Demokracja demokracją, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie

berni Ogólne, Pierwsze wrażenie 6 Komentarzy

No Gravatar

„Polityka ma dwa cele – porozumienie i konflikt. Porozumienie osiąga się, gdy jedna ze stron zaczyna udawać, że wierzy w dyrdymały opowiadane przez drugą…”

Andrzej Sapkowski, Boży wojownicy

Piąty wiek przed naszą erą, tereny dzisiejszej Grecji, Egiptu, Turcji i łączącego te kraje Morza Śródziemnego.  Po wielu dziesięcioleciach wyniszczających wojen, w czasie których szala zwycięstwa przechylała się to ku jednej, to znów ku drugiej stronie, zjednoczone siły greckich polis ostatecznie zdołały odeprzeć inwazję niepokonanych dotąd Persów, odzyskując przy tym większość dotychczasowego terytorium. Wśród polis zaczęła się rywalizacja o wpływy wewnątrz Grecji. Na czoło w tych staraniach wysunęły się Ateny, co niespecjalnie podobało się innym dużym miastom, w szczególności Sparcie. Pomiędzy miastami-państwami dochodziło do coraz większych tarć, co skutkowało niejednokrotnie zbrojnymi potyczkami, które ostatecznie doprowadziły do wybuchu wojny peloponeskiej mającej trwać blisko 30 lat. Gdzieś w tle tych przetasowań byli obywatele poszczególnych miast. Ci szarzy i ci odrobinę mniej, którzy korzystając z zamieszania i ogólnych nastrojów starali się uszczknąć coś dla siebie. I tu na scenę wkraczamy my – Palmer(opoulos), Piter(es), Razul(tidis), Berni(gounis) – możni wielkich rodów, którzy wszelkimi sposobami próbują wybić się na szczyty władz by użyć wielkiej polityki wspieranej armią do prywatnych, całkiem prozaicznych celów – zdobycia sławy i bogactwa.

Perikles

Disclaimer

Nim kronikarz opisze, co właściwie się wydarzyło, warto wspomnieć jak długą drogę musiał pokonać wódz Perykles, aby wreszcie wylądować na stole pamiętnego niedzielnego poranka w Gliwicach. Perikles to ulubiona gra Razula i moja. Jest to tytuł, który był z nami niemal na każdym spotkaniu planszowym. Był z nami gdy toczyliśmy swe kości przez galaktykę gdzieś w odległej Proximie Centauri. Gdy próbowałem wymienić 6 królików na swoim Ranczu, by otrzymać owcę, na którą już czaił się przebiegły wilk – On przyglądał się swym dostojnym spojrzeniem z profilu. Kiedy w Coal Baron wydobywaliśmy urobek z kopalni, Wódz witał nasze skarby promieniami odbitymi od jego wielkiego hełmu. Jednym słowem Perikles był zawsze, zawsze byliśmy gotowi by stanąć na jego wezwanie, a On zawsze cierpliwie czekał by poprowadzić nas do boju. I czekał. A potem czekał jeszcze dłużej, aż do 15. grudnia 2013 roku.

Perikles jest zatem grą darzoną specjalnym uczuciem, stąd też opis wszelki będzie subiektywny, przepełniony miłością, entuzjazmem, ślepym zapatrzeniem, całkowitym oddaniem i wiarą w geniusz jego twórcy (Martina Wallace’a, TEGO MARTINA, którego imię nie zostanie więcej wspomniane w tym artykule).

O co właściwie chodzi?

W grze chodzi o zdobycie punktów chwały poprzez zwycięstwa w bitwach toczonych w całej Grecji. Każde polis, czy tego chce, czy nie, podlega wpływom któregoś z 6 głównych miast – Atenom, Sparcie, Argos, Koryntowi, Megarze i Tebom. W każdej rundzie wytypowane zostaje 7 miejsc, w których będą toczyć się bitwy. O przystąpieniu do bitwy decydują przywódcy miast, po uprzednim wygraniu wyborów (w końcu demokracja). Każde miasto może wystąpić w konflikcie jako główny atakujący, główny obrońca lub wsparcie dla któregoś z tych dwóch (po uprzednim uzyskaniu pozwolenia). Działania wojenne toczą się na lądzie i morzu, stąd dostępne są dwa rodzaje wojsk. Prawie każda bitwa przebiega w dwóch etapach, najpierw walczą wojska pierwszej linii, które mogą dać przewagę jednej ze stron, a następnie wkraczają wojska “kończące”, które ostatecznie rozstrzygają wynik bitwy na korzyść jednej ze stron. Na podstawie wartości przypisanych żetonom wojsk ustala się stosunek sił między adwersarzami, który z kolei w fazie bitwy (rzucania kośćmi) określa jaka liczba oczek pozwala zadać straty przeciwnikowi.

