Ale było granie!

mars Ogólne 11 Komentarzy

No Gravatar

Wczoraj pod wieczór przedzwonił do mnie Stanley z propozycją żebym wpadł na granie. Pomyślałem, że bardzo fajnie będzie pyknąć kilka gierek. Porozmawiałem z żoną, wsiadłem w auto i pojechałem. Graliśmy do 3 w nocy. W sumie rozegraliśmy 7 rund w gry El Grande, Torres, Alhambra, Ghost Stories, Aton. Było super.

Oczywiście żeby nie było tak pięknie, musiała nastąpić pewna komplikacja. Wspomniałem, że rozmawiałem z żoną. To szczera prawda. Niestety wszystkie wydarzenia po tym stwierdzeniu nie są już prawdziwe. Spać poszedłem o 23. Nie rozegrałem żadnej partyjki, ale w zamian wyprasowałem 3 pary spodni, 2 bluzki, t-shirta i 5 koszul z długim rękawem oraz 8 z krótkim rękawem. Nieźle co? Fakt, że wszystkie koszule moje, ale domyślacie się, że nie o to chodzi. Tak właśnie wygląda moje życie.

Share

Comments 11

  1. O PLANSZO! Mars zaczyna majaczyć! Marsowa małżonko, zobacz coś ty zrobiła ze swoim mężem! To jedna z ostatnich faz, wkrótce wpadnie w planszoholiczny szał i zacznie zabijać.

  2. Już moja w tym głowa, żeby go ujarzmić ;-) Wytłumaczyłam mężowi, że świat nie kręci się tylko wokół gier i naczynia naprawdę same się nie zmywają, koszule same się nie prasują itd… Nie martwcie się mój mąż taki biedny nie jest i ma boskie życie ze mną, a że czasem nie pójdzie grać wtedy, kiedy akurat chce, to odroczenie gratyfikacji i lekka frustracja jest wręcz wskazana w życiu psychicznym każdego człowieka :-)

  3. Post
    Author
  4. Cóż Marsie witamy w prawdziwym życiu! Przyjemności zostaw na koniec, najpierw obowiązki!

  5. Widać pani Marsowa ma inne zdanie w tej sprawie. A żeby małżeństwo było udane należy słuchać się żony. Taka prosta życiowa prawda.

  6. Post
    Author

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*