No Gravatar

Dzisiaj pogoda niezbyt piękna, ale nie padało więc nie było źle. Wybraliśmy się na rowery a do plecaka wrzuciliśmy grę. Aton jest bardzo poręczny i mieści się w bardzo małej kieszeni plecaka (po wyciągnięciu z pudełka). Trochę pojeździliśmy i na pół godziny zatrzymaliśmy się na polanie. Na pniu rozłożyliśmy  grę i szybkie 2 partyjki zostały rozegrane. W tym czasie mała biegała i zrywała kwiatki. Sielanka :) Brakowało mi tylko niepasteryzowanego, chmielowego napoju, ale jak to powiadają idealnie nigdy nie może być. Żałuję, że nie mieliśmy aparatu, bo Aton ładnie się komponował na tym pieńku. Później powrót do domu, obiad i … zagraliśmy w najnowszą wersję 2010: Making of the President w realu. Oczywiście na wybory wybraliśmy się i żona w swojej komisji odstała 10 minut. Masakra. Pani z komisji była zagubiona jak dziecko we mgle. U mnie w komisji bez kolejki. Średnia 5 minut, wiec nie jest źle, aczkolwiek wiele osób nie chciało stać w kolejce i stwierdziło, że nie będzie głosować. W taki prozaiczny sposób zmniejsza się frekwencja. Nieważne bo i tak jak to jeden z polityków stwierdził zmienimy tylko świnie przy korycie :)

Na koniec dnia myślałem, że jeszcze jakąś grę odpalimy, ale żona stwierdziła, że jej obiecałem film. No cóż będzie film!

Powiązane artykuły