Kam bek

mars Aktualności 0 Komentarzy

No Gravatar

No to zaniedbałem planszoholika. Przez 5 dni ani razu nie miałem okazji zajrzeć na bloga i widzę, że zapuszczony ;) Wyjazd miałem bardzo udany. Na targach trochę się zawiodłem i wydaje mi się, że już w Basel były lepsze, mimo że większe. Trochę kontaktów jednak podłapaliśmy, więc ostatecznie nie było tak źle. Po targach został nam weekend na zwiedzanie Londynu. Ponieważ już kiedyś go zwiedziłem to te dwa dni zostały przeznaczone na shopping.

Wierny giermek Janek przygotował listę sklepów z grami i to właśnie one i Hamleys poszły na pierwszy ogień. Hamleys w skrócie to kilka pięter z samymi zabawkami – na prawdę wypas. Niestety gier za wiele nie było, albo raczej nic mnie nie zainteresowało. Najciekawszy był Orc’s Nest (czy jakoś tam) ale niestety ceny albo na poziomie naszych albo wyższe – jedynie Power Grid był za 19 poundów co można nazwać okazją. Uznałem, że jak mam na siłę coś kupować to lepiej zostawić ten zakup na nasz kraj. Dzięki temu cała waliza była wolna na produkty oznakowane metką SALE. Zakupiłem nawet dodatkową torbę, żeby pomieścić wszystkie szmaty. Wydałem w sumie tyle kasy ile przez cały rok nie idzie na ubrania. Po moim powrocie żonie się oczy uśmiechnęły widząc zawartość bagaży. Prezentów co niemiara i tu upatruję swoją szansę aczkolwiek może być to zbytni optymizm – jakby na to nie patrzeć sam wróciłem z nową kurtką, 3 parami butów, 4 koszulami, 3 swetrami, koszulkami i innymi badziewiami. ALE! Ale nie kupiłem gry i to oznacza, że mogę chyba na jakiś drobiazg liczyć, może choćby 51 stanek. Po weekendzie coś może zacznę marudzić celem otwarcia drzwi do lepszej przyszłości.

W tym momencie lepnąłem sobie klapsa w twarz celem przywrócenia do porządku. Przecież dopiero mówiłem, że kończę z nowymi grami a już coś kombinuję. Ach, to chyba ma jakiś związek z planszoholizmem.

Aha, nie kupiłem gry w UK co wcale nie oznacza, że nie będzie nagrody w konkursie urodzinowym :)

Niestety ten tydzień też nie zapowiada się dobrze jeśli chodzi o mój nałóg. Sporo pracy a po pracy znowu praca przy remoncie. Dobrze, że jakoś idzie do przodu, ale czas niestety ograniczony co wydłuża imprezę.

Dobra nie marudzę i zabieram się do następnego ważnego zajęcia.

Pozdrowionka dla planszoholików!

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*