 

Ateny bez wystawionych kandydatów na przywódcę, z pełnym wojskiem i jednym pomnikiem poprzedniego przywódcy. Sądząc po żetonach spłonęły już trzykrotnie i nie przyniosą już zbyt wielu punków. źródło: boardgamegeek.com, fot. kilroy_locke

Ateny bez wystawionych kandydatów na przywódcę, z pełnym wojskiem i jednym pomnikiem poprzedniego przywódcy. Sądząc po żetonach spłonęły już trzykrotnie i nie przyniosą już zbyt wielu punków.
źródło: boardgamegeek.com, fot. kilroy_locke

Aby móc decydować o tym czy i gdzie wysłać wojska trzeba najpierw wygrać wybory. Wpływy w miastach mają wszyscy gracze, ale kandydatów do objęcia stanowiska zawsze jest tylko dwóch, a o tym, kto zostanie przywódcą decyduje siła jego zaplecza politycznego. Przewagę nad przeciwnikami zdobywa się na różne demokratyczne sposoby. Można zaproponować jako swojego kontrkandydata kogoś, kto zaplecza politycznego nie posiada i tym samym stanie się łatwym kąskiem. Można również zniechęcić przeciwnika do konkurowania poprzez jego dekapitację. Gdy wygramy wybory przejmujemy pełnię władzy – najczęściej na jedną rundę, bo po wygraniu wyborów nasza popularność w mieście spada na tyle, że zazwyczaj nie liczymy się w kolejnym rozdaniu. Czyżby wyborcy byli rozczarowani naszą kadencją?

Perikles jest jedną z tych gier, w których ciężko pogodzić mi się z tym, że miasto, którego aktualnie jestem liderem powinienem wykorzystać do cna i porzucić, gdy tylko przestanie przynosić mi korzyści – czyli gdy jego armia zostanie rozbita, a ono samo padnie ofiarą plądrowania. Już tak mam, że przywiązuję się do konkretnej strony konfliktu i serce mi się krajało, gdy widziałem Palmera beznamiętnie patrzącego jak kolejni wysyłani przez niego Ateńczycy, których jeszcze chwilę temu prowadziłem ja, giną pod naporem przeciwnika. Z drugiej strony, z tego samego powodu zupełnie nie obchodził mnie los Spartan, których stolica spłonęła bodajże trzykrotnie (mwahaha).

 

Faza rozstrzygania siedmiu bitew. Ciekawe, które miasta spłoną. źródlo: boardgamegeek.com, fot. Sentieiro

Faza rozstrzygania siedmiu bitew. Ciekawe, które miasta spłoną.
źródlo: boardgamegeek.com, fot. Sentieiro

Przez całą rozgrywkę miałem poczucie, że prowadzę, by ostatecznie zająć drugie miejsce. Występowałem głównie w roli obrońcy, choć w ostatniej rundzie, gdy nie udało mi się wygrać wyborów w żadnym mieście i otrzymałem na pocieszenie silną armię perską zacząłem także atakować. Kości w walce nie przeszkadzały zupełnie, choć Razul będzie miał pewnie inne zdanie na ten temat ;-) Gra trwała stosunkowo krótko, w 4 osoby skończyliśmy przepychanki po 90 minutach. Reguły są proste do przyswojenia, a rozgrywka płynna i satysfakcjonująca. I to pomimo 16 (sic!) możliwości rozstrzygnięcia bitwy.

W tej beczce jest oczywiście łyżka dziegciu. Rozgrywając partię Periklesa zakończyliśmy bezpowrotnie erę “Gry Każdego Wieczoru”. Mam nadzieję, że znajdzie się godny następca tego miana, bo oto na horyzoncie pojawiło się Byzantium, autora, którego imienia obiecałem nie wspominać. Umarł król, niech żyje król!

Share

Comments 6

  1. Zaskoczony jestem informacją, że gra ma łatwe reguły. Słyszałem, że Periklesa wyposażono w instrukcję w konwencji oniryzmu i nawet wykucie jej na blachę nie pozwala na rozpoczęcie partii

  2. Post
    Author

    Powiedzmy, że reguły mogą zostać przedstawione w instrukcji jak sny zsyłane przez ducha, których znaczenie trzeba rozgryźć ;) poza tym czytał to Razul i uwierzyłem mu na słowo, że to w co graliśmy przebiegało tak jak wyobraził to sobie MW.

  3. Jakby ktoś miał problem z zasadami, zwłaszcza z rozpatrywaniem bitew to służę skrótem zasad i rozpiską bitew w wersji PL.
    Trzymaj Byzantium do następnego Pionka, ja chętnie !

  4. Kolejna gra leżąca na półce i czekająca na swoją kolej… Tym razem na półce osadnika. Do instrukcji podchodziłem już dwukrotnie ale bez egzemplarza, planszy i drewienek przed sobą ciężko mi ją było przyswoić. Dzięki berni za opis, jak na pana M. przystało gra wygląda zachęcająco :)

  5. Ja bym się pisał na skrót zasad. Perykles zbiera kurz od lat bo od instrukcji głowa boli.

  6. Nie wiem, czy dokładnie tak wyobrażał sobie rozgrywkę w Periklesa MW, ale chyba zagraliśmy zgodnie z zasadami :). Instrukcja rzeczywiście do najlepszych nie należy, ale w sumie zasad nie ma aż tak dużo. Część polityczna jest dość jasno wytłumaczona, problemy i niejasności pojawiają się przy bitwach. Wspomniana przez Palmera rozpiska jest nieocenioną pomocą. Przydatny w ogarnięciu całości może też okazać się też filmik wyjaśniający zasady – dostępny na bgg.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*