Analysis Paralysis

osadnik Humor, Rozgrywki 12 Komentarzy

No Gravatar

Analysis Paralysis (w skrócie AP) [analajzis paralajzis] – za Encyklopedią Britannica, z ang. paraliż analityczny – spotykany wśród graczy proces postepujacego paraliżu decyzyjnego związanego z nadmierną ilością wyborów w grze, zbyt dużą ilością danych w stosunku do mocy obliczeniowych mózgu gracza, brakiem oczywistych rozwiązań i koniecznością planowania na kilka rund naprzód. Zewnętrzne objawy AP to m.in. zaburzenia mowy (tj. przeciągłe emitowanie samogłosek np eeeee…), świąd skóry głowy lub brzucha, skutkujący niekontrolowanym drapaniem po wyżej wymienionych częściach ciała, niezrozumiałe marotanie do siebie, liczenie na palcach, niecenzuralne słowa, zatrzymywanie się w pół ruchu.
AP występuje u różnych graczy z różnym natężeniem i często owocuje zaognieniem stosunków nad planszą, złośliwymi komentarzami i poganianiem przez innych graczy. W rzadkich przypadkach dochodzi do przemocy fizycznej, uśpienia współgraczy a nawet przerwania partii walkoverem lub dyskwalifikacją. Skrajnie może dojść do rozpoczęcia nowej partii na stoliku obok, co osoba dotknięta AP jest skłonna przeoczyć.  Osoba podatna na AP niestety jest tak zagłębiona w obliczeniach, że często ignoruje bodźce zewnętrzne, a przerwanie procesu myślowego przez innych tylko pogarsza sprawę, bo biedny gracz musi wrócić na początek procesu decyzyjnego. Dlatego niestety efektem AP jest niska samoocena, obniżone morale i libido, chyba że AP doprowadzi do wygranej partii, wtedy wręcz przeciwnie! Ale w taki przypadku nie nalezy spodziewać się gratulacji, współgracze wzdychają i na różne sposoby wyrażają swoją ulgę.
Różne gry mają różną podatność na AP. Najmocniej podatne są tytuły ekonomiczne o niskiej losowości – tam często proces właściwego planowania możemy zacząć dopiero jak dojdzie do nas kolejka, bo dopiero wtedy mamy pełne dane, a konieczność wykonania serii działań algebraicznych i rozważenia dziesiątek wariantów reakcji innych graczy jest powalająca i powoduje przegrzanie się obwodów centralnego układu nerwowego. Na szczęście nie każdy gracz tak poważnie podchodzi do tematu podjęcia najwłaściwszej decyzji, są jeszcze gracze dla których liczy się czysty fun z gry, a nie maksymalny wynik (chociaż ja do niech nie należę ;).
AP w grach ma bardzo długą historię, to właśnie z tego powodu wymyslono zegary szachowe, zacząłem się nawet zastanawiać, czy nie warto takiego zamówić podczas ostatniej partii w Automobile. Ale koledzy Stanley z Grigorijem znaleźli tańszy i ciekawszy sposób:

 

 

Podczas przestojów w grze rozegrali 2 partyjki w 303, bez szkody dla gry głównej, a ze znaczym pożytkiem dla własnej satysfakcji. Ja w tym czasie starałem się policzyć ile aut jestem w stanie sprzedać…

Mimo długiego czasu partii gra się wszystkim podobała, AP nas nie powaliło, może dlatego, że mniej więcej wszystkim po równo się udzielało.

Jakie inne tytuły waszym zdaniem są podatne na AP?

Mi przychodzi do głowy Vasco da Gama, choć w miarę doświadczenia gra nabrała płynności. A przy Automobile to tzw Pikuś.

Share

Comments 12

  1. Normalnie w Brassa gram szybko jak w warcaby, ale czasem dochodzi do PA. Kiedyś ostatnie dwie rundy graliśmy z żoną chyba z pół godziny! Mózgi parowały, w powietrzu czuć było wyładowania elektryczne… Fantastyczna zabawa!

    Pamiętam też, że raz grając z bernim online w A Few Acres of Snow nie byłem w stanie wydusić z siebie żadnego ruchu chyba przez kwadrans! Nic rewolucyjnego nie wykombinowałem i jak zwykle dostałem w palnik :)

  2. tak, Brass….kumpel kiedys siedzial z 10 minut nad plansza, zupelna cisza, skupienie…w koncu ktos rzuca: ”ku…Gregu, decyduj sie!!!” A ten: ”mój ruch teraz? Myslalem, że czekamy na ciebie…”, i nastepne 10 minut bo przeciez on sie musi zastanowic teraz….aaaaaaa!!!!!

