Zaintrygowany?

mars Recenzje 10 Komentarzy

No Gravatar

Nie będę po raz kolejny przywoływał mojego nastawienia do Dominiona. Nie będę narzekał i marudził, nie będę też wychwalał i zachwycał się. Będzie to obojętna relacja z tego jakie wrażenie wywarł na mnie Dominion – Intryga.

Na początek warto wspomnieć dlaczego zleciłem Mikołajowi ten właśnie tytuł – wyłącznie z przekory i chęci sprawdzenia, czy odczucia po Rozdartym Królestwie dalej we mnie tkwią. Po rozpakowaniu pudełka widok ten sam co w przypadku Rozdartego Królestwa – ładna wypraska i masa kart.

Chyba tak jak poprzednio około 500 sztuk.

No i co nowego znaleźć można w Intrydze?

W sumie to niewiele. Największą zmianą jak dla mnie jest wprowadzenie 4 nowych kart zwycięstwa z czego 3 mają dodatkowe atuty w postaci np. wartości 2 skarbu w przypadku Haremu. Dzięki temu kupując 2 punkty zwycięstwa nie zapychamy sobie ręki, gdyż karta jest warta również 2 pieniążki (jak srebrnik). Starosta też jest niezły i mimo, że zapycha nam rękę na początku to pod koniec można na nim sporo punktów natłuc – pod warunkiem, że mamy sporo Powiatów (za każdego starostę dostaniemy dodatkowo tyle punktów ile mamy Powiatów). Oprócz tych 4 nowych kart z urozmaiconym zwycięstwem reszta to po prostu nowe warianty i kombinacje ciekawych zagrań. Przykładowo Rozbudowa daje nam możliwość odrzucenia na śmietnik dowolnej karty z ręki i dobranie ze stołu jednej o wartości o jeden większej. W ten sposób można odrzucić np. Posiadłość i wymienić ją na Westybul, który nie dość, że daje 1 punkt zwycięstwa, to jeszcze + 1 kartę i +1 akcję – taki upgrade naszej karty.

Przykładów jest dużo więcej, ale czy wpływa to jakoś na zwiększenie mojego entuzjazmu do Intrygi. Powiedzmy, że daje to trochę powiewu świeżości, ale nie łudzę się, że na długo.

Jak się grało? Podam przykład zestawu, który mi się spodobał i był to standardowy Taniec Zwycięstwa – w grze brały udział wszystkie cztery nowe karty zwycięstwa. Wydaje mi się, że o jakieś 5 minut przedłużyła się rozgrywka ponieważ normalnie jak gracze uzbierają już decki takie, że umożliwiają dość łatwe uzbieranie 8 monet to zaczyna się wyścig kupowania Prowincji. Łączone karty powodują to, że warto również zainwestować w nie, zyskując kilka punktów więcej i wtedy zaatakować pełną parą. Taniec Zwycięstwa jest wariantem zupełnie bez interakcji, ale w zestawie jest sporo ciekawych kart potrafiących rozruszać przeciwników. Nie zmienia to jednak faktu, iż Dominion Dominionem pozostanie.

Wiem, że na pewno będę tę grę proponował nowym graczom, ale nie do zakupu, tylko żeby u mnie zagrać bo wydawać stówkę nie ma sensu. Największą zaletą tego tytułu jest to, że przy 30 minutowej rozgrywce stanowi kuszący tytuł dla osób nieświadomych istnienia lepszych gier.

Co jeszcze zyskałem wrzucając na półkę ten tytuł? Teraz mam już prawie 1000 kart Dominiona (super…)

Już więcej nie będę się zastanawiał nad pozbyciem się Dominiona, nie żałuję również, że dokupiłem Intrygę. Będą stały na półce jak i wiele innych gier i będą czekać, aż ktoś zechce w nie zagrać. Przypadkiem może to nastąpić już dzisiaj.

Share

Comments 10

  1. Akry mi kompletnie nie podeszły i wymieniłem na Agricolę z talią Z bez cienia żalu. Ale cieszę się, że miałem okazję pograć. Wiem przynajmniej czego unikać – gier wojennych czy quasi-wojennych oraz gier z monotonną (moim zdaniem) mechaniką deck-buildingu

  2. @kdsz: zapraszam na partyjkę na yucata.de . Nowe zasady w Akrach, zwłaszcza zmiana dotycząca rajdów, bardzo ożywiły grę :)

  3. @all – nie miałem do czynienia z wojennym deck buildingiem, ale jeśli jest bardziej monotonny od Dominiona, to raczej nie wróży zbyt dobrze. Tak czy inaczej chętnie bym się o tym przekonał.

  4. Zostałem zmieciony z planszy przez berniego. Przez całą grę byłem zepchnięty do totalnej defensywy i ostatecznie mój opór został przełamany. Gra nie była długa i składała się z czterech faz: 1. oblężenie Pemaquid, 2. upadek Pemaquid, 3. oblężenia Bostonu, 4. upadek Bostonu. I to by było na tyle :-)

    Grało się fajnie i moja ocena Akrów skoczyła ze „średnia” do „dobra”. Zupełnie przekonany do tej gry wciąż nie jestem, ale dużo cieplej o niej myślę. Wiem jedno – im bardziej iskrzy między graczami tym ciekawiej! My z żoną graliśmy na większym luzie i to zabijało rozgrywkę

  5. Wychodzi na to, że Dominion to intrygująca gra:) Jedni ją uwielbiają (przyznaje, że należę do tego grona) inni nienawidzą. Początkowo byłem zachwycony podstawką. Do momentu kiedy kupiłem Intrygę. Ta mimo wszystko wnosi sporo w rozgrywkę.
    Potem doszedł Róg Obfitości który znów odświeżył karty…. i grało się jeszcze lepiej. Hinterlands okazał się jeszcze lepszy niż Róg Obfitości. Mimo wszystko coś w tym deckbuildingu jest. Przynajmniej w Dominionie, bo w Kamieniu Gromu jakoś mi on nie pasuje….

  6. Drodzy Państwo. Przeprosiłem się z Dominionem! Po 10 rozgrywkach odłożyłem go na półkę na parę lat ze względu na przesyt i nudę jaka mnie ogarnęła po tych paru rozgrywkach. Jakiś czas temu zagrałem na BGA i na nowo się zakochałem! Wkurzała mnie strategia na szybką kasę ale w spotkaniu z „wymiataczami” okazało się, że wcale nie jest łatwo tę strategię przeprowadzić, dodatkowo jak dołączy się do gry Intrygę to można o niej praktycznie zapomnieć. No i teraz mocno zapragnąłem dokupić sobie właśnie Intrygę… Ocenę Dominiona na BGG podniosłem znacząco- gra w pełni wróciła do łask!! Szkoda, że mars sprzedał już swój egzemplarz…….

  7. Ja od kilku dni gram nie na BGA (bo tam jeno intryga i podstawka) tylko na http://dominion.isotropic.org gdzie są wszystkie dodatki. I również w moich oczach Dominion bardzo zyskał. Wydaje mi się jednak, że to wszystko wina (zasługa) gry onlina, która jest szybsza, ma mniej buchalterii i wszystko jakoś lepiej widać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *