Dzieciaki z Carcassonne

Czytany 1 914 razy

mars Dla dzieci 9 Komentarzy

No Gravatar

Prezent z delegacji w postaci lalki, której można regulować długość włosów – jakaś Roszpunka, niby ze znanej bajki, ale coś nie kojarzę – spotkał się początkowo z dużym entuzjazmem, ale leżące na półkach nowe gry bardzo frapowały Sofijkę i co chwilę męczyła kiedy otworzymy gry. W dniu dzisiejszym, jak już wspominałem w poprzednim wpisie, otworzyłem zręcznościowe WobBally, ale na tym nie udało nam się poprzestać. Po kilku mniej lub bardziej udanych partyjkach kulkowego szaleństwa przystąpiliśmy do odpakowania tego cudaka:

Wersja „normalna” jest w moim posiadaniu prawie od początku hopla na punkcie planszówek. Zawsze wysoce sobie ceniłem tę grę i z początku bardzo często zagrywaliśmy się z żoną. Oczywiście w miarę poszerzania kolekcji Carcassonne usunęło się trochę na bok, ale nie zniknęło zupełnie. Kilka miesięcy temu spróbowałem po raz pierwszy z małą rozegrać bardzo uproszczoną wersję dorosłego Carcassonne – tylko puzzlowe układanie dróg, miast i pól. Bardzo jej się to spodobało, ale ciągle coś chciała liczyć i tak nie miałem koncepcji jak wytłumaczyć niespełna 4-latce jak punktować to. Wcześniej słyszałem już o grze The Kids of Carcassonne, ale kwota powyżej sety mnie trochę zniechęciła jak na zawartość pudła, o której czytałem. Na szczęście wraz z ostatnim zamówieniem Wraclawiaków na Spiele-Offensive wypatrzyłem ten tytuł za 15 ojro. To już jest przyzwoita cena i uznałem, że przy tej stawce można zaryzykować. Czy było warto?

Ciężko stwierdzić po pierwszej grze, aczkolwiek to wiem z doświadczenia, że ten tytuł zrobi furorę u małej. Zasady załapała, ale jeszcze myśli bardziej abstrakcyjnie. Niby chce punktować, ale też uważa, że woli sobie gdzieś indziej położyć bo tam jej bardziej odpowiada. Patrząc na to jak się zaangażowała w pierwsze granie to po kilku partyjkach po załapaniu dokładnie zasad to wyprze poprzednie nudne zupełnie losowe gry, które ma.

Fizycznie gra jest bardzo ładna, zdecydowanie bardziej przyjazna dla dzieci – grafika miła dla oka, graficzne motywy dzieci, duże i bardzo grube żetony, sporo większe drewniane figurki.

Dla porównania wyciągnąłem zwykłe Carcassonne i od razu można zauważyć spore różnice.

Sama rozgrywka jest znacznie uproszczona i polega na dokładaniu żetonów zgodnie z klasycznymi zasadami, ale punktowanie jest za zamykanie dróg, na których znajdują się narysowane dzieci. Czasami na  zamykanej drodze znajduje się nie tylko nasz dzieciak, ale i przeciwnika, więc trzeba też trochę pokombinować. Ten gracz, który pozbędzie się pierwszy swoich drewnianych dzieci z ręki ten wygrywa. Żetonów nie jest zbyt wiele, więc gra trwa 10 minut a jak się dziecko wyrobi to czuję, że potrwa to 5-7 minut. Jako dorosły gracz trochę nieobiektywnie spojrzałem na początku na tą grę (po rozpakowaniu i przeczytaniu instrukcji) – w końcu to zabawa głównie dla dziecka. Ja na pewno chętnie będę grał z małą, żona pewnie też – narzekała już na te nudne gry ;) Tu mamy już piękną, bardzo dziecięcą grę dla maluchów łączącą pokolenia. Przy pierwszej grze podłożyłem się trochę, ale ułatwiło to trochę tłumaczenie co trzeba robić w grze.

Mam nadzieję, że tym tytułem wejdziemy powoli w coraz poważniejsze gry i zyskam wiernego kompana w zmaganiach w świecie Planszy.

 

FacebookTwitterGoogle+Podziel się/Zapisz

Komentarze 9

  1. Stanley

    Roszpunka? No chłopie, ja dzieci nie mam a wiem… Przecież, że z „Zaplątanych”!!! Klasyka normalnie… Pożyczyć Ci? ;)

  2. mars

    Oj tam od razu … pogooglowałem i też już wiem :) A my właśnie drugą partyjkę Dzieciaków z Carcassonne pchnęliśmy, zjemy śniadanie i jeszcze raz :) tym razem w 3-kę.

  3. Post
    Author
    mars

    Sofcia chętnie gra, ale dochodzę do wniosku, że gra powinna kosztować 50 zeta w Polsce, żeby to miało sens.

  4. mars

    Ostatnio jak żona była w sklepie na Szewskiej przed Bożym Narodzeniem – (nie wiem po co tam poszła w ogóle) to była to stówka. Faktycznie zerknąłem na iszopę i można już za 57 dostać. To jednak za dużo, 5 dych, nie więcej. Gra nie powala, ale stosując metodę porównania do innych gier dla dzieci – np. Pewnego Razu to 57zeta brzmi rozsądnie. Powtórzę się – gra nie powala.

  5. kdsz

    „Dzieci z Carcassonne” dołączyły do kolekcji mojej córki w święta i od tego czasu święci tryumfy. Co prawda mała nie jest jeszcze w stanie podejmować dobrych decyzji i generalnie nie ogarnia tego wszystkiego, ale stara się realizować zasadę „zamykaj ścieżki z niebieskimi dziećmi” i czasem potrafi nawet wygrać (a wcale się nie podkładamy). Wreszcie doczekałem się chwili, gdy możemy sobie we trójkę usiąść przy stole i popykać na poważnie w grę premiującą umiejętność logicznego myślenia.

  6. kdsz

    Wyczuwam sarkazm ;-)

    Harmonogram przewiduje Pędzące żółwie za 2 lata i normalne Carcassonne za 3, ale mogą być przekroczenia ;-)

    Avandrel, co byś zaproponował dla chłopców 7 i 12 lat w klimacie Talismana, ale ze znacznie krótszym czasem rozgrywki? Siostrzeńcy grają sami w Talisman, ale jeszcze nigdy nie udało im się skończyć ;-) No i ojca nie są w stanie zwabić do stołu na tak długi czas. Myślałem nad Drako, ale zależy mi na czymś mocno losowym, żeby mogli normalnie rywalizować mimo różnicy wieku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*