Faworyt

mars Recenzje, Rozgrywki 33 Komentarzy

No Gravatar

Długiego weekendu faktycznie nie było. O dziwo wcale się tym już nie przejmuję a stało się to za sprawą jednego drobiazgu. Dzisiaj dzień pracoholika był na szczęście trochę krótszy i w okolicach godziny 17:00 do głosu miał szansę dojść planszoholik. Niewinnie przeszkodziłem żonie w czytaniu książki pt. „Seks, śmierć i superego” (no comments) wspominając, że może zagralibyśmy w coś a najlepiej w Le Havre, ponieważ jestem prawie gotowy do pierwszej partii. Dlaczego prawie? Po prostu nie byłem przekonany czy ogarnąłem zasady wystarczająco. Instrukcja jest napisana niby składnie, ale jakoś tak nie czułem tego wszystkiego.

Usłyszałem TAK i to oznaczało, że mogę rozpocząć przygotowania do pierwszej rozgrywki. Mając nauczkę po Agricoli i rozpoczynaniu od wersji rozszerzonej postanowiłem tym razem lajtowo zacząć od wersji uproszczonej.

Setup zajął mi jakieś 10 minut z doczytywaniem co ma się znaleźć na planszy i w rękach graczy. Chwilkę później byliśmy gotowi do tłumaczenia zasad.

Pomimo faktu, że nie czułem się pewnie jeśli chodzi o zasady to sam proces przekazywania wiedzy poszedł bardzo sprawnie i w sumie nie musiałem się posiłkować instrukcją. Kolejne dziesięć minut i rozpoczęliśmy grę.

Kilka pierwszych tur braliśmy surowce jak leci, ale już pod koniec pierwszej rundy wiedziałem, że będzie nieźle. Na początku drugiej rundy żona też wiedziała, że się szykuje niezła zabawa. Chwilę później oboje byliśmy pewni, że jest to zdecydowanie niezła gra.

1. Budowaliśmy

2. Kupowaliśmy

3. Zgarnialiśmy

4. Zamienialiśmy

i inne -liśmy. Co więcej było -iście.

Ilość tur wystarczająca jak na wersję uproszczoną. Przydałoby się więcej aczkolwiek nie czuć tego niedosytu jak w Agricoli.

Zanim nie zagrałem słyszałem tylko porównania Le Havre do Agricoli – że to prawie to samo, trochę bardziej skomplikowana i takie tam bulszity. Kilka wspólnych elementów i od razu dwie gry są niby takie same. Jak dla mnie to dwa zupełnie inne tytuły. Tam dowodzimy rodzinną watahą a tu mam a tu mamy jednego Leona Zawodowca, który musi precyzyjnie wybierać akcję, albo odpoczywać zbierając zapasy. Żniwa niby wymagają wykarmienia, ale zupełnie inaczej to wygląda. Pokarm zdobywa się inaczej. Trzeba zdobywać kasę na różne sposoby. Trzeba zbierać masę różnych surowców. Trzeba budować, ulepszać, szukać okazji. Genialny motyw ze statkami, które po pierwsze dają kasę na koniec, po drugie stale dodają nam żarcie a po trzecie mogą pomóc w transporcie surowców i obhandlowaniu ich na rynkach zamorskich. Świetnie też jest motyw z tym, że nie usuwamy naszego Leona z budynku, z którego korzystał – dzięki temu ogranicza nas w następnym ruchu i nie możemy dwa razy pod rząd tego samego ruchu zrobić. Poza tym kupując budynek możemy liczyć na to, że przeciwnik chcąc z niego skorzystać odpali nam jakąś kaskę lub żarcie.

Wszystko nam się świetnie w tej grze kleiło. Mieliśmy mnóstwo pomysłów na realizowanie swoich celów – te były też na bieżąco modyfikowany, gdy ktoś nam podpieprzył surowiec albo zajął budynek. Mnogość rozwiązań jest na prawdę niezmierzona.

Czysta rozgrywka zajęła nam około 90 minut. Myślę jednak, że po kilku grach będziemy w stanie zamknąć się w tym czasie grając wariant pełny. Karty budynków są bardzo intuicyjne i w zasadzie można uznać, że mając instrukcję po polsku i znając kilka słów po angielsku na krzyż, też się da grać. Wydaje mi się, że na planszy jest jeden błąd w opisie zasad, ale muszę to jeszcze sprawdzić.

Po zakończonej grze żona stwierdziła, że to jest bardzo dobra gra a tego z jej ust już dawno nie słyszałem. Wydaje mi się, że trafiliśmy na faworyta naszej kolekcji.

Tak wyglądała wersja uproszczona dla dwóch osób po zakończeniu partyjki – jak widać banalne ;)

Dzięki Ci UWE za kolejną genialną grę!

Share

Comments 33

  1. Post
    Author

    Kurcze serio, gra przypadła nam niezmiernie do gustu. Nawet długość rozgrywki, która była podawana jako minus nie jest tak uciążliwa. Rundy graczy są bardzo krótkie i co chwilę się zmienia grający. W tym tygodniu już nie zdążę zagrać, ale jak tylko wrócę to w przyszłym tygodniu gram znowu. Z żoną doszliśmy do wniosku, że sporo najlepszych cech wyciągniętych z innych gier mamy tu w jednym miejscu. Z Agricoli np. idea sezonowości, zbierania, karmienia, korzystania z budynków, z Caylusa zakup budynków i czerpanie z nich korzyści samemu ale i pobieraniu profitów jak ktoś inny chce wejść do budynku, z Puerto Rico klimat portowy i możliwość sprzedawania towarów ładując na statki. Jeszcze jestem pod wrażeniem wczorajszej gry :)

  2. To nie tylko zamach na moją wishlistę (w zasadzie na wishliście mam Le Havre od dawna, jak mars jeszcze dzieckiem w kolebce łeb urywał hydrze), ale zamach na noworoczne moje postanowienia, zamach na deklaracje względem żony, zamach na i tak słabą moją silną wolę, zamach na mnie całego…

  3. Post
    Author
  4. Czy ilość napisów na kartach jest „akceptowalna” ? Pewnie trafiają się karty z całymi opowiadaniami ;-) Przyznam szczerze, że pod tym względem jestem leniem. Podczas gry w TtA (CPW) na początku nawet nie dotykałem kart gdzie było zbyt dużo tekstu ;]

  5. No właśnie ilość napisów jest bardzo rozsądna. To takie połączenie symboli i tekstu a zazwyczaj symbolu i oznaczenia typu 6x, albo x3 + y. Intuicyjne i dlatego uważam, że można ją uznać za „prawie niezależną językowo”

  6. na 4 osoby trzeba liczyć te 200 minut, ale plus tej gry jest taki, że żaden gracz nie odczuł tego upływu czasu;]…

  7. A tak na marginesie, to

    czy wciąz nieprzetłumaczone Le Havre jest wogóle grywalne? (pytanie retoryczne… ;) )

    Ile partyjek i czasu zajmuje faza uczenia się? Czy sa jakies wrainty uproszczone?

    No i czy nie wiecie czy jest szansa na ładne polskie wydanie (jak to mialo miejsce przy Agricoli)?

    Pozdrawiam,

    Rolnik z 1348

  8. Post
    Author

    Zdecydowanie grywalne :) Bardzo grywalne, tłumaczenie do niczego nie jest potrzebne, bo ikonki są bardzo jasne w przekazie :)
    Jest wariant uproszczony i od niego koniecznie trzeba zacząć, ale myślę, że faza nauki to pół gry. Tak na prawdę zasady Le Havre’a można streścić do dwóch punktów:
    1. Dołożenie surowców
    2. Zebranie surowców albo przesunięcie naszego ziomka na którąś budowlę
    (kupno i sprzedaż naturalnie się wplątują w grę)
    No i tyle, reszta to wybór odpowiedniej akcji
    Proste nie :)
    Nie wiem czy będzie polska wersja, ja mam australijską i jest wypas :)
    Gra jest świetna, co po w ostatnim wpisie znowu staram się udowodnić :)
    pozdrawiam

  9. A ja już mam :> Leży i czeka na pierwszą rozgrywkę razem z 7 Cudami ;-) Wyciskania żetonów było co niemiara ;-)

  10. Le Havre jest już u mnie na półce, nie było innej możliwości- MUSIAŁEM ją mieć!

  11. @Stanley: tylko nie słuchaj dobrych rad Uwe, żeby nie wykładać wszystkich żetonów na budynkach. Jak je tam położysz to poczujesz bogactwo tej gry :D To mówiłem ja – Próżny ;]

  12. Jak będziesz grać w dwie osoby (a tym bardziej przy większej ilości – nie sprawdzone) to niewyłożenie wszystkich żetonów i tak nie sprawdzi się do końca rozgrywki, ponieważ pod koniec gry schodzi sporo surowców.

  13. zagrałem dziś pierwszy raz- solo w wersję skróconą i powiem tylko WOW….. toż to giersko wymarzone jest!!!

  14. Mówiłem, ale nikt mi nie chciał przytaknąć. Stan ley – zapraszam na partyjkę :) u mnie w domu 2 osoby na pewno chętne :)

  15. E tam się będziecie ograniczać. Czemu nie zrobicie wieczoru gier Uwe ?

    Fasolki, Babel, Agricola, Le Havre…

    Trzeba jeszcze co najmniej Merkatora i Loyang skombinować :)

  16. Post
    Author

    Nawet dzisiaj :)
    Właśnie zdaliśmy sobie sprawę, że dzisiaj czas został przesunięty :)
    Ktoś mi podpieprzył godzinę!

  17. Post
    Author
  18. Post
    Author

    W sumie to chętnie bym skorzystał z oferty, ale musiałbyś osobiście zaprezentować zasady :) może dało by się zgrać termin na taki wieczór, Stanley pewnie chętnie by w tym uczestniczył, co o tym myślicie?

  19. jestem za wieczorem z Uwe :) choć to raczej będzie noc z Uwe: 4 osoby, Agricola, Le Havre, Babel, Fasolki- jakieś 6 godzin minimum :)

  20. Też prawda – Le Havre nie zejdziemy poniżej 3 godzin raczej, Agricola 2h + Fasolki jakieś 40 minut chyba (z dodatkiem) i Babel (no tu trochę kicha, bo on na 2 osoby)

  21. To taki żart primaaprilisowy Palmer?
    My tu o poważnych tytułach i twórcach rozmawiamy, a Ty znowu te swoje gierki wciskasz ;]

  22. Fakt, jak ja głupi mogłem przyrównywać jakiś rozwój marnego przemysłu, do jakże fascynującej uprawy bakłażanów ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *