No Gravatar

Co może robić planszoholik, gdy wyjeżdża z domu żona z dzieckiem? Chyba łatwo odpowiedzieć na to pytanie. GRA! Zaraz zawijam manatki i jadę na kameralne granie ze Stanley’em. Mam nadzieję, że ze 3-4 tytuły przewałkujemy dzisiaj. Szkoda tylko, że znowu autem trza jechać a to się wiążę znowu z byciem kierowcą. No nic trudno. Napiję się soku, przecież nie mam problemu z „alco” tak samo jak z grami :) Na pewno zabieram El Grande. Pozostałe tytuły to wielka niewiadoma. Ważne by grać! Nie wiem tylko ile wytrzymam, ponieważ nocując dzisiaj w Jeleniej Górze przespałem się z jakieś 2 godzinki, a organizm mój wymaga sporo snu.

No dobra to uciekam bo nie ma co tracić czasu „There is no time toulouse”

Powiązane artykuły