Chory umysł – Weriotyskij Kolerisawejoł

mars Ogólne 0 Komentarzy

No Gravatar

Dochodzę do wniosku, że jednak gry planszowe to jedna z lepszych rzeczy jaka mi się w życiu przytrafiła. Niby jestem uzależniony od gier i trochę może to być uciążliwe dla innych, ale z drugiej strony co dostaję za to i jak bardzo uprzykrzam życie innym…

Co dostaję w zamian:

  • oderwanie od rzeczywistości w ciężkich chwilach
  • hobby, które daje mi pełnię satysfakcji
  • ćwiczenia dla mojej główki, które na przyszłość mam nadzieję zaprocentuję na przykład brakiem alzheimera
  • mile spędzony czas ze znajomymi
  • punkt zaczepienia w spotkaniach z różnymi ludźmi – wbrew pozorom, jest to ciekawostka wśród ludzi
  • doznania estetyczne przy każdym otwieraniu gier
  • emocje towarzyszące spotkaniu z nową grą
  • będzie to wspólny język z córką jak będzie dorastać, już ją nakierunkowuję na wszelkie gry planszowe
  • jak to żona mówi, lepiej jak gra niż by miał pić ;)  – tak,  tak  – u nas patologia malutka :)

A jakie są minusy:

  • czasem żyję w oderwaniu od rzeczywistości
  • spędzam trochę więcej czasu przy tematach gier, zaniedbując czasem inne sprawy
  • … hm nie wiem co jeszcze…

A tego nie wiem gdzie zakwalifikować: częste sny związane z grami!

No i chyba bilans jest jasny. Masa zalet i niewiele wad, sytuacja prawie idealna. Harmonię burzy tylko brak miejsca na nowe gry i z drugiej strony niedosyt. To drugie da się w miarę szybko naprawić – zbliżają się moje urodziny. Nad pierwszą częścią ulepszenia mojego bytu pracuję, ale z tym to już nie tak łatwo.

Mam nadzieję, że dla Was gry to też stanowią coś bardzo ważnego.

Aha tytuł fajny? Dzisiaj rano po przebudzeniu miałem w głowie wirówkę po snach związanych z grami i pracą z drugiej strony. Ten tytuł to kwintesencja mojego stanu rano.

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*