Nowy sposób na wygrywanie

Stanley Rozgrywki 19 Komentarzy

No Gravatar

Na początku powiem tak: marzenia się spełniają! Dowodem na to jest mój dzisiejszy wieczór. Zaczęło się w zasadzie normalnie od partyjki Atona z żoną. To nie nowość- od paru dobrych dni moja żona sama inicjuje takie partyjki. Niestety od dluuuuuugiego czasu nie byłem w stanie przekonać jej do zagrania w inną grę… Aż tu nagle dziś, zapewne natchniona zwycięstwem w Atona, po zakończonej partii nagle powiedziała: „rozkładaj Zostań menadżerem„… Nie muszę chyba pisać o nagłym uderzeniu gorąca jakie w tym momencie przeżyłem. Rzuciłem się na zielone pudełko i wyładowałem wszystko na stół śpiesząc się coby mi się żona nie rozmyśliła. Na szczęście nic takiego nie miało miejsca- zagraliśmy a i owszem! Marzenia się spełniają.

A teraz chwilę o tej rozgrywce i o tytule mojego postu. Otóż była to pierwsza partia dla pani Stanleyowej więc tłumaczenie zasad zajęło jakieś 10-15 minut. Nie było łatwo… Raz po raz słyszałem teksty typu „Boże, jakieś maszyny, roboty, prądy…” Ale w miarę cierpliwie wysłuchała reguł i zaczeliśmy grać. No i w końcu zaskoczyło, zaczęła kombinować, coś tam sobie układać, pytać o różne możliwości. Ja tak naprawdę cały niemal czas siedziałem z nosem w jej fabryce i radziłem co kupić, żeby jakoś przybliżyć jej mechanizmy gry. Swoją planszę traktowałem po macoszemu. Ale jakie było moje zdziwienie na koniec, kiedy grając niemal w ciemno, okazało się że wygrałem (wynik 335/232) a dodatkowo kostka powierzchni magazynowych wyskoczyła mi poza skalę na planszy!  Nie ma bata- od dziś tak gram; biorę w ciemno, myślę za innych i zapewne wygram. To był mój najlepszy wynik w tę grę do tej pory! I jak to możliwe? W każdym razie po raz kolejny przekonałem się, że to świetna gra ale najważniejsze dla mnie były słowa pani Stanleyowej: „zagramy jeszcze kiedyś”. Miód na serce :)

Oto plac boju po ostatnim pojedynku:

Plansza pani Stanleyowej:

I moja plansza z tłumem robotników w kantynie i jedną kostką poza skalą :)

Taka to była rozgrywka. Na koniec dodam jeszcze, że trwała ona jakieś 45 minut. I to jest właśnie ogromny plus tej pozycji. Myślę, że wprawni gracze mogą taką dwuosobową partię rozegrać w ciągu 30 minut. Gra doskonale sprawdza się na dwie osoby- idealny pojedynek, praktycznie bez losowości- jedynie cena jednostkowa prądu zmienia się nieoczekiwanie ale to akurat dodaje ciekwego smaczku całości. Pozostaje mi wierzyć słowom żony i czekać na kolejne spotkanie w fabryce!

Share

Comments 19

  1. Te, no, ale jak niby. Że tak bez kombinowania i mózgotrzepania?
    To ja może tak samo spróbuję, czy to w ogóle możliwe.

  2. Nie wiem czy żona będzie chętna na rewanż jeśłi zobaczy, że w ogóle się nie starając ograłeś ją wynikiem jaki Ci się nigdy nie zdażył. Kobiety bardzo lubią wygrywać :)
    A u mnie się stało, to co wkońcu musiało nadjeść. Przegrałem pierwsz raz w Świat bez końca ! Pewnie to wyjątek potweirdzający regułę :)

    Mars, czekam aż pochwalisz się nowym nabytkiem, o którym napomknąłeś ;)

  3. spoko, spoko, zagra, zagra. Magia gry ją przyciągnie i omami.
    Palmer gratuluję przegranej partii!

  4. Też się z niej cieszę. Dla mnie jest ważne samo granie, a przynajmniej mam teraz pewność, że będziemy grać częściej :D

  5. Palmer – przyznaj się, że się podłożyłeś bo zagroziła, że z Tobą więcej nie zagra :)

  6. Wypraszam sobie, nic takiego nie miało miejsca. Po prostu przekroczyła zazwyczaj osiąganą barierę 53-55 punktów i zdobyła ich aż 62. Moje 58 tym razem nie wystarczyło.
    Nawet gdybym chciał się podłżyć to nie potrafię. Nie umiem się przełamać żeby wykonywać bez sensowne posunięcia.

    Mars nie unikaj tematu, zdradź nam co to za tytuł :D

  7. Oj no pisałem, że drobiazg i odezwę się jak przetestuję, ale nie, będzie wiercił dziurę w brzuchu.
    No dobra – to Strozzi – od razu widać, że plansza faktycznie przesadzony rozmiar ma, jak na swoją funkcjonalność

  8. Ja siedzę i zęby zaciskam, bo znajduję jakieś rarytasiki, w boskich cenach ale zdrowy rozsądek mnie póki co skutecznie powstrzymuje… Ciekawe tylko jak długo :)

  9. Swego czasu też ostrzyłem na ten tytuł zęby jak widziałem nówkę w folii na allegro za 40zł. Jednak liczba graczy (3-5) mnie zniechęciła. Chociaż na bgg pewnie sobie z tym problemem poradzono :)

    Całe szczęście, że już wszystko wydałem. Jestem teraz wolnym człowiekiem. Mogę bez stresu patrzeć na te kuszące okazje, bez obaw że jak jeszcze poczekam to mi ktoś je zwinie sprzed nosa :)

    Jednak czym byłby planszoholik bez nowych gier. Dziś powinny do mnie dotrzeć Time square i Wings of War, za które wysłałem swojego Wolsunga:D

  10. no i właśnie rozegrałem partię jednoosobową w Age of Steam. Rewelacyjna gra i tym razem wygrałem tzn na koniec opłaciłem wszystkie wypuszczane wcześniej akcje i jeszcze zostało mi 14 dolarów :) I uwaga moja do powyższych komentarzy: zamiast siedzieć i szukać nowych gier trzeba eksploatować te, które już się ma! Taką przyjąłem strategię. Trzeba panować nad nałogiem!!

  11. Miałem dziś okazję na rozegranie partii na Międzypionku. Grało się miło i przyjemnie, tylko obawiam się o regrywalnośc. Skoro żetony zawsze stoją tak samo w puli, to można przyjąć jedną strategię i właściwie każdą partię rozgrywać tak samo.
    Jako, że była to rozgrywka na 4 graczy to bolączką wydaje się też mała ilość najlepszych maszyn. Rozpoczynający ostatnią turę ( czyli ja :D ) ma dużą przewagęwybierając z tych najlepszych. Chociaż może to tylko spostrzerzenia po pierwszej partii ;)

  12. Po pierwsze nie przyjmiesz jednej strategii ponieważ nie grasz sam (na szczęście) i jak ktoś Ci podbierze maszynę to Twoja strategia podupada. Po drugie ilość maszyn jest regulowana ilością graczy i jestem przekonany, że optymalnie to autor wyliczył, żeby była ich odpowiednia ilość. Rozpoczynać ostatnią turę jest oczywiście fajnie ale to zasługa Twojej wcześniejszej strategii, że miałeś robotników do licytacji. Poza tym do najlepszych maszyn można spokojnie dokopać się już w czasie wcześniejszych tur i może się okazać, że w ostatniej wcale takiego dobrego wyboru nie będziesz miał.

  13. Racja, żetony są zależne od ilości graczy, więc ta obawa odpada. Jednak co do objęcia jednolitej strategii to chyba nie dam się szybko przekonać :)

  14. W ZM strategia jest jedna – zoptymalizować i wszystko zrobić w odpowiedniej kolejności, nie kupować za dużo, ale za to w odpowiednim momencie, a także minimalizować koszty utrzymania. Proste nie… Do tego pod koniec warto się zastanowić czy nie przystopować z zakupami i przyoszczędzić trochę, bo nie zawsze dokupienie drogiej maszyny zwróci się nam w ostatniej turze.
    Poza tym nasza strategia może być stała, ale jej realizacja może być poprzez zakup różnych maszyn czy ulepszeń.

  15. Palmer powiem tak:
    1) instrukcji do AoS w wersji elektornicznej nie mam.
    2) instrukcja do AoS jest napisana beznadziejnie
    3) po przeczytaniu instrukcji masz mnóstwo wątpliwości co do rozgrywki
    4) w instrukcji do AoS jest mnóstwo błędów
    5) wnioskuję że tłumacz, który ją pisał kompletnie nie znał tej gry, dodatkowo kompletnie nie wiedział nic o grach planszowych!
    6) instrukcja do AoS jest wydrukowana słabym drukiem, na kartkach formatu A5 więc niewele będzie widać na fotach
    w związku z tym lepiej zapoznać się i samemu przebrnąć przez angielską bądź niemiecką instrukcję- zależy od preferencji :)

  16. A posiadasz elektroniczną w wersji angielskiej ? Bo chyba straciłem umiejętności poszukiwawcze :)

  17. Niestety nie mam, musiałbym znów pofotografować. Niestety chwilowo nie mam na to czasu, zwłaszcza, że jest długa :)

  18. Nie wiem czy wiecie, ale Palmer oprócz gier, kolekcjonuje elektroniczne wersje instrukcji do gier, takie drugie hobby :)
    By the way to też nie odnalazłem na necie tej instrukcji. Na BGG jakieś skrócone itp no i np. po węgiersku

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *