No Gravatar

Okazuje się, że Święty Mikołaj na prawdę istnieje. Gdy po obiedzie dzieciaki kręciły się po domu na balkonie rozległ się odgłos dzwonka. Wszyscy pobiegli w tamtą stronę i okazało się, że za drzwiami balkonu stał Mikołaj. Trochę spasiony i nieporadny, ale zawsze. Dzieci przejęte odprowadziły czerwonego na kanapę i zabiegany Mikołaj od razu przeszedł do rozdzielania prezentów. Ja na straży kręciłem film i strzelałem foty. Były wierszyki i zdjęcia na kolanie. Mikołaj nurkował coraz głębiej w worku i w pewnym momencie wygramolił się z niego wywołując po prezent … mnie! Co za niespodzianka! Odbierając prezent musiałem wyrecytować wierszyk, którego się nauczyłem przed jego przyjściem:

Mikołaju, Mikołaju, podrap się po lewym jaju!

Święty klepną mnie dłonią, przemile zwiniętą w pięść, po twarzy. Od razu poczułem się wyróżniony. Po zejściu z kolana Mikołaja szybko rzuciłem się na papierową torebkę. Jakieś taśmy upierdliwie blokowały dostęp do zawartości. W końcu udało się jednak – wystarczyło przerwać wszystko jak worek w Vibovitem. Zawartość stanowiła dla mnie totalne zaskoczenie. Moim oczom ukazała się gra, o której nigdy w życiu nie słyszałem. To był Hermagor. Rozfoliowałem szybko pudło i dostałem się do zawartości. Trochę żetonów, sporo drewnianych znaczników, banknoty i ciekawa plansza. Wszedłem na BGG, żeby sprawdzić o co kaman i w sumie za wiele nie wyniosłem z tego 3 minutowego oglądania zdjęć :) Dzisiaj może wieczorem postaram się przeczytać instrukcję. Zapowiada się niezły handelek, ale to się okaże. Cieszy mnie to, że po pierwsze w ogóle nie spodziewałem się prezentu od Mikołaja a po drugie tytuł gry mnie hiper zaskoczył.

Mam nadzieję, że taki strzał „ni z gruchy ni z pietruchy” okaże się owocny i dostarczy ciekawej rozrywki!

Powiązane artykuły