  3. Ja myślę, że jest zasadnicza różnica między paraliżem decyzyjnym, a zwykłym zamulaniem w czasie rundy ;-) Jak dla mnie paraliż następuje w sytuacji, kiedy autentycznie nie możemy podjąć decyzji (czy z powodu natłoku informacji, bądź z dużej ilości niewystarczająco oczywistych zagrań). W Twoim przypadku Osadniku mogę z całym przekonaniem stwierdzić, że nie masz problemów z podjęciem decyzji, natomiast strasznie dużo starasz się wykalkulować (i pewnie przy tym kalkulujesz wszystko dla więcej niż jednej dostępnej akcji). Tym samym Twoja jedna runda Bożego igrzyska trwa tyle, co Twoich trzech przeciwników razem wziętych ;-)

  4. A jeśli Twoje przydługie rundy są faktycznie spowodowane paraliżem, a nie zimnokrwistym przeliczaniem, to jesteś REAL POKER FACE, bo niczego takiego poznać po Tobie nie sposób… no chyba, że po prostu paraliż objawia się u Ciebie zaburzeniami mimiki :)

  5. osadnik jest zamulaczem niezłym (czy to już AP czy tylko zwykłe zamulanie to nie wiem), podobnie jak Grigorij, ten to nawet przy bierkach potrafiłby zamulać…. Ja z racji mojego mocno nieanalitycznego umysłu raczej nie mam z tym problemu. Oczywiście „coś” tam zawsze przeliczę ale często zdaję się na intuicję, która czasem daje niezłe efekty a czasem wręcz przeciwnie… Tak jak w tej parti Automobile zbudowałem fabrykę części dla luksusowych samochodów myśląc, że to będzie taki zarąbisty ruch. Ruch wydawał się być na tyle genialny, że zaraz po mnie to samo zrobił osadnik. Po chwili przeliczył sobie wszystko w głowie i wyszło, że jest to kompletnie nieopłacalna inwestycja… Wypominał mi to do końca gry. A i tak wygrał bo zamulał, zamulał i z dołka się wygrzebał!

  6. Skoro fabryka części daje stałą zniżkę, a nie od wartości auta to prosty rachunek, że najlepiej się opyla na najtańszych :P
    Granie z zamulaczami to najgorsza rzecz na świecie. Moje ruchy w brassie trwają 20sek, max 60 i jakoś umiem ugrać po 200vp, więc kompletnie nie rozumiem tego pseudorozkminiania. Jeszcze można strawić gdy prowadzi to do mega ruchów, ale ostatnio grając w 4 w Agri miałem więcej punktów niż dwaj ostatni gracze razem wzięci, a ich ruchy trwały 6razy dłużej :P
    Bez zamulania nad planszą !

  7. oj tam oj tam, złej baletnicy rąbek u spódnicy…
    ja nie zamulam tylko przemyśliwuje strategie,
    jak nie przemyśliwuje, to mam gorsze ruchy
    a wcale nie jest tak źle, ostatnio przyspieszyłem jakby
    w końcu nie sam wynik się liczy ale przede wszystkim FUN!

  8. Post
    Author
  9. W grze „Pewnego razu” to jest dopiero AP! W jaki sposób kontynuować opowieść, rozpoczętą przez moją córkę od słów „Jechał drogą traktor a w środku siedziały popękane usta, które trzeba posmarować kremem”. Co z tym fantem zrobić, skoro kolejna płytka opowieści to żaba w złotej koronie?

  10. Stanley to nie ma łatwego życia. AP prątkują Osadnik, Grigorij i na dokładkę … ja. Pewnie dlatego czasem zapomina wspomnieć mi o graniu :-P

    U mnie AP ma 2 podstawy:
    – lubię grać w gry, w które jeszcze nie grałem, a dzięki przypadłości szacownych kolegów mam ku temu niekończącą się okazję.
    Dlatego czasem zdarza mi się zaplanować niezły w mym mniemaniu plan, w którym jak się okazuje w połowie realizacji nie wziąłem pod uwagę 3 podpunktu 4 zasady z 18 załącznika i nie mogę postawić zamku choćbym się zes…ał. Wtedy przychodzi chwila zadumy no i co ja mam teraz z tym wszystkim zrobić? Ludzie są, działka jest, pozwolenie na budowę, tylko cholera cegieł nie dowieźli na czas.
    – do gier zwłaszcza handlowych podchodzę bardzo serio. Czasem tracę trochę funu, ale nadrabiam jak mi się uda misterny plan, albo przy drugiej i kolejnej partii. Tak mam i już ;-)
    PS: Jak powiedziałem, że wybuduję ten zamek to wybuduję i tyle. Najwyżej 2 rundy później :-P

  11. Dołączasz TajKoonie do ścisłej czołówki zamulaczy, osadnik to pan Pikuś przy Tobie taka prawda jest. 4-o osobowy Caylus trwał 3 godziny bez 10 min… Zdeczka długo… Zastanowię się poważnie następnym razem czy dawać Ci znać, że granie jest ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*