No Gravatar

Tytuł posta nawiązuje, jak łatwo zauważyć, do jednej z bardziej hitowych gier ostatnich lat – Cywilizacji: Poprzez wieki. Możliwe, że jest to odgrzebywanie starych opowieści (ostatnie wpisy o Civ pochodzą z pierwszego kwartału tego roku), ale będzie to zapis mojej (naszej w zasadzie, czyli mojej i ekipy) przygody z Cywilizacją. Na początek szybkie słówko wyjaśnienia – jestem w stanie zrozumieć, że ta gra może się podobać. Ale…

Kupiłem Cywilizacje w zasadzie jak tylko ukazała się w Polsce, grałem wcześniej oczywiście we wszystkie części komputerowe, więc wydawało się, że zakup jest strzałem w przysłowiową 10. Hype[1] podgrzewany umiejętnie na blogu i forum gry-planszowe.pl wskazywał, że jest to coś niebywałego. Nie miałem wcześniej styczności z angielską wersją gry, w którą jak się wydawało „wszyscy już grali”.

Przyszła. Pooglądali pudełko, poczytali karty przebrnęli przez instrukcję. I popróbowali. Trudno nazwać to co zdarzyło się później katastrofą, bo po rozegraniu gry uproszczonej popatrzyli na siebie, pokiwali głowami, mruknęli pod nosem „ciekawe”, popatrzyli jeszcze raz i schowali Cywilizację na długie miesiące.

Dlaczego tak się to skończyło – nie mam pojęcia. Nie „zaskoczyło” za pierwszym razem mimo, że wszyscy wiemy, że pierwsze partie są powolne/oporne/z błędami. Nie daliśmy tej grze kolejnej szansy. Czasem tylko ktoś coś bąknął, że może by spróbować jeszcze raz, ale nic z tego nie wychodziło. I tak jakoś dwa tygodnie temu skądś przyszła determinacja do gry w Cywilizację.

Poczytali instrukcję. Zagrali zgodnie z sugestią partię uproszczoną. Zagrali partię zaawansowaną i rozeszli się w dobrych humorach. Coś w tej grze jednak jest. Spotkali się po dwóch tygodniach i zagrali wersję pełną. W zasadzie szło całkiem sprawnie, budowali, napadali, wynajdowali. Ale coś wisiało w powietrzu, co jakiś czas dało się słyszeć „nie podoba mi się ta gra”. Skończyli, podliczyli punkty, popatrzyli na siebie, pokiwali głowami. Wszystko wskazuje na to, że Cywilizacja znów ląduje w szafie. Na jak długo?

Nie wiem. Najpewniej na długo. Nie potrafiłem się przemóc, aby gra sprawiała mi 100% przyjemność. Wyglądało to właśnie trochę jak tytułowa męka – niby się gra, ale jakoś bez przekonania, siłą rozpędu, bez chęci. Próbuję sobie właśnie zracjonalizować powód mojej niechęci do Cywilizacji i nic konkretnego nie przychodzi mi do głowy.

Czy nie jest dla mnie za długa? No raczej nie, grało się przecież godzinami w Descenta czy Starcrafta. Czy może ma nieodpowiednią tematykę? Też nie do końca, budowanie cywilizacji jest fajne, czy to w RTtA, czy w RftG. Czy może tura gry trwa za długo? W cale nie trwa, w takim Wysokim Napięciu potrafi trwać dłużej. Wychodzi jednak na to, że to nie jest coś konkretnego, tylko jakaś suma wszystkich drobnych problemików daje w czasie gry poczucie nieodpartej męki. I jak na razie jest to jedyna gra, która we mnie takie odczucie wywołuje.

Czy jest jeszcze ktoś w okolicy, kto należy do prawie 5% grupy osób, które na BGG oceniłyby Cywilizację na (1,5> pkt[2]? A może wy też macie grę która was po prostu męczy?

PS Początkowo miał to być wpis rozpoczynający serię „raportów” z naszych planszówkowych spotkań, ale wyszło zupełnie inaczej. Może w przyszłym tygodniu będzie lepiej.

[1] Definicja: Urban Dictionary
[2] Jest to 227 osób na 4594 oceniających. Źródło: BoardGameGeek

Góra

Powiązane artykuły