Zapezpieczenie gier

poooq Wskazówki 6 Komentarzy

No Gravatar

Gry są drogie i piękne. Dlatego pragnienie zachowania  jak najdłuższego dziewiczego stanu zestawu jest  naturalne dla każdego kolekcjonera. Stąd kilka porad jak możemy zadbać o nasze gry, przedłużając ich żywotność przy użyciu niedrogich narzędzi.

O wypracowaniu u siebie i innych graczy odpowiednich zachowań takich jak umiejętne tasowanie kart, nie gniecenie ich i nie pstrykanie z rogów, delikatne przesuwanie pionów i znaczników po planszy nie będę wspominał, podstawą jest szanowanie gier które przecież zapewniają rozrywkę nie tylko właścicielom, ale też zaproszonym przez nich do gry osobom. Śmierć wandalom!

Całkowity zakaz żarcia w trakcie gry: dania ciepłe, zupy, desery, przystawki, przekąski i smakołyki odpadają. Zjemy jak wygramy, jak przegramy gramy jeszcze raz.

Woreczki strunowe zwane też strunkami: po pierwsze pomagają w utrzymaniu porządku w pudełku, żetony, kostki, meeple, znaczniki i cubki nie szurają o siebie i nie ścierają się dzięki nim tak szybko, po drugie, można wykorzystać je jako warstwę ochronną na karty czy arkusze których nie tasujemy podczas gry. Podstawowy zakup przy większych tytułach zawierających nawet kilkaset drobnych elementów.

Protectory czyli koszulki na karty: dostępne w większości popularnych rozmiarów, o różnej jakości i sztywności, ich używanie znacznie przedłuża świeżość używanych kart. Tam gdzie tasowanie stosuje się bardzo często, są wręcz niezbędne. Niektórzy nie znoszą koszulek, twierdząc że nie da się chronionych kart ułożyć w wysoki stos, jednak po kilku rozgrywkach dopasowują się do kart i już nie przeszkadzają.

Tuckboxy czyli pudełka na talie: do niektórych gier dołączone już przez wydawcę (np. Blue Moon City), dostępne do samodzielnego wykonania dla większości tytułów na BGG, możliwe do zaprojektowania dla każdego użytkownika Strange Eons, niesamowicie przydatne i bezcenne. Absolutnie nie polecam używania gumek- recepturek do segregowania talii, niesamowicie niszczą one karty wycierając je punktowo.

Pochłaniacze wilgoci: rzadko używane ale również niesamowicie przydatne: niewielkie torebki z substancjami o właściwościach higroskopijnych utrzymujących odpowiednią wilgotność w pudełku z grą. Sam używam takich które znajdują się w opakowaniach ze sprzętem komputerowym, sprawdzają się doskonale i działają dość długo. Nie wolno używać natomiast torebek znalezionych w np. orzeszkach ziemnych, gdyż grozi to ubabraniem gry tłuszczem.

Wymieniłem najpopularniejsze patenty związane z ochroną gier, dla prawdziwych hardcorowców zostaje jeszcze zabezpieczenie chemiczne w postaci naniesienia warstwy ochronnej odpowiedniego lakieru na elementy gry: najlepiej zrobić to za pomocą rozpylacza i nanosić kolejne warsty po wyschnięciu poprzednich. Uważać trzeba na lakiery do włosów i rozpuszczalniki: jeden z zestawów żetonów potworów z Arkham został załatwiony w ten bezwzględny sposób i dziś straszą nie tylko w grze ale i w rzeczywistości.

Share

Comments 6

  1. Oh no! Chyba na spotkanie z Tobą musiałbym przynosić własne egzemplarze gier ;]
    U nas generalnie wszystko jest dopuszczalne, no może poza wylewaniem piwa/coli/soku na planszę i karty. Chociaż i takie cuda się zdarzały. Większość kart jest w koszulkach, więc dopuszczamy ciastka, chipsy a nawet popcorn. Ostatnio gościliśmy również pizzę ;]
    Z jednej strony jak najbardziej rozumiem chęć ochrony gry, na którą wydało się ciężko zarobione pieniądze, ale z drugiej wszystko jest dla ludzi i nie wyobrażam sobie nakazu (!) mycia rąk przed graniem – a widziałem takie przypadki.
    A patentu z pochłaniaczami wilgoci to nie widziałem u nikogo na oczy. Jednym słowem -> Maniac!

