Szogun – degradacja

osadnik Recenzje, Rozgrywki 13 Komentarzy

No Gravatar

Ahh, nie spodziewałem się, że to kiedyś napiszę, ale stało się – moja ulubiona gra, wychwalany i opiewany przeze mnie Szogun, stracił punkty w moich oczach. Panie i Panowie – na stanowisku mojej ukochanej strategii jest wakat! (Można proponowac kandydatury:)

 

A stało się to tak – w piątkową noc zasiedlismy do czwórkowej partyjki, szykowalismy się do rozlewu krwi i dźwięku łamanych kości, a przynajmniej do dźwięku kostek wypadających z wieży bitewnej. I tak też było, ale zabrakło emocji – jakoś tak nam ułożył się setup, że Stanley był na zachodnim końcu wyspy, Chemik na wschodnim, a ja i MM w środku. Moje plany walki o hegemonię skończyły się dość szybko na przepychankach w środku mapy, Chemik się skonsolidował na zachodzie i okazało się szybko, że nikt nie jest w stanie mu zagrozić. Po pierwszym roku , a nawet po lecie pierwszego roku, widać było jak wygląda kolejność. Stanley miał za daleko do chemika, ja i MM ścisnięci w środku nie moglismy podskoczyć i ku mojej wielkiej frustracji po drugim roku kolejność się nie zmieniła na żadnej pozycji. Byłem tym bardzo rozczarowany, wcześniej jak gralismy, to jednak sytuacja była bardziej dynamiczna. A tutaj połowa gry potoczyła się bez emocji.

Zastanawiałem się, co było przyczyną? Na pewno inaczej by się gra potoczyła przy rozgrywce na 5 osób – tam byłoby duzo trudniej się skonsolidować w jednym rogu. Ale jednak uważam, że jest to przede wszystkim wada mapy – z powodu podłużnego kształtu są 2 skrajne, bezpieczne pozycje i jak komus uda tam się okopać to dociągnie do końca. Dlatego już z przykroscią nie będę aż tak chetny do Szoguna, no chyba że zbierze się nas 5 osób. A ocenę spuszczę na 8 pkt.

Szukam następcy i coś mi mówi, że Wallenstein byłby lepszą opcją. Niby to samo, ale mapa bardziej kwadratowa na pewno się przełoży na większą dynamike akcji i uniemozliwi asekurancką taktykę zaszywania się w rogu. Rozszerzenia też mogą przydać rumieńców grze. Trzebaby spróbować!

Share

Comments 13

  1. Mnie niestety też od dłuższego czasu Szogun nic a nic nie pociąga, na szczęście zastępstwo znalazłem w Eclipse, co podtrzymuję po ostatniej czteroosobowej krwistej partii :)

    A z polecanek to dodam jeszcze Sekigaharę i Strike of the Eagle (choć nie wiem jak on chodzi na więcej niż 2 osoby).

  2. Nie od dziś wiadomo, że w Szogunie fajna jest jedynie wieża ;)

    W kategorii dla 4/5 z możliwością walki i negatywnej interakcji polecam Książęta Renesansu. Przy czym wymagane zdolności z zakresu klejenia i wycinania, chyba że dysponuje się wolną kwotą około 400zł ;)
    Chociaż to i tak lepiej dać tyle za KR niż za Szoguna :P

  3. Wow, jakie morze krytyki wylane nagle na Szoguna! Ale fakt faktem zaszywanie się na skraju mapy jest również i dla mnie bolesne i od tej sobotniej nocy (a nie piątkowej- osadnik) nie mogę sobie z tym tematem poradzić… Bo uwielbiam tę grę ale „lider na skraju mapy” nieco mnie niepokoi. Ja już od początku rozgrywki cieszyłem się, że niemal wszystkie wylosowane przeze mnie prowincje znajdowały się ściśle przy sobie na zachodnim wybrzeżu. Wiedziałem, że mogę na tym dużo ugrać bo raczej mnikt mnie tam nie ugryzie. No ale i radochy przez to miałem mniej, że już na wstępie mam lepiej niż inni. Jakoś nie zauważyłem od początku Chemika, który jeszcze lepiej okopał się na wschodzie. Z drugiej strony osadnik, prawda jest taka, że mimo trudniejszej sytuacji geopolitycznej w jakiej się znalazłeś skończyłeś grę mając jedynie 4 punkty mniej ode mnie! Wiem, że nie o punkty chodzi ale o emocje, ale ja na Twoim miejscu byłbym czerwony na ryju z emocji, kombinując, żeby jednak te 5 punktów więcej uciułać. Oczywiście, tak wiem, kombinowałeś- nie udało się, ale przecież mogło się udać! I byłbyś drugi! Tak więc ostatecznie ja nadal chętnie w Szoguna zagram, w końcu raz się jest na wozie a raz pod nim :) Chyba trzeba wrócić do planszy ze słońcem- tam nie mieliśmy takich problemów jak teraz na księżycu ;) A może potraktować Japonię jak kulę i zrobić desant bezpośrednio ze wschodniego wybrzeża na zachodnie? ;)

  4. Post
    Author
  5. Post
    Author
  6. @osadnik: zamienił stryjek siekierkę na kijek ;-) Mac Gerdts to beznadzieja, ewentualnie Twój Imperial 2030 jeszcze daje trochę radę.

  7. Post
    Author

    innego Mac Gerdtsa nie mam, a w Imperiala 2030 grałem 1,5 raza, więc trzeba trochę poeksploatować :)

  8. Post
    Author

    czytałem trochę o dodatkach, wygląda na to, że mogą dać alternatywne sposoby punktowania dla tych, co są zblokowani terytorialnie. Tylko te ceny , ech…

  9. A propos Maca Gerdtsa: na tegorocznym Spiel wychodzi pudełkowa wersja Antike Duellum. Civ-light w stylu euro z bezpośrednią negatywną interakcją dla dwóch osób – dla mnie must have.

  10. @solkan- też przemyślę zakup Antike Duellum choć przyznam, że Antike dobrze sprawuje mi się dla dwóch osób na połowie mapy z odpowiednio spreparowanymi zasadami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *