Powrót Mr. Jacka

kobra Rozgrywki 5 Komentarzy

No Gravatar

Kiedyś już wyraziłam swoją opinię na temat cudowności babć i nadal to podtrzymuję. Cudownie mieć taką, dzięki której można na chwilę oderwać się od uroków macierzyństwa. W ostatnich dniach gościłam (i goszczę nadal) moją mamę, dzięki której udało mi się odwiedzić Marsów na wspaniałym graniu. Jednak, jedna czy dwie wieczorne partyjki jak bąk zaśnie, to nie to samo co wielogodzinne granie. Zwłaszcza w nowe tytuły :) Ech to są wspaniałe chwile dla planszoholika :)

Wczoraj pojechałam w odwiedziny do przyjaciółki, która upomniała się o grę. Długo nie zastanawiałam się nad wyborem i spakowałam Mr. Jacka w Nowym Jorku. To był strzał w dziesiątkę. Planszówka chwyciła bez dwóch zdań. Tłumaczenie zasad jak i ich opanowanie zajęło chwilę. Rozegrałyśmy trzy partyjki. Niestety muszę się przyznać, że raz poległam jako Jack a raz jako Detektyw. Ale to nie ważne. Istotne jest to, że gra się spodobała i na następne spotkanie mam zadanie też coś przywieźć.

Tym razem wybór będzie większy, bo spodziewam się pięciu nowych tytułów :) Ech już nie mogę się ich doczekać :) Całe szczęście, że Rad dorobił nam półek bo już nie byłoby miejsca na nowe nabytki. Sama nie wiem od której gry zacząć, ale czytałam dużo dobrego o Bisonie, więc chyba to pójdzie na początek.

Share

Comments 5

  1. rad to by za granie się zabrał a nie tylko półki skręca :)
    Przegrać przy planszy to żaden wstyd, ważne by grać!

  2. Tak między nami Mars, to chyba Rad nie jest prawdziwym planszoholikiem. Znacznie bardziej woli poświęcić czas na swoje informatyczne pierdy. Często muszę sporo się natrudzić żeby ze mną zagrał. Dlatego często ratuję się RftG na kompie.

  3. Tak i gdzie on by się podział a poza tym nie opłaca mu się, bo te jak im tam, alimenty jeszcze :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *