Krwista sobota

mars Ogólne 2 Komentarzy

No Gravatar

Cały dzisiejszy dzień należał do mnie i mojej córki. Od rana jesteśmy sami na froncie. Niestety sobota rozpoczęła się niefortunnie. Udałem się z rana do piwnicy i jako że trochę wzrostu mam a piwnice poniemieckie są dość niskie to nastąpiło to co już nie raz mi się przytrafiło. Tym razem było jednak gorzej. Zbiegając ze schodów na samym końcu jak zwykle zacząłem się schylać, aby uniknąć spotkania z rurą sterczącą w poprzek. Pech chciał, że albo coś zrobiłem za szybko, albo nie schyliłem się wystarczająco. W wyniku tego z rozpędu przyp… uderzyłem się głowę. Szczęście w nieszczęściu, że miałem kurtkę i założony kaptur (gruby z futrem). Zamortyzowało to trochę całą imprezę. Przykucnąłem na minutkę. Złapałem się za głowę i poczułem, że kaptur jest mokry a po chwili na czoło spłynęła mi kropla, jak się za chwilę okazało krwi. Szybko wróciłem do domu, ściągnąłem kaptur i w lustrze zauważyłem nieciekawy widok. Może nie będę już wnikał w szczegóły. Głowa mnie do teraz boli, ale już mniej. Guz wystaje na 1 cm i w tej chwili ma średnicę około 4 cm. Krew już nie cieknie i jest git. Kaptur na szczęście dał się odpiąć, więc chyba będzie dobrze :)

Chciałem na początku połączyć ten wątek z opisem gry, która wyląduje w dziale dla dzieci, ale jednak zrezygnowałem, bo jeszcze jakiś rodzic pomyśli, że to niebezpieczna zabawa. W sumie to mogłem w ogóle o tym zdarzeniu nie pisać ale pomyślałem, że jak za kilka dni zniknę i nie będę pisać to będzie to oznaczało, że mam jakieś powikłania i poszedłem do piachu. Tymczasem kończę transmisję i przystępuję do opisu kolejnej gry dla dzieci.

Share

Comments 2

  1. Post
    Author

    Chyba jednak za słabo przypieprzyłem. Chyba też dodatkowo wzmocniło mój niedobór grania z ponad tygodnia i czuje solidne ssanie i głód!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *