K 517

osadnik Aktualności, Recenzje 5 Komentarzy

No Gravatar

Ano tak się szczęśliwie udało przeżyć kolejny rok i na okoliczność tej rocznicy nawet kilka gier zainkasowałem, zatem niniejszym pozwolę sobie na małe chwalipięctwo. Pierwszy i najbardziej oryginalny tytuł to K 517. Ta mało znana gra, zaczynająca się na łodzi podwodnej, łączy cechy kilku znanych hitów. Ogólnie chodzi o to, aby grając trzema taliami kart wejść Apallachianami na 7 himalajskich szczytów i postawić na każdym po 1 cudzie……

Chyba już wiecie co dostałem, same hiciory z Essen 2010 – K2, 7 cudów i 51 stan!!!

Żonka mnie pięknie zaskoczyła najpierw K2 – grę dostałem o północy zaraz po pierwszych życzeniach. Skarb od razu mi wyłuskał zasady i dawaj szybka partyjkę!! Miodzio, udusiłem ludzika co prawda i mam lekkie wyrzuty sumienia, ale podobno przechodzą po 3 rozgrywkach z zimową pogodą.

O ile sam fakt, że prezent miał postać grzechoczącego prostopadłościanu, nie był dla mnie zaskoczeniem, a nawet miałem nieśmiałą nadzieję na taki upominek, to jednak byłem w szoku, że dało się jej to dostać, myślałem że czekamy na nowy transport z Chin a tu proszę – zona dała radę! Szacun, Skarbie!!!

Druga niespodzianka czaiła się na mnie rano przed wyjściem do pracy – gdy juzżstałem ubrany synek przytargał mi drugie pudło – od niego i od babci, której jednak znowu nieoceniona żona podpowiedziała co osadnicy lubią najbardziej:) Po rozerwaniu papieru oczom mym ukazał się Kolos Rodyjski – łał, 7 cudów. Wieczorem udało się rozegrać 1 partyjkę na 4 osoby, a oto pierwsze wrażenia:

Gra szybka, faktycznie pół godziny na rozgrywkę, świetny mechanizm handlu i rywalizacji tylko z sąsiadami powoduje, że większa ilość osób nie wydłuża czasu rozgrywki – stąd aż do 7 graczy. Myślę, że to może być super gra na wakacje, spotkania w większym towarzystwie niekoniecznie geeków. W trakcie rozgrywki nie wiadomo kto wygrywa, kart jest 18 na głowę, każda ma swoją wartość, więc każdy sobie gra a na koniec się okazuje, jak ci poszło. Jest jednakowoż element rywalizacji i pole do zagrań taktycznych. Stawiając na zbrojenia punkty dostajemy za przewagę nad sąsiadem, a nie za wartość kart. A element taktyczny polega na wykorzystywaniu kart zbyt cennych dla sąsiada do budowy własnego cudu. Zagraliśmy tylko raz, mam ochotę na większą eksploatacje tytułu. Lekkie rozczarowanie to jakość kart i pudełka – do K2 naprawdę wiele brakuje, a po 20 rozgrywkach podejrzewam ze będą widoczne ślady na kartach.

No i ostatni prezent 51 State. Dotarł z lekkim opóźnieniem, przez co mogę powiedzieć że był najbardziej wyczekiwany :) Jeszcze nie grałem, ale mam wielką ochotę. Obfitość tytułów oraz brak czasu i zdrowy rozsądek powoduje, że na wishlist został tylko Perykles lub inna gra strategiczno – wojenna, no może jeszcze Imperial. No i w sumie klasyki by się przydały – Puerto i Agricola. I Twilight Struggle, jakbym miał z kim zagrać. Może jeszcze Here I Stand.
W każdym razie na wiszliscie została już tylko jedna pozycja, więc na razie nic nie kupuję, tylko gram, gram, gram.

Zapraszam

PS
A pod choinkę dostałem MR JACK IN NY.
A bratu dałem Duel in The Dark. Od razu wytłumaczyłem, złoiłem go dwa razy. Gra jest boska, chyba sobie kupię kiedyś (brat mieszka w Krakowie, więc za często razem nie pogramy). Gra przepięknie wydana, wiesz za co płacisz (7 cudów to jednak zdzierstwo – radzę poczekać parę miechów, na bank stanieje) plansza klimatyczna przypominająca mapy wojskowe na stołach dowódców z filmów o bitwie o Anglię. Jak ktoś lubi wczuć się w klimat II WŚ to szczerze polecam. Wydaje mi się, że nawet można zagrać z żoną – to w sumie gra blefu, nie ma walki i przemocy, nie traci się samolotów tylko zdobywa punkty, mało przemocy, dużo patrzenia w oczy – co ten drań teraz zrobi ????
zdecydowanie dobra gra z żoną, zwłaszcza jeśli chcecie jej udowodnić, że jednak umiecie czytać w jej myślach. Mr Jack się chowa :)

Share

Comments 5

  1. Post
    Author

    meine Gute!

    mars wyjechał i wszyscy trzymają buźki zamkniete, nikt nic nie pisze, nikt nic nie komentuje, w ogóle nikt nic. Sam się skomentuje.
    koszulki kupię, stanley, zostało ci chyba z 50, co?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*