O Pret-a-Porter słów kilka

kdsz Recenzje 20 Komentarzy

No Gravatar

Stanley wywołał mnie do tablicy w temacie Pret-a-Porter, więc niniejszym czynię swą powinność i zapraszam do przeczytania kilku zdań o wrażeniach po dwóch rozgrywkach.

Pret-a-Porter otrzymałem w ramach Mathandlu za Caylusa. Zdaję sobie sprawę, że wymiana nie była najkorzystniejsza, ale co zrobić – po prostu nie dałem rady zaciągnąć żony do budowy zamku. Tzn. raz zaciągnąłem, ale po 10 minutach  tłumaczenia reguł małżonka powiedziała pass i więcej nie chciała słyszeć o Caylusie. Mieliśmy z tego powodu nawet ciche dni…

Na szczęście z PaP-em już tak nie marudziła i w przeciągu kilku dni zagraliśmy dwukrotnie. Partie były długie (2h30 i 1h40), nawet nie z powodu strasznej liczby akcji czy tur, ale problemów z interpretacją zasad. W innym wątku napisałem co myślę o instrukcji, a teraz dodam, że napisy na kartach prezentują poziom zbliżony do instrukcji, przez co czasem ciężko zrozumieć o co w ogóle chodzi. Podczas poniedziałkowej partii żona w pewnym momencie zapytała, czy rozumiem jak działa jakaś karta. Pomimo wspólnej burzy mózgów nie byliśmy w stanie odgadnąć co autor miał na myśli, więc ostatecznie żona zakończyła temat zdaniem: „no dobra, wezmę coś innego!”.

Nie chciałem pisać o wszystkich uchybieniach, ale trochę się już nakręciłem powyższym akapitem, więc pozwolę sobie wypunktować co mi się w PaP nie podoba:

1. Beznadziejna, bezużyteczna instrukcja, która stawia przed graczem wyzwania nim zacznie się prawdziwa gra.

2. Badziewne papierowe banknoty rodem z Monopoly.

3. Napisy na kartach – nie dość, że nie zawsze jasno opisują działanie karty, to dodatkowo mała i zbita czcionka bardzo utrudnia zapoznanie się z treścią. Podczas pierwszej partii trzeba się mocno nagimnastykować, żeby przy każdej rundzie przygotowań (a jest ich razem 8!) z nosem przy planszy przeczytać kolejne 9 kart, które wchodzą do gry. Koszmar!

4. Zamienione miejscami napisy na planszy BUDYNKI – PRACOWNICY

5. Idiotyczny układ pól na planszy. Pole rozpatrywane jako pierwsze jest na samym końcu, a ostatnie jest pierwsze!

6. Tabelka z liczbą gwiazdek ma niezrozumiałą kolejność. Najpierw opisuje wariant dwuosobowy, następnie czteroosobowy a na końcu trzyosobowy.

7. Brzydkie ilustracje na kartach projektów, przedstawiające dzieci-mutanty itp.

8. Dużo liczenia. Czasem odczuwałem pokusę sięgnięcia po kalkulator…

OK, wyrzuciłem to z siebie, więc teraz pozytywy. A jest ich naprawdę dużo.

1. PaP to gra złożona, dająca fajne poczucie budowania i rozwijania. Grałem tylko dwa razy (i pewnie niezbyt skutecznie), jednak odczuwałem satysfakcję ze zbudowania za pomocą kart budynków i pracowników działającego mechanizmu, który zapewniał kasę, znaczniki potrzebne przy pokazach itd. Zdecydowanie gra daje poczucie rozwoju, co powinno się spodobać fanom takich tytułów jak Agricola, Le Havre itp.

2. Krótka kołderka. Przed każdym miesiącem pokazów mamy tylko dwa miesiące przygotowań, a w każdym z nich tylko 3 akcje (plus darmowe akcje jako efekt działania kart). To mało. Trzeba się mocno zastanowić co zrobić, by się wyrobić czasowo i finansowo. Prowadzi to może do przestojów i przydługiego planowania, ale bardzo angażuje szare komórki i daje w sumie satysfakcję na koniec gry.

3. Interakcja. Występuje na każdym szczeblu. Nie tylko blokowanie i podbieranie sobie akcji, jako klasyczna zaleta worker placementu, ale też krwiożercza walka o gwiazdki na pokazach, które bezpośrednio przekładają się na dostępne fundusze i wynik na koniec gry.

4. Ciekawa kulminacja podczas pokazów, podkręcająca tempo gry. Nie ma czasu na nudę.

5. Udane powiązanie tematu z mechaniką.

6. Dobre wydanie poza usterkami opisanymi wyżej – porządna plansza, pudełko, żetony oraz drewno. Jest też całkiem fajna wypraska, jednak musiałem ją usunąć, żeby zrobić miejsce na organizer, bez którego ciężko by było pomieścić komponenty na stole.

Gra jest naprawdę fajna i strasznie żałuję, że posiada tak kompromitujące niedoróbki. Widać pośpiech przy jej wydawaniu, przez co pierwsze wrażenie jest trochę nie za bardzo. W końcu nie po to się kupuje grę, żeby przez kolejne dwa tygodnie szukać odpowiedzi na pojawiające się podczas partii pytania. Podobno w drugiej edycji (angielskiej) jest znacznie lepiej, więc pewnie warto sięgnąć raczej po to wydanie. Mam dodatkowo wątpliwość co do grupy docelowej. PaP to gra zdecydowanie ciężka, w której sukces zależy od wielu czynników, a poziom negatywnej interakcji jest bardzo duży, co nie zawsze podoba się kobietom. Z kolei gra o sukienkach i bluzkach nie bardzo trafia do facetów ;-). Mam to szczęście, że moja małżonka nie stroni od cięższych tytułów, więc zapewne będziemy regularnie grać, ale takich grup nie ma chyba zbyt wiele. Trochę szkoda, bo pewnie tematyka motoryzacyjna czy przemysłowa mogłaby wywindować ten tytuł wyżej w rankingu.

Share

Comments 20

  1. Jestem mocno zdumiony, że nie udało Ci się przekonać żony do Caylusa biorąc pod uwagę, że spokojnie podchodziła do takich tytułów jak Brass czy Pret-a-Porter… Szkoda, bo to świetna gra ale nic na siłę przecież. A co do PaP to po Twoim poście PRĘDZEJ czy później gra będzie moja. Mocno przemyślę czy nie kupić angielskiej wersji. Dzięki kdsz!

  2. Post
    Author

    @Stanley. No żal mi tyłek ściska z powodu Caylusa. Nie wiem co zawiodło – pewnie ja podczas tłumaczenia reguł, których na dodatek jest relatywnie mało. Wstyd! Przy PaP przyjąłem zupełnie inną strategię. Pogadałem max minutę o ogólnych założeniach i zaczęliśmy grać. Szczegółowo reguły tłumaczyłem podczas gry i poszło nawet płynnie. Tzn. poszłoby, gdyby nie problemy z interpretacją instrukcji. Po partii żona poproszona o wrażenia odpowiedziała „nie taka zła ta gra”, co w języku polskim oznacza „bardzo mi się podobało”. Krótki okres oczekiwania na drugą partię to również potwierdzenie, że gra zrobiła dobre wrażenie. Myślę, że PaP ma wszelkie predyspozycje by zagościć w naszym TOP 5.

