Ryzyko – potwierdzenie

mars Ogólne, Rozgrywki 8 Komentarzy

No Gravatar

Wczoraj urządziliśmy małej urodziny i zaprosiliśmy trochę smyków. Najstarszy „malec” miał 10 lat i nie chciał bawić się z resztą dzieciaków – nic dziwnego – pozostała 5-ka miała w sumie tyle lat co on. Szybko obczaił, że mamy gry planszowe i zachciało mu się grać. Nie wiedziałem co zaproponować, ale jak zaczął przeglądać moje zapasy to mówi – O, to mamy – i pokazuje Cytadelę. To była dobra wiadomość, ale wypatrzył jeszcze na dnie Ryzyko. Leżało ono odłogiem ponieważ uważam tę grę za bardzo słabą i nie wartą zawracania sobie nią głowy. Wczoraj jednak miałem być wystawiony na próbę. Tomcio upierał się przy swoim i musieliśmy zagrać z Ryzyko. Jeden rzut okiem na rada wystarczył – ujrzałem jego frustrację i trwogę w oczach. Z łezką w oku wspominał czasy jak kiedyś grał w to u nas (wtedy miałem tylko tę jedną grę)  i dostawał łomot przez swe szczęście w kościach. Nie zważając na westchnienia rada i pomruki niezadowolenia – już prawie słyszałem jego ulubione słowo, ale chyba powstrzymał się przy młodzieży ;) – otworzyłem pudło i chcąc nie chcąc wyciągnąłem jego zawartość. Oprócz oporów przeciwko samej grze okazało się, że nie pamiętam zasad (w końcu ze 4 lata minęły). Banalność zasad jednak dała się szybko odczuć po tym jak 2 minuty przeskakiwania po instrukcji szybko przywołało zasady tejże „genialnej” gry. Po 5 turach rad już spocony siedział i przeżuwał w ustach swe umiłowane słowo, jednak dalej dobrze się trzymał. Ja nie mogłem się skarżyć – śnieżna kula mi sprzyjała. Toczyła się coraz to szybciej i nabierała coraz większej masy, aby ostatecznie rozpłaszczyć przeciwników u podnóża niewielkiego wzniesienia. Po około 8 turach armia rada już prawie nie istniała, ja zająłem Amerykę Płn i Australię i miałem chrapkę na Azję. Gra nie została rozstrzygnięta ponieważ pora była już późna a rzesza niedoszłych planszoholików w wieku od 1,5 do 3 lat musiała udać się do krainy snów. Ta krótka „cofka” w czasy mojej pierwszej planszówki z „nowej epoki” przyniosła mi jednak bardzo cenne spostrzeżenia:

  1. Gra faktycznie jest bardzo cienka i z perspektywy czasu stwierdzam to samo.
  2. Gra jest cienka, ale nie dla dzieciaków. Tomcio siedział zaaferowany od początku rozgrywki i nawet to, że został szybko wyparty z Ameryki Płn. nie wywarło na nim żadnego wpływu. Dalej uważał, że nas rozwali bo w Afryce trzyma zapas wojowników z dzidami. Tu ujawniło się po raz kolejny zepsucie starych pryków i nasiąknięcie ogólnie przyjętymi zasadami i uznałem, że jestem starym zgredem.
  3. Rad jest beznadziejny w rzucaniu kośćmi ;)

Co bardzo ważne (żeby już zakończyć Waszą mękę czytania tego posta), w połowie gry przyszedł Dawid – tata Tomcia – i oprócz wciągnięcia chyba z pięciu kawałków sernika/stożka podzielił się opowieściami z kategorii jego przygód z planszówkami. Okazało się, że mają na pewno Citadels, BattleStar Galactica i Starcrafta, do tego wspomniał o tym jak kiedyś grywał poważnie w Ścieżki Chwały a na koniec dorwał się do naszych gier i widziałem radość w jego oczach (chociaż o to akurat nie trudno ;) Ponarzekał, że nie ma czasu teraz na granie (nie dziwię się – w końcu przy czwórce małych dzieciaków), ale padła deklaracja z jego strony, że z Tomciem umówią się któregoś razu na jakieś granie. Pewnie było w tym trochę hurraoptymizmu, ale zawsze to jakiś początek. W ten sposób poznałem kolejnych planszoholików i może stary wróci do nałogu a młody się rozkręci. Pożyjemy, zobaczymy.

Tym samym kończę i życzę udanego tygodnia!

Share

Comments 8

  1. Ja tylko chciałam dodać, że choć mój mąż szczęścia przy rzucaniu kośćmi nie ma, to za to ma go dużo w miłości :) Cóż coś za coś ;)

  2. Cóż za zbieg okoliczności… Od września rusza niezależny projekt przeniesienia Ryzyka do świata fantasy z wprowadzeniem mechanizmów zasobów i magii. Każdy gracz będzie dowodził inną rasą, tereny zostaną podzielona na lasy, wzgórza, bagna i pustkowia, będzie można stawiać forty, a wszystko to oparte na mechanizmie Riska. Zapowiada się trochę Smallworldowo, ale cały projekt jest nie komercyjny, w ramach zajęć dodatkowych w klasie szóstej… Jeśli będą zainteresowani, możemy przedstawiać postęp prac na forum.

  3. Post
    Author

    Może być fajnie, może nie grać w to ale tworzyć na 100%. W Ryzyko, niezależnie od formy, tylko z przymusu zagram :)

  4. Do elity to chyba raczej nie, bardziej do tych gogów co zajmują bezcenny czas młodzieży niepotrzebnymi jej w życiu pierdołami i jeszcze do tego, bezczelnie, wymagają punktualności i podstawowej kultury od ich rodziców. Ale, praca to praca, wszystko co nie zabija, wzmacnia nas.

  5. Post
    Author

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*