Przyznam, że posiadanie dziecka zupełnie różni się od tego co sobie wyobrażałem… Pomijam wszystkie aspekty związane z porodem i załatwianiem formalności które wtapiają w system takiego małego człowieka, bardziej zadziwiająca jest zmiana priorytetów i wartości związana z pojawieniem się malucha. To co do tej pory wywoływało rozdrażnienie i frustracje, trafiło do pokaźnego pudełka z napisem „całkowity zlew”, powiększając i tak spora dotąd grupę spraw które z naturalnym wdziękiem były mi obojętne.
Archiwum Luty, 2011
Powrót
Autor: mars2011 lut 6
Muszę przyznać, że ostatnie wyjazdy mnie już zmęczyły. Nie dość, że w pracy zapieprz to jeszcze w domu nie można posiedzieć (w sumie to na razie raczej muszę powiedzieć poremontować a nie posiedzieć). Najbliższe dwa tygodnie jednak chyba zapowiadają się na miejscu i po tych dwóch tygodniach będzie tydzień urlopu. Yeah! Ostatnio czuję się jak na odwyku od planszówek. Wszystko jest przeciwko mnie chyba i nie szykuje się na rychłą poprawę, aczkolwiek staram się to zmienić. Małym kroczkiem będzie Przeczytaja resztę tego wpisu »
Mała refleksja
Autor: Saandorin2011 lut 6
Nowy rok, nowe gry.
Nadszedł moment i pierwsza planszówka (Battlelore), którą kupiłem po długiej przerwie w graniu, poszła na sprzedaż, na jej miejsce wkroczyło Tide of Iron (jednak zdecydowałem się na zakup).
Przeczytaja resztę tego wpisu »
BSG-Księga wyjścia
Autor: scovron2011 lut 4
Wojny w Helladzie
Autor: berni2011 lut 2
Wspominałem niedawno, że jestem na planszówkowym głodzie. Całkowite odstawienie. Ani jednej małej partyjki przez ponad tydzień. W zamian remont, psujące się sprzęty kuchenne, wdzierająca się wilgoć i inne wspaniałości. Tym bardziej ucieszyłem się na przybycie gości, którzy nie tylko grywają w planszówki, ale przyszli właśnie w tym celu (pomijam nieistotny aspekt odwiedzin rodzinnych i tego typu rzeczy). Wieczór zapowiadał się więc wspaniale i w istocie taki właśnie był. Niemal od razu na stole wylądował nasz nowy nabytek – Cyklady.
Przeczytaja resztę tego wpisu »
I kto tu jest Szogunem?
Autor: osadnik2011 lut 2
Nie ja niestety. Stanley odrobił zadanie domowe, przestudiował mój poradnik i wygrał. Zasłużył chłopak. W końcu to on wydał kasę na tę piękną grę. Mi pozostała satysfakcja z ciekawej i zaciętej walki. A walka była zacięta, bo graczy było aż pięciu. Mało było prowincji neutralnych, wróg się czaił z każdej strony. Startowaliśmy od siedmiu prowincji, stoczyliśmy wiele wojen i nikt nie miał na koniec więcej niż 10 prowincji. Przeczytaja resztę tego wpisu »