  3. Post
    Author

    @osadnik
    Portal wysyłał za free poprawione karty w języku polskim, ale się niestety nie załapałem, bo obecnie są niedostępne. Pozostaje możliwość dokupienia sobie talii z edycji angielskiej z ikonami na kartach. 17zł to nie majątek, więc się chyba skuszę. Ale oczywiście nie tak to wszystko powinno wyglądać…

    Ciekawe czym się skompromitują przy Robinsonie

  4. Zasiadam właśnie do instrukcji Robinsona, która jest już dostępna, zobaczymy cóż to za nibycudo jest…

  5. Post
    Author

    Wczoraj zagraliśmy trzeci raz (pierwszy zgodnie z zasadami). Gra potwierdziła swój potencjał. Niestety przespałem pierwszy kwartał, przez co wpadłem w spiralę pożyczek i ostatecznie poległem o jakieś 30 tys. Problemy z płynnością finansową i towarzysząca temu presja dała mi jednak prawdziwą, masochistyczną satysfakcję ;)
    Trochę szkoda, że jest tyle liczenia. Gra przez to traci na elegancji. Zmęczenie partią o godz. 23 ostatecznie pozbawiło mnie resztek heroizmu i majątek na koniec gry liczyłem już na kalkulatorze ;)

  6. Nabyłem karty z ikonkami z II edycji i rzeczywiście jest sporo zmian. Nie wiem na ile I edycja była (jest) niezbalansowana, w każdym razie ja od razu będę grał z „angielskimi” kartami. Z drugiej strony na forum GF jakoś nie widziałem szczególnych skarg na niezbalansowanie kart, myślę więc raczej, że z gry bardzo dobrej zrobiła się po prostu gra jeszcze lepsza :)

  7. Post
    Author

    Cieszę się, że PaP się podoba. Trochę mi ulżyło, bo w końcu ręczyłem za grę swoim dobrym imieniem

    Też zamówiłem karty EN. Żona trochę kręciła nosem, że będzie się musiała uczyć gry od nowa, ale puściłem to mimo uszu ;-)

  8. Nic się nie bój kdsz :) PaP spodobało mi się nawet bardzo- taka ekonomia to ewidentnie to co lubię. A co do ikonek to fakt- trzeba ich się nauczyć ale myślę, że żona po pierwszej rozgrywce będzie bardzo zadowolona, że nie musi czytać mikroskopijnego tekstu na kartach. Choć przypuszczam, że Wy po kilku rozgrywkach już po samej nazwie rozpoznajecie działanie danej karty? Przy wprowadzeniu nowych graczy może być tylko lekka dezorientacja bo oznaczenia np. znaczników trendów są inne na tych kartach niż na żetonach z pierwszej edycji ale myślę, że to kwestia przyzwyczajenia. Tak czy inaczej świetna gra :)

  9. Post
    Author

    Stanley, próbowałeś już grać z taliami EN? Wczoraj przejrzałem karty i te ikonki średnio do mnie trafiają. Szczególnie w przypadku kart których nie było w I edycji mam problem, by chociaż z grubsza zrozumieć o co kaman. Bez instrukcji chyba nie da się tego zrobić. Trochę się boję pierwszej partii z żoną. Będzie marudzenie :D

    Natomiast trzeba podkreślić, że pasek dolny, określający moment działania karty, jest całkiem dobrze opracowany. No i generalnie karty prezentują się bardzo dobrze. Tym razem wszystko doskonale widać. Po ogarnięciu ikonografii będzie się dobrze grało.

  10. Nie grałem jeszcze z EN talią. Siadłem sobie z instrukcją i przejrzałem te ikonki, Tobie też to proponuję przed rozgrywką z żoną bo rzeczywiście bez tego ani rusz…

  11. Post
    Author

    Po przejrzeniu wszystkich kart z instrukcją edycji EN wydaje mi się, że ikonografia została opracowana bardzo dobrze. W zasadzie wszystkie karty wyglądają na opisane dość intuicyjne, ale więcej będę mógł powiedzieć jak wreszcie zagram. Nie można tak było od razu, drogi Portalu?

    BTW wiadomo już jak tam Robinson się miewa? Schrzanili coś Portalowcy czy wszystko OK?