  2. My też podjadamy, zazwyczaj paluszki, chrupki czy chipsy to nawet obowiązkowy element spotkania planszówkowego :)

  3. Post
    Author

    @Avandrel: ja tam nie mam problemu ze zmuszeniem innych do umycia rąk przed grą, mam natomiast dyskomfort, kiedy widzę jak resztki czipsów czy czekoladek zostają na kartach. Wychodząc z założenia, że wszyscy powinni się dobrze bawić, mam swoje podejście i swoje spaczenia. Co do pochłaniaczy: swojego czasu miałem problem z grą która leżała na szafie, zbyt blisko okna przez dłuższy czas w nieotwieranym pudełku, karty pomimo tego, że były w tuksie, zaczęły się odkształcać: pomysł jest mój, zrodzony z rzeczywistej potrzeby.

    @Marcinn: pudełko jest samoróbką, jeśli masz ochotę pobawić się w kreatora to zapraszam tutaj: http://www.cpforbes.net/tuckbox/tuckbox.cgi (kreator wielkości pudełek), a instrukcja znajduje się tutaj: http://www.ee0r.com/boxes/ . Jeśli jednak wolisz inwestować to kup sobie to: http://www.indiafloristonline.com/images/chocolates/16fr.jpg , wywal zawartość i trzymaj tam karty: http://www.epic-metal.com/host/poland/inne/TMIM/pudelko2.jpg . Pomysł podglądnięty u Kufir’a z gamekeeper.offnet.pl.

    @kobra: Paluszki, chipsy czy chrupki zostały pobite przez piwo. Ono jest jak najbardziej mile widziane przy grze. Oczywiście pod warunkiem, że w drodze z kufla do głowy nigdzie nie skręci…

  4. Też jestem maniakiem jeśli chodzi o gry. Kupiłem jakiś czas temu w sklepie internetowym Agicolę, jednakże popełniłem mały błąd i nie dokupiłem od razu koszulek na karty. Plan był taki iż przez kilka partii ręce były myte przed każdą partią, nie było zmiłuj. Podczas oczekiwania na koszulki na karty, wpadł do mnie znajomy sprawdzić co to ja mam tam nowego. Zauważył Agricolę i od razu chciał zagrać, wygoniłem do łazienki na mycie rąk bo miał uświdrane strasznie, prawie czarne od kurzu (przyjechał na deskorolce). Zaczął mi robić wyrzuty, że chyba zwariowałem i takimi łapami zasiadł do stołu. Serce mnie zabolało ale odpuściłem. Od tamtej pory wiem którymi kartami grał, są znaczone !!!!! Nigdy więcej nie popełnię tego błędu!!!

  5. Zawsze bardzo uważam przy graniu, szczególnie aby nie zaginać kart. Nigdy nie miałem problemu z zabrudzonymi kartami i na szczęście większość z nich jest dobrej jakości i nie da się ich tak łatwo pobrudzić. Tak na prawdę to tylko karty i ewentualnie kartonowe znaczniki mogą ulegać zniszczeniu. Planszę zawsze wyciągam spokojnie, układam na stole i w 90% przypadków planszy się nie dotyka bezpośrednio tylko kartami albo znacznikami. Oczywiście nie będę dumał co by było gdyby ktoś mi browara rozlał na planszę. Wiadomo że to z reguły prasowanka i się rozwarstwi i spuchnie – wolę nie myśleć jak to wygląda. Najgorsza przygoda jak spotkała moje gry to na początku planszoholizmu jak miałem kilka gier i głównie Fasolki były w obrocie. Dwa razy kisiły się w herbacie z jakimś sokiem. Jak dzisiaj ktoś otworzy pudełko to nawet nie zauważy śladu po takiej przygodzie (rewelacyjne szwabskie wydanie). Koszulek nie używam i nie będę porównywał używania koszulek do karty do tego co mam na myśli bo może dzieci czytają.
    Sam proces przechowywania gier nie wpływa na nie destrukcyjnie – z dala od światła, ciepła, wilgoci.

    Najgorsze jest granie! ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *