Lubię

kdsz ... a gry planszowe, Ogólne 7 Komentarzy

No Gravatar

Wiem czego się spodziewacie! Że mój wpis będzie lustrzanym odbiciem poprzedniego pt. „Nie lubię”. Więc zamiast „Nie lubię pasjansów” pojawi się „Lubię gry z interakcją”, a w miejsce „Nie lubię długich tur” pojawi się „Lubię szybkie tury” itd. Nic z tych rzeczy! Tak może robią profesjonaliści pobierający kasę za wierszówkę, ale amator musi się bardziej postarać.

1. Najbardziej lubię gry łączące w sobie elementy strategiczne i taktyczne. Do absolutnej euforii doprowadzają mnie tytuły takie jak Brass czy Puerto Rico, gdzie z grubsza wiadomo co chcemy na końcu osiągnąć, ale też musimy reagować na bieżącą sytuację i ciągle dostosowywać długofalowy plan do aktualnej sytuacji. Z mojej perspektywy takie gry oferują najwięcej – głębię strategiczną oraz przyjemność płynącą z nagłych zwrotów akcji.

2. Lubię listwy. To mój fetysz. Nie tylko listwy Kramera do liczenia punktów, ale też listwy czasu, pieniędzy, dochodu itd. Nic więc dziwnego, że przepadam za Tinners’ Trail. Jeden rzut oka i wiem ile mam kasy, jeden rzut oka i wiem ile mają przeciwnicy. Dlaczego, ach dlaczego pole wydanej kasy w Brassie nie jest w formie listwy!

3. Lubię punkty akcji. Lubię worker placement, jako rozwinięcie tej idei. Fajnie, gdy w jednym ruchu można wykonać kilka akcji. Automatycznie tworzy się głębia związana z koniecznością zaplanowania kilku zagrań podczas jednej tury.

4. Lubię gry z mechaniką tile placement. Łatwo je ogarniam, szybko się ich uczę i prawie natychmiast odczuwam przyjemność z gry. Układ kafelkowy zawsze wydaje mi się czytelny, w odróżnieniu od układu kart, które mnie przytłaczają. To głupie, ale tak właśnie mam.

5. Lubię gry, w których liczba zmiennych jest jakoś do ogarnięcia, dzięki czemu po przegranej partii mogę ocenić gdzie dałem ciała i co było decydujące. Ideał – oczywiście Brass. Gra bardzo złożona, ale w miarę szybko można ogarnąć podstawowe mechanizmy i próbować nowych strategii maksymalizujących liczbę PZ.

6. Lubię, gdy gra kończy się wielkim finałem w postaci podliczania przeróżnych premii. Duże budynki w Puerto Rico, bonusy w Wikingach… O tak, to jest bardzo fajne i emocjonujące! Jednocześnie by gra była ciekawa muszę z grubsza wiedzieć jaka jest obecnie sytuacja punktowa i na co mogę liczyć. Wikingowie i PR to tytuły doskonale wpisujące się w ten model.

7. Lubię gry wykonane porządnie, oraz:

– w spokojnej tonacji kolorystycznej (sepia itp.)

– z masą elementów drewnianych

– z wypraską mieszcząca karty w koszulkach, ew. bez żadnej wypraski

– w pudełkach o rozmiarach adekwatnych do zawartości

– ze zwięzłą instrukcją, bez lania wody, ew. z laniem wyrzuconym gdzieś na koniec

Share

Comments 7

  1. Post
    Author

    Fakt. Treefrog oraz familijne tytuły Hans im Glück to dla mnie wzór znakomitego wydania.

  2. Listwa wydanej kasy w Brassie to świetny pomysł! Nie pozostaje mi nic innego jak sporządzić taką listwę, wydrukować, zalaminować i stosować!!

  3. Ale jak za pomocą listwy oznaczać kto ile wydał ? Czy chcecie listwę i monety jednocześnie ?

  4. Listwa wydanej kasy i monety jednocześnie. Na jednej listwie ciężko byłoby oznaczać kto ile ma i ile wydał. Po prostu wydane monety zwracałoby się od razu do banku a na listwie oznaczało ile się wydało. Wygodniejsze by to było niż kładzenie kasy na polach i przeliczanie za każdym razem kto ile wydał. Jeden rzut okiem na listwę i kolejność ustalona.

  5. W sumie to nie potrzeba drugiej listwy. Przecież jest tor dochodu i punktacji. Wystarczy tylko skombinować jakieś znaczniki i sprawa załatwiona! A i baroku nie będzie ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*