  12. Robinson pojawił się w magazynach Rebela, dzisiaj zaczęła się wysyłka więc na dniach wszystko będzie jasne :) czekam cierpliwie…

  13. Post
    Author

    Stan, ale czekasz na opinie czy swój egzemplarz ;)

    Przejrzałem pierwsze opinie o Robinsonie na BGG i są wręcz entuzjastyczne. Czyżby jednak sukces?

  14. Nareszcie zagrałem z osadnikiem w Pret-a-Porter! Zagraliśmy oczywiście w hybrydę- pierwsza edycja + karty z angielskiego wydania. Przez całą rozgrywkę towarzyszyły nam kartki z opisem działania poszczególnych kart, bo ikonki są niby intuicyjne (ale dopiero po tym jak się pozna ich działanie) ale jest ich tyle, że ciężko to ogarnąć. Niemniej gra jest świetna! Doskonała ekonomia, która może spokojnie konkurować z innymi topowymi grami tego typu. Wkręciliśmy się na maksa. Osadnik po pierwszym pokazie został z trzema (tysiącami) „pieniążków” i obaj czuliśmy, że może się już z dołka nie podnieść, zwłaszcza, że ja sporo zarobiłem i wydawało się, że pójdę jak burza do swoich szwalni szykując wypasione kolekcje na kolejne pokazy. Jak się jednak okazało podniósł się i to bardzo, infrastruktura jaką przygotował kosztem przegranej na pierwszym pokazie dodała mu skrzydeł i w grudniu wystawił kolekcję składającą się chyba z siedmiu projektów! No i wygrał dublując mój wynik pieniężny… Grało się świetnie, z pełnym zaangażowaniem. Dołaczam do fanów tego tytułu :)

  15. Post
    Author

    Cieszę się, że się podoba i zazdroszczę grania. Ja swojego egzemplarze już niestety nie mam. Małżonka stwierdziła, że gra jest bardzo dobra, ale wymagająca bardzo dużej koncentracji (co akurat jest prawdą) i ciężko nam będzie grać w nią wieczorami po pracy. Z ogromnym żalem wymieniłem na MH. Ale odgrażam się, że jeszcze kiedyś sięgnę po PaP, bo to jedna z najbardziej emocjonujących planszówek jakie znam. Fajnie jakby Portal zrobił retheme…

  16. No to żal, że się pozbyłeś takiej fajnej gry. Ale jak mus to mus. Osadnik po rozgrywce mi powiedział, żebym się PaP nie pozbywał, co chyba oznacza, że będziemy pogrywać :) nie wiem czemu to właściwie powiedział, dobrze wie, że w swojej historii nie pozbyłem się jeszcze żadnej gry z kolekcji ;)

  17. Gra kupiona w tym tygodniu, edycja 2 wers. eng. Przygotowuję polskie opracowanie instrukcji i opis kart w ramach wolnego czasu :)

    Odnośniki do uwag kdsz:

    Ad. 1 Instrukcja po angielsku – tak stawia wyzwanie.
    Ad. 2 Badziewne banknoty – zastąpione tekturowymi, raczej porządnymi znacznikami.
    Ad. 3 Badziewne pola tekstowe – zastąpione symbolami (mam polskie opracowanie tłumaczenia symboli z angielskiej wersji)
    Ad. 4 Układ pól – zmiana napisów na symbole – BUDYNKI – PRACOWNICY w poprawionej kolejności
    Ad. 5 Układ pól – poprawiona kolejność i rozmieszczenie (pierwsze jest pierwsze :D)
    Ad. 6 Kolejność poprawiona
    Ad. 7 Ilustracje mogły by być bardziej różnorodne, projekt sukienki za 18 i 24 tys. w jednym stylu wygląda tak samo niestety.
    Ad. 8 Z liczeniem nie jest tak źle.

    Podsumowując z 8 wytkniętych błędów w drugiej edycji zostało poprawionych 7. Zostaje jedynie ta instrukcja!!

    Jak się ogram to wypowiem się co do mechaniki ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *