Nuda na LCD

kdsz Ogólne, Rozgrywki 20 Komentarzy

No Gravatar

Ulegając nachalnej agitacji Tycjana z serwisu ZnadPlanszy.pl postanowiłem spróbować wersji mobilnych gier planszowych. Na pierwszy ogień poszła „Neuroshima Hex”. Zainwestowałem też w Kniziowe hity „T&E”, „Przez pustynię” i „Ingeniousa”. Jak by tego było mało ściągnąłem sobie nieoficjalne wersje „Blokusa” i „Roju”. I wniosek jest następujący – w ogóle mi to nie pasuje!

W Neuroshimę grałem najwięcej. Siedziałem sobie w cieniu drzew nad Adriatykiem rozwalony jak panisko na leżaku i czytałem książki oraz waliłem w Heksa. Nie powiem, było całkiem fajnie. Aplikacja bardzo wygodna, wszystko widać, animacje czytelnie pokazują co się w ogóle dzieje, więc dosyć szybko odnowiłem sobie reguły gry, nieco przykurzone w moim mózgu przez kilka lat niegrania. Gra w tej wersji spodobała mi się bardziej niż na planszy, ale wciąż nie zauważam tej mega głębi, o której często wspominają fani NS:H. Chyba trzeba się pogodzić z tym, że Hex to nie jest gra dla mnie. Może to i dobrze – nie czuję presji by spróbować Tezeusza czy Withchcrafta. Ale nie o tym chciałem… Oczywiście z czasem Neuroshima zaczęła mnie nudzić (jak każda zresztą gra), a zmiana na „Geniusza” i „Blokusa” nie przyniosły oczekiwanego entuzjazmu. Z tygodnia na tydzień grałem coraz mniej, coraz mniej i coraz mniej, aż liczba partii zmalała do zera. W „Przez pustynię” zagrałem raz, „Tygrys & Eufrat” przerwałem w połowie tutoriala i nie włączyłem znowu, a „Roju” nawet nie odpaliłem. Masakra. I dlaczego? W końcu chętnie gram w „Brassa” online (tak na marginesie, jakby co to jestem chętny!), bardzo lubiłem „A Few Acres of Snow” na yucata.de… Ale tam dostawałem baty od Palmera i berniego! Ludzi żywych chociaż nie fizycznych! Mój mózg wytworzył jednak sto razy więcej emocji przy desperackiej obronie Halifaksu niż przy wyrównanej partii Geniusza z komputerem na poziomie Hard. A przecież o emocje w grach planszowych chodzi, nie?

Może kiedyś uda mi się zagrać z żywym przeciwnikiem (żywą żoną) i wtedy, być może, emocje będą większe. Jednak przekazywanie sobie tabletu z ręki do ręki, by wykonać ruch, wydaje mi się jakieś takie kuriozalne i żałosne. Nie wiem czy starczy mi determinacji, by przetestować taki rodzaj rozgrywki.

Share

Comments 20

  1. Ja nie tyle, że nie gram na tablecie/smartfonie w same planszówki, nie gram też w inne gry. Jest kompletnie to nie wygodne. Dla mnie w grach wideo kontroler fizyczny to błogosławieństwo, a w grach planszowych błogosławieństwem jest swoboda, przestrzeń oraz natychmiastowy rzut okiem na stół by widzieć co się dzieje w grze (na tablecie przy niektórym planszówkach trzeba się namachać palcem aby ogarnąć) , i nie rozumiem dlaczego miałbym się kisić na małym ekraniku.

    Jak tu niby grać w chaos w starym świecie, runewars, albo eclipse skoro ekran tabletu to jest niewielki ułamek planszy? A do tego jeszcze plansze graczy dochodzą… mam niby znów się namachać palcem po ekranie aby ogarnąć? Nie dziękuję, postoję. Technologia nie wszędzie jest dobra, czasem warto zostać przy klasyce.

    A argument o tym, że odpada liczenie jest dla mnie śmieszny (na forum którymś była dyskusja), bo gram w wiele gier i w żadnej nie jest to ani uciążliwe, ani jakoś specjalnie wydłużające grę.

  2. Post
    Author

    @gameboj. Wygoda użytkowania to jest IMO taki element pół na pół. Masz rację, że plansza bywa niewygodna (w Przez pustynię właściwie prawie nic nie widać bez zoomu), jednak z drugiej strony komputer robi za Ciebie trochę roboty czysto mechanicznej, jak setup, tasowanie, liczenie itd. W Neuroshimie Hex rozliczanie bitew jest naprawdę wygodne w wersji mobilnej i tego nie będę kwestionował. Jednak w ogóle mi nie pasuje granie przeciw procesorowi (z tego chyba powodu nie gram w gry komputerowe). Nie bardzo sobie wyobrażam również jak miałbym grać z żywą osobą na jednym tablecie. Mamy sobie nawzajem referować co zrobiliśmy w swojej rundzie, czy zaglądać przez ramię? Trochę chore…

  3. Post
    Author

    @Palmer, @berni, poszły do Was geekmaile. Uprasza się jeszcze jedną osobę o dołączenie się do gry. Hasło takie jak zawsze

    PS. Mogę trochę zamulać. Takie są blaski i cienie nowej pracy ;-)

  4. @kdsz

    No dobra, jedyny jaki argument do mnie dociera jeśli mówimy o wirtualnych planszówkach, to przy kobyłach odpada rozkładanie gry która zawiera kilkaset elementów. Ale przy niektórych, grach to jest tak mało rozkładania, i jest tak intuicyjne (kolory żetonów, znaczników, figurek tak dobrane/kontrastowe, że rozkłada to się praktycznie z automatu) i szybkie, że aż żal pozbywać się tej otoczki.

    W sumie ja podobnie już praktycznie nie gram w komputerowe, głównie jeśli mowa o grach pc strategicznych turowych czy rts, zawsze preferuję granie na multi np. 2 znajomych vs ja i znajomy (nie gram z przypadkowymi osobami z netu bo tacy głównie okazują się zakompleksionymi dziećmi niestety, którym granie przez kabelek z nieznajomym dodaje +10 do odwagi i +10 do chamstwa) dlatego łatwiej jest zorganizować się przy planszy niż tak celować czy jeden czy drugi będzie miał czas.

  5. Post
    Author
  6. Post
    Author

    Farciarze! W fazie kolei nie miałem żadnej karty, która pozwalałaby budować kopalnie, więc i kasa mi się szybko kończyła. I jeszcze ten kingmejking Janka i fart Palmera w losowaniu żetonu popytu na koniec kanałów! Wkurzyła mnie ta partia! Żądam rewanżu!

  7. Wysyłka w kanałach tej jednej przędzy to był fart, przyznaję. Nie zmienia to jednak faktu, że po kanałach prowadziłeś, a skończyłeś jak widać :) Chociaż po kanałach ochrzciłem berniego na zwycięzce i udało mu się utrzymać pozycję, chociaż bardzo się starał żeby to wszystko spieprzyć :D

    A znajdą się jacyś chętni na El Grande na serwisie yucata.de ?

  8. Miło popatrzeć jak gracie. Ja niestety po uszy zakopany w wykańczaniu mieszkania. Zamiast sprzedawać bawełnę z przędzalni biegam po jakieś listwy wykończeniowe… Ale odgryzę się kiedyś!…

  9. Post
    Author

    @Stanley
    Rozumiem, że miejsce na stół z odpowiednim oświetleniem górnym ująłeś w planach remontowych? Gdy w zeszłym roku kupowaliśmy nowy stół to jedyne wymaganie jakie mieliśmy to szerokość taka, by się plansza do Brassa mieściła się w poprzek. Odpowiedni kolor i dizajn traktowaliśmy wyłącznie jako dodatkowy bonus. Paranoja!

  10. @Palmer- lokal owszem jest całkiem całkiem spory ;)
    @kdsz- jak najbardziej stół i oświetlenie to podstawa i od samego początku konsekwentnie dopieszczam to miejsce mieszkania :) Niestety obawiam się nieco o fundusze i póki co będę musiał zadowolić się swoim starym stołem, który do największych nie należy ale spokojnie większość (nawet bardziej „miejscochłonnych”) gier przyjmuje :)

  11. Post
    Author
  12. Post
    Author

    Widzę, że nie ma zainteresowania… Wobec tego mogę założyć, że zająłem co najmniej drugie miejsce ;)

  13. w temacie szczerze polecam 2.os rozgrywke na tablecie w le havre.jesli ktos ma 20minut, to w realu moze co najwyzej rozlozyc plansze. dla mnie w kawiarni, hot seats to rozwiazanie optymalne, zwlaszcza w zgielku, z inteligentna partnerka, co do zon sie nie wypowiadam, puerto rico tez sie sprawdza, obie gry nie sa co prawda w app storze za darmo, ale prawde mowiac dzieki temu przestalem wozic ze soba plansze i pionki. co do reszty wybor mizerny, catan w trybie 1os. porazka, to samo z (i)karciana wersja. pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *