Zestaw wyjazdowy gotowy

Stanley Aktualności, Ogólne 12 Komentarzy

No Gravatar

Dawno nie pisałem, dawno się nie udzielałem. Co-po-niektórzy wiedzą, że mocno pochłaniały mnie sprawy zawodowe ale teraz mam już luz i przyszedł czas na zasłużony (jak mniemam) urlop :) Pakujemy się z żoną i jak zwykle w takich momentach naszym celem staje się urocze z wielu względów miejsce, a mianowicie Borne Sulinowo. Moje nieudzielanie się na blogu szło też w parze z nieudzielaniem się w graniu i zamierzam to właśnie w Borneo nieco nadrobić. Tym razem jednak postanowiłem sam nie wybierać „zestawu wyjazdowego” ale pozwolić na to żonie, żeby mieć w miarę pewność, że to co weźmiemy wyląduje choć raz na stole. Już na wstępie nie jest źle- moja żona zapowiedziała, że codziennie będziemy grać w inną grę a bierzemy ze sobą: Agricolę z Torfowiskiem, K2, Caylusa, Thurn und Taxis, Tinners’ Trail i Alexandrosa. Będziemy tam 6 wieczorów więc jest szansa spełnić obietnice żony. Nie udało mi się niestety przemycić Zostań menadżerem, Vinhosa a zwłaszcza Brassa, który po wczorajszej rozgrywce online z Palmerem i bernim na nowo rozpalił w moim sercu ogień ;) Liczę jednak, że znajdą się chętni na jakąś późnowieczorną partyjkę online któregoś dnia  (Palmer? berni? a może osadnik? może jeszcze ktoś? marsa nie pytam bo on twardo broni się przed wirtualnymi rozgrywkami).

A jak wrócimy nie zamierzam spuszczać z tonu. Brass skomli do mnie, Vinhos czeka na swój debiut, a poza tym mam ochotę na jakąś strategię- Antike, Eufrat i Tygrys albo Szogun. Panowie- krewni i znajomi moi- szykujcie się na wieczory planszowe u Stanleya!

See U wszyscy!!!!

Share

Comments 12

  1. Stanleyek – niedawno zazdrościłeś mi wyjazdu, teraz ja Tobie :) Może po powrocie wpadniecie na jakieś weekendowe granie? Wiem, że teraz dalej, ale może coś się uda zorganizować. Tego Antike chętnie bym znowu zagrał! Muszę sobie kupić rondel kurka wodna.

  2. jest czego zazdrościć :) Jak na razie dwa wieczory za nami i bilans- 1x Thurn und Taxis, 2x K2. Dziś może Caylus albo Tinners’ Trail :) A jak będzie z weekendem to jeszcze zobaczymy, bo może być kiepsko ale będziemy w kontakcie. Antike koniecznie!!!

  3. Tak jak obstawiałem, właśnie skończyliśmy Caylusa 132 do 126 dla mnie :) ale to jest piękna gra, choć nadal wydaje mi się, że nie ogarniam wszystkich strategii tej pozycji… i to jest właśnie piękne! i mam ochotę na więcej :) Jak na razie żona dotrzymuje obietnicy i codziennie gramy w inną grę, a przed nami jeszcze 3 wieczory :)) już ręce zacieram!

  4. W sumie to też bym Caylusa zagrał. Może jak zwabię kogoś to Caylusa odpalimy :) Ktoś chętny?

  5. Kontynuujemy dobrą passę :) dziś byliśmy w Kołobrzegu, odwiedzić nasze rodzime, piękne morze, a po powrocie rozłożyliśmy Agricolę z Torfowiskiem. Ograłem żonę 47 do 36. Fajne było to, że nasze gospodarstwa wyglądały zupełnie inaczej pod koniec gry- Asia postawiła na równomierny rozwój, ja na porządną chatę, liczną rodzinę i stadninę koni :) czas nam się niestety na urlopie niemiłosiernie kurczy……….

