takich grach zawsze znajdzie się miejsce na testowanie ile wytrzyma przyjaźń i jak długo pamięta się zdradę :)
    dla mnie gra tez nie do końca się ułożyła po mojej myśli. Planowałem sojusz z Piotrem, ale ten szybko zainkasował kartę zdrajcy i sojusze z nim były wykluczone. Potem Piotr się całkowicie odsłonił i już miałem go zajechać, ale stwierdziłem, że tego nie chcę robić bo by go to zdołowało w połowie partii i mogło zniechęcić do Eclipsa na długi czas. Łukasz z kolei pamiętał mi zdradzony sojusz z partii jaką stoczyliśmy 3 maja czyli 8 miesięcy temu i otwarcie dążył do zrealizowania celu dodatkowego czyli pognębienia mnie. Ja złamałem swoją własną zasadę atakowania z pewnością zwycięstwa i w ataku na wydrę potraciłem pół floty.
    Ale mimo odległego miejsca jestem bardzo zadowolony, nie dłużyło mi się, cały czas coś się działo, nowi gracze się wkręcili i myślę, że przed nami wiele udanych partii będzie w 2014!

  6. Pingback: GRY PLANSZOWE W PIGUŁCE #291 - My WordPress Website

  7. Świetny wpis. Osobiście nie znoszę Eclipse’a, za bardzo eurogrowa i za mało ameritrashowa ;). Ale opisałeś ją na tyle dobrze że wydaje się całkiem ciekawa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *