Męka: poprzez wieki

Avandrel Ogólne 9 Komentarzy

No Gravatar

Tytuł posta nawiązuje, jak łatwo zauważyć, do jednej z bardziej hitowych gier ostatnich lat – Cywilizacji: Poprzez wieki. Możliwe, że jest to odgrzebywanie starych opowieści (ostatnie wpisy o Civ pochodzą z pierwszego kwartału tego roku), ale będzie to zapis mojej (naszej w zasadzie, czyli mojej i ekipy) przygody z Cywilizacją. Na początek szybkie słówko wyjaśnienia – jestem w stanie zrozumieć, że ta gra może się podobać. Ale…

Kupiłem Cywilizacje w zasadzie jak tylko ukazała się w Polsce, grałem wcześniej oczywiście we wszystkie części komputerowe, więc wydawało się, że zakup jest strzałem w przysłowiową 10. Hype[1] podgrzewany umiejętnie na blogu i forum gry-planszowe.pl wskazywał, że jest to coś niebywałego. Nie miałem wcześniej styczności z angielską wersją gry, w którą jak się wydawało „wszyscy już grali”.

Przyszła. Pooglądali pudełko, poczytali karty przebrnęli przez instrukcję. I popróbowali. Trudno nazwać to co zdarzyło się później katastrofą, bo po rozegraniu gry uproszczonej popatrzyli na siebie, pokiwali głowami, mruknęli pod nosem „ciekawe”, popatrzyli jeszcze raz i schowali Cywilizację na długie miesiące.

Dlaczego tak się to skończyło – nie mam pojęcia. Nie „zaskoczyło” za pierwszym razem mimo, że wszyscy wiemy, że pierwsze partie są powolne/oporne/z błędami. Nie daliśmy tej grze kolejnej szansy. Czasem tylko ktoś coś bąknął, że może by spróbować jeszcze raz, ale nic z tego nie wychodziło. I tak jakoś dwa tygodnie temu skądś przyszła determinacja do gry w Cywilizację.

Poczytali instrukcję. Zagrali zgodnie z sugestią partię uproszczoną. Zagrali partię zaawansowaną i rozeszli się w dobrych humorach. Coś w tej grze jednak jest. Spotkali się po dwóch tygodniach i zagrali wersję pełną. W zasadzie szło całkiem sprawnie, budowali, napadali, wynajdowali. Ale coś wisiało w powietrzu, co jakiś czas dało się słyszeć „nie podoba mi się ta gra”. Skończyli, podliczyli punkty, popatrzyli na siebie, pokiwali głowami. Wszystko wskazuje na to, że Cywilizacja znów ląduje w szafie. Na jak długo?

Nie wiem. Najpewniej na długo. Nie potrafiłem się przemóc, aby gra sprawiała mi 100% przyjemność. Wyglądało to właśnie trochę jak tytułowa męka – niby się gra, ale jakoś bez przekonania, siłą rozpędu, bez chęci. Próbuję sobie właśnie zracjonalizować powód mojej niechęci do Cywilizacji i nic konkretnego nie przychodzi mi do głowy.

Czy nie jest dla mnie za długa? No raczej nie, grało się przecież godzinami w Descenta czy Starcrafta. Czy może ma nieodpowiednią tematykę? Też nie do końca, budowanie cywilizacji jest fajne, czy to w RTtA, czy w RftG. Czy może tura gry trwa za długo? W cale nie trwa, w takim Wysokim Napięciu potrafi trwać dłużej. Wychodzi jednak na to, że to nie jest coś konkretnego, tylko jakaś suma wszystkich drobnych problemików daje w czasie gry poczucie nieodpartej męki. I jak na razie jest to jedyna gra, która we mnie takie odczucie wywołuje.

Czy jest jeszcze ktoś w okolicy, kto należy do prawie 5% grupy osób, które na BGG oceniłyby Cywilizację na (1,5> pkt[2]? A może wy też macie grę która was po prostu męczy?

PS Początkowo miał to być wpis rozpoczynający serię „raportów” z naszych planszówkowych spotkań, ale wyszło zupełnie inaczej. Może w przyszłym tygodniu będzie lepiej.

[1] Definicja: Urban Dictionary
[2] Jest to 227 osób na 4594 oceniających. Źródło: BoardGameGeek

Góra

Share

Comments 9

  1. Nie ukrywam, że masz dużo racji. Uważam, że gra jest bardzo dobra. Kupując ją byłem przekonany o jej doskonałości. Po pierwszej uproszczonej rozgrywce uznałem, że to hit! Po drugiej uproszczonej rozgrywce byłem gotowy na spotkanie z wersją rozszerzoną. Nie mogłem się doczekać pełnej partii z zastosowaniem wszelkich skomplikowanych i wyrafinowanych zasad tworzenia cywilizacji…no i w sumie…w sumie to się nie doczekałem. Po pół roku od kupienia gry zagrałem 2 partie uproszczone. Najgorsze jest to, że nadal uważam, że to jest super gra – tu powinien być jakiś znaczek typu Może uważam tak gdyż gra ta kryje dla mnie w dalszym ciągu jakieś tajemnice. Może dlatego, że jest bardzo rozbudowana i taka „mołdra” (nie modra i nie mądra).

  2. Ja tak mam z Agricolą, niby świetna gra, niby wszystko jest OK ale już w połowie partii czuję się jakbym przerzucił wagon węgla i poprostu tracę chęci do dalszej zabawy. O dziwo z bardzo podobnym La Havre nie mam takich problemów.

  3. Ja bardzo lubię tą grę, choć irytuje mnie liczenie punktów i pilnowanie wszystkiego.
    Dawno nie graliśmy w nią z Radem, ale już za nami chodzi ;) Zapewne niebawem znów stworzymy własne cywilizacje, może tym razem z Marsem. Bo z tego co pamiętam, Ty nie masz z kim w to grać, bo Żona wypięła się na Cywilizację hehehe

  4. Tak, ona jakaś taka „niecywilizowana” ;) Ale będę miał kompana do ZM bo to jej się bardzo podobało :)

  5. Ja mam tak z osadnikami karcianymi. Chociaż tutaj nie chodzi o skomplikowanie ale o zwyczajną nudę, monotonię rozgrywki, brak jakichkolwiek różnic między partiami, po prostu wg mnie, to strasznie kiepska gra.. Drugim takim przykładem było Ghost Stories, które wydałem dzieciom szwagierki, bo w tą grę tak na prawdę się nie gra, tylko przesuwa pionki, kula kostkami i… i koniec.

  6. Ja tam rozumiem. Mój główny współgracz czyli Mąż nie toleruje prawie żadnych gier ekonomicznych.

  7. @zlepek – z Ghost Stories zgodzę się z turlaniem, bo to zapewnia siłę przeciwnikom, ale na pewno nie jest to tylko przesuwanie. To jak przesuniesz decyduje o tym czy dotrwasz do końca. To czy skorzystasz z pomocy wieśniaka czy przeprowadzisz egzorcyzm i w jakiej kolejności wykonasz ruchy jest kluczem do sukcesu. Nawiasem mówiąc ostatnio ze Stanleyem graliśmy 2×2 i udało się rozwalić maszkarona i zostało nam jeszcze 9 duchów w talii :)

  8. Post
    Author

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*