  6. a dziś rozgrywka solowa w Agricolę, niestety zdobyłem tylko 48 pkt więc dwóch mi zabrakło żeby wygrać a potem Tinners’ Trail już z żoną- rozgrywka bardzo przyjemna choć zdecydowanie bardziej wolę grać w trzy, cztery osoby. Jutro ostatni dzień urlopu a jednocześnie ostatnia gra- Aleksandros- czekam z niecierpliwością…

  7. Wiesz Stanley w takim miejscu jak Borne to aż żal tracić czas na granie, lepiej iść na spacer :)

  8. @kobra. Ależ wierz mi, że spacerów mieliśmy od groma! na graniu skupialiśmy się późnym wieczorem (po nocnym spacerze notabene).
    Urlop dobiegł końca, wczoraj pyknęliśmy jeszcze raz w Caylusa, co mnie bardzo cieszyło bo żona sama wyraziła bez nacisków taką chęć. Niestety grając w Caylusa nie zrealizowaliśmy planu wyjazdowego, żeby codziennie zagrać w inną grę. Został nam samotnie Aleksandros ale niestety z całego zestawu gier wyjazdowych to była jedyna pozycja, której Asia jeszcze nie znała i nijak nie chciała się dać namówić na poznawanie nowych zasad… Cóż, trudno…
    Acha. A co do Caylusa- po jakiś 16 partiach stwierdzam jednoznacznie: RE-WE-LA-CYJ-NA gra!!!

  9. @Stanley
    Skoro już jesteśmy przy Caylusie… Stan, mógłbyś skrobnąć kilka słów o grze dwuosobowej? Chodzi mi przede wszystkim o czas rozgrywki (z setupem), skalowalność oraz odbiór gry ze strony płci pięknej.
    Caylusa mam w top 3 chcę-listy już od dłuższego czasu, a ostatnio pojawił się news, że Ystari szykuje kolejną edycję, więc z zakupem nie będzie problemów. Z góry dzięki za info

  10. To oprócz Stanley ja dorzucę swoje na temat Caylusa na 2 osoby. Jest gra z topu listy mojej żony. Uwielbia ją i zawsze chętnie gra. Czas rozgrywki w naszym wykonaniu waha się od 1:20 do 2:00. Skalowalność jest świetna – przy dwóch osobach w ogóle nie czuć, że coś nie działa tak jak powinno. Przy tym tytule bez zastanowienia polecam jako tytuł dla dwóch osób. Kobiety też lubią – nie ma zbytniej negatywnej interakcji – w zasadzie najbardziej może wkurzyć podebranie komuś pola, na które się czaił, ale zawsze jest jakaś alternatywa, więc nie pamiętam żeby kiedykolwiek (my jesteśmy z żoną po jakichś 10 partyjkach) były sprzeczki przy grze.
    Jestem pewien, że się nie zawiedziesz.

  11. Popieram to co napisał mars. Moja żona też bardzo lubi Caylusa i zawsze chętnie zagra. Nasze rozgrywki zazwyczaj trwają od 1:10 h do 1:30 h razem z setupem, który trwa jakieś 5-7 min. Co do negatywnej interakcji, to oprócz podebrania komuś pola dochodzi jeszcze przesuwanie pionka burmistrza, który aktywuje (bądź nie) budynki (co zresztą jest jednym ze sposobów przedłużania bądź skracania) rozgrywki. Podobnie jak mars uważam, że ta gra doskonale nadaje się dla 2 osób. Z każdym kolejnym graczem oczywiście czas rozgrywki się wydłuża (w 4 osoby graliśmy 2:30 h, w 5 nie grałem)
    kdsz, bierz śmiało Caylusa- spodoba się :)

  12. @mars, @Stanley, dzięki za opinie. W takim razie nie pozostaje mi nic innego jak kupić Caylusa. Po lekturze instrukcji byłem w sumie pewien, że to gra dla mnie, ale miałem wątpliwości czy żona podzieli mój entuzjazm. Teraz mam asa w rękawie – w razie czego mogę zawsze powiedzieć „weź nie marudź, dziewczyny w to grają przecież”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*