Trzydniówka

Stanley Ogólne, Rozgrywki 7 Komentarzy

No Gravatar

Czwartek, piątek i sobota. Te ostatnie trzy dni okazały się być dla mnie bardzo obfite w granie. Jak się okazuje, jak się wpadnie w cug to ciężko z niego wyjść… Podsumowując już na wstępie wyglądało to tak, że każdego z tych dni schemat był podobny- przystawka, danie główne, deser, czyli apetycznie i kompletnie. W czwartek skorzystałem z gościnności Ani i Grzesia i zjawiłem się z torbą Castoramy dając jak zwykle moim współgraczom spory wybór gier. Przystawką okazał się dywizjon 303– Bitwa o Wielką Brytanię, który zresztą przewijał się bardzo często przez stół przez te 3 dni. To zresztą idealna gra na przystawkę- nim Ania położyła spać swojego najmłodszego synka zdążyliśmy zagrać z Grzesiem dwie partie w przestworzach nad Londynem. Kiedy dołączyła do nas Ania wybór padł na moje  świeże, ledwo nabyte Cyklady. Pokładam w tej grze pewne nadzieje licząc, że może to być następca lekko zmęczonego Szoguna. Czy tak będzie pokaże czas choć jak się okazuje kaliber tych gier jest zdeczka inny, Cyklady są lżejszą grą choć strategicznie niczego jej na pewno nie brakuje. W 1,5 h rozegraliśmy partię. Ja byłem oczarowany, Grzesiu zaintrygowany a Ania, mimo iż wygrała, chyba nie bardzo pałałaby chęcią do kolejnej rozgrywki. Ale sprawa jest prosta- Cyklady pełne są interakcji między graczami, zarówno pośredniej (licytacja o przychylność bogów), jak i negatywnej (niszczenie wszystkiego co się da- budynków, jednostek, statków, przejmowanie wysp innego gracza) a po prostu Ania nie bardzo taką interakcję lubi. W trakcie gry musiałem wręcz wysłuchiwać pojedynków słownych między małżonkami „ale dlaczego tu licytujesz, tylko po to żeby mi zrobić na złość”, co nie ukrywam mocno mnie irytowało, bo kiedy wkrada się prywata do gry, zabawa siada. W tej grze jednak trzeba mieć dystans a ja nie mam sił i ochoty, żeby jeszcze co chwilę musieć tłumaczyć, że to tylko gra… Cyklady poczekają więc na jakieś męskie spotkanie twardzieli :)

Trzyosobowe Cyklady po rozgrywce:

 W konsekwencji… Ania poszła spać :) Ja z Grzesiem parę razy pyknęliśmy jeszcze w 303 a na deser rozegraliśmy 3 partie w Dominiona. Jak już pisałem w innym wątku przeprosiłem się z tą grą. Na nowo mnie oczarowała i odnalazłem przyjemność w zabawie w budowanie efektywnej talii. Grzesiu też się wkręcił o czym świadczu fakt, że po pierwszej partii nie spakowaliśmy kart do pudełka tylko ochoczo zagraliśmy jeszcze dwie gry w różnych konfiguracjach kart. Intensywnie chodzi mi po głowie myśl dokupienia Intrygi, ciekawe jak długo będę z tą myślą chodził…

Piątkowy wieczór również spędziłem u Ani i Grzesia. 303 i tego dnia spełnił rolę przystawki i deseru, natomiast daniem głównym był City Tycoon. Ponad godzinna rozgrywka nie była moją pierwszą ale w konfiguracji trzech osób owszem. Mam z tą grą pewien problem. Stwierdziliśmy zgodnie, że autorzy za dużo w tej grze chcieli i przydałoby się, żeby ją nieco uprościć. W trakcie rozgrywki na stole mamy jeden wielki festiwal kolorów, ikonek, znaczników i kosteczek. Wszystko wali po oczach i naprawdę ciężko ogarnąć sytuację na stole. Poszukiwanie jakie elektrownie i wodociągi można jeszcze wykorzystać, odnalezienie które moje budynki są jeszcze do zasilenia, przewidzenie kto co będzie najpierw zasilał, przeliczanie gotówki do jednego dolara- wszystko to przyznam szczerze mocno mnie zmęczyło i byłbym skłonny powiedzieć, że nie podobało mi się. Trochę szkoda, bo pomysł jest w tej grze bardzo fajny (takie połączenie Carcassonne i Age of Steam), gdyby to wszystko jeszcze było nieco bardziej przejrzyste i odrobinę prostsze…

City Tycoon- Nasze miasto:

No i sobota- ostatni dzień laby planszówkowej. Tym razem spotkanie u Piotrka. Niestety w ostatniej chwili z grania wycofał się Grzesiu i osadnik tak więc byliśmy tylko we dwóch. Nie mogło być inaczej- 303 i tym razem wylądował parę razy na stole, pograliśmy też w Dominiona. Natomiast uwieńczenie trzydniówki nad planszą było iście królewskie- na stole wylądował Brass. Piotrek ostrzył sobie zęby na ten tytuł, wcześniej nigdy nie grał ale wystarczająco się nasłuchał, żeby narobić sobie smaka. Wyłożyłem szczegółowo zasady i zanurzyliśmy się w miód płynący z Lankshire :) 1.45h minęła nam błyskawicznie, grało się świetnie. Piotrek okazał się twardym graczem i niezłym wymiataczem, mimo swojej pierwszej rozgrywki doskonale sobie radził i… ledwo udało mi się żółtodzioba pokonać! Było 163/152. To zapewne kwestia doskonałego wytłumaczenia przeze mnie zasad ;) Brass wraz z Cywilizacją poprzez wieki i Agricolą bezwzględnie stanowi moje top 3.

Brass po rozgrywce, niestety zdjęcie bez połączeń kolejowych, które zdjąłem przy liczeniu punktów:

I tak minęły te trzy wieczory mocno zakrapiane pionkami… Razem 15 rozgrywek w 5 tytułów- nieźle. Dziękuję koleżano i koledzy za te piękne chwile!

Grajcie ludzie w planszówki!

 

Share

Comments 7

  1. kurka zazdroszczę, w czwartek i piatek odpusciłem, bo szykowałem się na sobotę, a w sobotę jednak nie dałem rady….

    Mam takiego głoda i niedysyta jak nie wiem. Całe szczęśćie, że CityTycoon nie bardzo, mam o 1 grę mniej do żałowania ;)

    na osłodę miałem 1xAlhambrę z żonką, ale gdzie tutaj do Brassa…. :(

  2. Narobiłeś mi smaka na cyklady tą fotą. Ja się mogę pochwalić, że właśnie zawitał do biura kurier i dowiózł nieco spóźniony (moja wina nie mogłem się zdecydować) prezent urodzinowy: Caylus’a.

    Gromadne oglądanie zawartości pudełka jest kolejnym etapem szerzenia planszoholizmu w firmie. Powoli dojrzewam do zamiany sali konferencyjnej któregoś wieczora w miejsce pionkowej orgii.

  3. Trzydniówka przeskoczyła na ten tydzień :) wczoraj desperackie partie w McDonaldzie z osadnikiem w 303 i Na Chwałę Rzymu (dostałem bęcki), a wieczorem z Anią i Grzesiem Troyes i 2x Dominion (tu już lepiej bo się odegrałem…). Dziś ciąg dalszy w cugu ;)

  4. zapewne trochę tak wyglądam kiedy snuję się po ulicy o 3.00 rano wracając do domu z przekrwionymi oczami z reklamówką pełną wprawdzie nie puszek ale gier….

  5. Już dawno nie czułem się tak wypruty… I chyba pierwszy raz powiedziałem grom „nie”… Martwię się o siebie…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *