El Grande – słów tylko kilka – mikro recenzja

mars Recenzje, Rozgrywki 4 Komentarzy

No Gravatar

Dzisiaj na spokojnie wrócę do mojej pierwszej partyjki w El Grande. Przed grą instrukcję przeczytałem raz świadomie i raz nieświadomie (w aucie, stojąc w korkach). Przy tłumaczeniu zasad Stanley’owi w zasadzie doczytywałem różne ciekawostki, ale uznałem, że zasady są jasne. Kilka godzin później z żonką rozegraliśmy zaplanowaną potyczkę. Wyczuwałem niechęć w powietrzu, ale twardy byłem. Zasady zostały pojęte po pierwszym tłumaczeniu. W trakcie tłumaczyłem tylko opis na kartach akcji przed każdym zagraniem kart siły. W ten sposób wstępne tłumaczenie zasad zajęło niecałe 10 minut i w miarę nie zniechęciło ofiary. Dodatkowo zaproponowałem rozegranie wariantu skróconego czyli 6-rundowego. Przed pierwszym liczeniem sytuacja zmieniała się w każdym ruchu (w sumie to aż czterech). Po pierwszym ruchu już wiedziałem, że popełniłem wielki błąd. Żona wykorzystała to i skubnęła sporo punktów.

Jeśli chodzi o karty akcji to są one bardzo dobrze wyważone i ilość Caballeros dokładanych do regionów fajnie jest zgrana z typem zagranej akcji. Bardzo przydatne okazały się akcje przemieszczanie np. 3 Caballeros na planszy. Sporo punktów można też skubnąć zamieniając standardową punktację, słabo punktowanego regi0nu na ten z ósemką. Karta przemieszczania króla też jest genialna bo niesie z sobą także dołożenie 5 Caballeros ze dworu (o ile mamy ich tylu).

W połączeniu z mądrą polityką zagrywania kart siły możemy uzyskać niezłe wyniki. Jeśli chcemy być pierwsi musimy liczyć się tym, że niewielu Caballeros będzie na naszym dworze. Pamiętajmy również o tym, że bycie pierwszym nie zawsze jest opłacalne, o czym boleśnie się przekonałem przegrywając grę – na szczęście tylko o 2 punkty, uff ;) Jeśli do wyboru mamy dwie ciekawe karty akcji to trzeba mocno się zastanowić czy nie chcemy poczekać i zobaczyć co zagra przeciwnik. Oczywiście inaczej będzie przy 3-4 graczach, ponieważ mogą skubnąć najlepsze kąski.

Na koniec jeszcze raz dodam, że jestem pod ogromnym i pozytywnym wrażeniem tej gry. Castillo, mimo iż nie jest to wieża z Shoguna, to jest bardzo ciekawym rozwiązaniem. Dorzućmy do tego krążki do wyboru regionów i mamy ciekawy element dodatkowego zaskoczenia i spekulacji.

Gra jest bardzo zaskakująca i nieprzewidywalna a sposobów osiągnięcia sukcesu (lub pogrążenia się) jest wiele. Pod koniec tygodnia zmęczę ją w 3 osoby a może uda się także w 4 osoby i zobaczę czy mój zachwyt nie przeminie.

Share

Comments 4

  1. Mam 2 pytania:
    1. Grałeś w 2 osoby ? ewentualne wrażenia z takowej rozgrywki ?
    2. Masz wersje podstawową czy wydanie rozszerzone o dodatki?

  2. Post
    Author

    1. Dokładnie tak. Na razie tylko wersję na 2 osoby, to co wyżej dotyczyło tego wariantu. Dla mnie gra miodzio i to co mnie urzekło to właśnie nieprzewidywalność. Większość gier można sobie zaplanować coś i w pewien sposób realizować swoje założenia. W El Grande dosłownie 1 ruch totalnie rozwala koncepcję i trzeba kombinować. Czasem jest tak, że ktoś nam rozwali coś, ale można na tym skorzystać też odpowiednio zagrywając akcję i umieszcając Caballeros. Do tego gra jest szybka, można ją też skrócić jeszcze bardziej grając właśnie tylko 6 rund zamiast 9.
    2. Mam podstawową bez dodatków. Czysta, stara wersja El Grande.

  3. Post
    Author

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*