Rex: Final days of an empire – rzut okiem

rzaba Recenzje 11 Komentarzy

No Gravatar

Wczoraj zagraliśmy w Rex’s w składzie polsko-amerykańsko-angielsko-irlandzkim, 6 osób, 2 gry z 3 instrukcjami na stole (tylko 2 osoby przeczytały instrukcję). Wykonanie na naprawdę wysokim poziomie ale to raczej standard FFG wiec nie ma się co rozpisywać – wszystko jest tip-top chociaż mi osobiście kolorystyka średnio odpowiada ale nie jest źle (z góry zaznaczam, że nie znam Twilight Imperium).

Set up był wyjątkowo szybki i sprawny i to pomimo tego, że każdy gracz ma inne specjalne zdolności oraz cześć jednostek ląduje na planszy jeszcze przed pierwszą rundą. Balans postaci: cóż, trudno mi się wypowiadać po 2 grach ale wydaje się dobrze dobrany (może Hacan troszkę lepiej się prezentował) bo nikt nie wybił się szczególnie ale może to dlatego, że nie za bardzo wiedzieliśmy jak grać żeby wygrać. Każdy z graczy ma specjalne zdolności i trzeba naprawdę skupić się na tym na początku, wprowadzało to w pierwszej grze sporo chaosu (jedna z postaci zbiera kasę ze kupno kart, inna za rekrutowanie, ktoś tam dostaje dodatkowe jednostki jeśli ktoś postawi swoje jednostki itp.) – trzeba to po prostu ogarnąć. Dodatkowo 3 postaci mają specjalne warunki zwycięstwa, których wypełnienie daje wygraną na koniec gry. Sama mechanika sprowadza się w skrócie do rekrutowania jednostek, wrzucania ich na plansze oraz dążenia do kontrolowania specyficznych punktów na mapie. Jednostki możemy przemieszczać oraz oczywiście możemy walczyć z innymi graczami o kontrole. W czasie gry możemy formować sojusze z innymi graczami i wygrać grę np. jako sojusz 3 graczy. Warunki zwycięstwa to najciekawsza moim zdaniem cześć tej gry: pojedynczy gracz wygrywa gdy kontroluje na koniec rundy 3 twierdze (Stronghold), sojusz 2 graczy musi kontrolować 4 twierdze, a sojusz 3 graczy wszystkie 5. Do tego jedna z postaci może przewidzieć kto wygra grę oraz w której rundzie i jeśli się to sprawdzi to odbiera zwycięstwo tej osobie, inna postać wygrywa jeśli żaden z graczy nie wygra (nie będzie kontrolował co najmniej 3 twierdz) do rundy 8. Jeśli wygra sojusz to gracze mogą (ale nie muszą) użyć specjalnych betrayal cards aby wyrwać zwycięstwo tylko dla siebie. Sytuacja z wczoraj: 2 graczy formuje sojusz w 8 rundzie, nikt nie jest w stanie kontrolować 3 twierdz wiec sojusz wygrywa (jednym z graczy był Hacan), jeden z graczy z sojuszu stwierdza, że nie nie odpowiada mu zwycięstwo z kimś innym i wyciąga swoją betrayal card, niestety dla nie niego drugi gracz ma kartę o wyższym poziomie i to on wygrywa samotnie….do czasu gdy gracz grający Xxcha wyciąga swoją przepowiednie zwycięzcy – zgadza się!!! Teraz to on jest wygranym!!! Co za gra!!!

Pierwsza rozgrywka trwała ok. 1.5 godziny (wygrał sojusz w 5 rundzie), druga gra trwała ok.2.5 godziny (8 rund) idealnie dla mnie, nie za długo nie za szybko. Replayability wydaje się nieskończone (różne rasy, różne warunki zwycięstwa, sojusze), czasami były lekkie zwiechy szczególnie podczas bitwy 2 graczy bo reszta  po prostu siedzi i nic nie robi, troszkę chaosu związanego z różnymi specjalnymi zdolnościami – myślę, że po kilku grach zdecydowanie poprawi się płynność. W sumie myślałem że będzie lepiej bo prawdziwe emocje były dopiero przez ostatnie 5 minut gry ale zwalam to na razie na brak doświadczenia graczy. Mam nadzieję, że ktoś się pokusi o porządną recenzje tutaj oraz przepraszam za chaos wypowiedzi ;)))

Share

Comments 11

  1. Zakończenie gry faktycznie wydaje się być bardzo emocjonujące, pewnie jest przy tym dużo radości przeplatanej ze złorzeczeniem ;-) Plansza strasznie przypomina Horror w Arkham czy World of Warcraft i niekoniecznie jest to pozytywna sprawa ;-)

    A jak rozstrzygane są starcia jednostek? Jakieś rzuty kostkami czy jakieś punkty siły? Jednostki można upgrade’ować?

  2. Post
    Author

    walka rozstrzygana jest przy pomocy specjalnych ‚dinksów’: kazdy z graczy ustawia na kółku ile jednostek desygnuje do walki do tego jesli chce moze dodać lidera – siła danego gracza to liczba jednostek na kólku + siła lidera, do tego mozna zagrać do 2 kart strategicznych ktore daja różne efekty np. strzał z lasera, broń biologiczna, dodatkowa ochrona itp. Nastepnie obaj gracze pokazuje swoje tabliczki i porównuja siłe + zagrywaja karty strategiczne – wygrywa gracz z większa liczba siły: przegrywajacy traci wszystkie jednostki ktore trafiaja do puli strat ale wygrywajacy rowniez traci jednostki ktore desygnowal do walki np. jesli mialem na danym polu 10 jednostek ale na kólku ustawiłem 8 to te 8 ginie nawet jesli wygrałem. Zabite jednostki sie rekrutuje do rezerwy, a nastepnie mozna zrobic deployment na plansze (oczywiscie wszystko kosztuje)

  3. Post
    Author

    aha, na poczatku gry losuje sie tak zwane traitor cards (zdrajcy), na tych kartach sa liderzy i w czasie walki mozemy uzyc karty zdrajcy z liderem naszego przeciwnika (wtedy ten lider tak jaby zdradza) i wygrywamy od razu walke

  4. dla mnie ta gra jest strasznie nudna, nie czuje w niej żadnego napięcia, najgorzej jest jak długo nie dochodzi karta sojuszu
    jednak stare gry sprzed rewolucji planszowkowej to nie to samo co nowe tytuły

  5. Szczerze powiedziawszy to plansza mi tu zupełnie nie pasuje i te statko-krucyfiksy do tego. W kolejce i tak dużo wyżej Twilight Imperium i Eclipse.

  6. Post
    Author

    zagraliśmy dokładnie jeszcze jeden raz (zreszta wygrałem) i tyle….po początkowych zachwytach i tekstach: game of the year, yeah!!! nikt juz nie chciał w to zagrać…to nie jest zła gra tylko po prostu czegoś jej brakuje, tego czegoś co zmusza cie do zagrania jeszcze raz…na dodatek ktoś kupił Eclipse i o Rex’ie nikt juz nigdy nie wspomniał

  7. @rzaba: dobra, i tak to kupiłem. Wiadomo było, że cokolwiek napiszesz sprawa już przesądzona :D Tylko jeszcze nie udało się zagrać. Jedno mi się podoba. To, że mimo nieuzyskania licencji do Diuny FFG sobie poradziło z wydaniem. Po cichu liczę, że tak samo będzie z innym tytułem i już niedługo będę mógł pograć w Starcrafta w świecie Twilight Imperium :>

  8. Post
    Author

    w sumie to przypomniales mi troche o tej grze i moze damy jej jeszcze szanse ;) daj znac jak juz zagrasz i co myslisz o niej

  9. …. niestety jest to tylko slabasza wersja DUNE :( Dune ma piekny klimat i duzo lepsza fabularnosc, mimo, ze jestem duzym fanem Twilight Imperium, uwazam, ze produkujac REXa producenci poszli na straszna latwizne… i ta plansza point to point …. okropna :( 5/10

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *