Descent – kraina żetonów

mars Ogólne 4 Komentarzy

No Gravatar

Wczoraj kontynuowałem swojego ‚tripa’ w ciemność i towarzyszyła mi w tym córka. Po pracy odbieram ją od babci a ona mówi:

– Nie jadę, sama tu zostanę!
– A wiesz co w domu będzie?
– Co?
– Wyciskanie żetonów
– To ja się ubieram …

Wie co dobre :) Dotarliśmy do domu – tym razem już brzuch pełny, więc od razu można było przystąpić do otwarcia pudła. Wewnątrz czekało na nas 12 arkuszy pełnych kolorowych żetonów. Przygotowałem na początek woreczki strunowe, żeby posegregować i przechować tekturowe dobrocie.

Descent: Journey in the Dark - żetony przed

Na razie woreczki muszą wystarczyć, może z czasem o jakimś „profesjonalnym przechowywaczu” pomyślę. Mała zajęła się „serduszkami”, kasą i innymi drobiazgami. Ja na pierwszy ogień wziąłem korytarze. Jak doszedłem do skał zdziwiłem się trochę. Jeden rząd znaczników był niedobrze sprasowany. Przez to 6 znaczników po wyciśnięciu rozpadło się na dwie części. Najważniejsze jest jednak zachować spokój. Chwyciłem za klej, „podglutowałem” i ścisnąłem. Po 5 minutach znaczniki były jak nowe :) Jeszcze w jednym przypadku trafiłem na lżejsze żetony – może spotkaliście się już z przypadkiem jak tektura jest niezbyt mocno sprasowana to wtedy żetony wydają się lżejsze, takie jak czekolada aero ;)

Po kolei segregowałem wszystko, aby przypadł jeden woreczek na jeden typ żetonów. W przypadku jak był jeden żeton to pogrupowałem z podobnymi. Wyszło około 35 woreczków. Niestety nie miałem tak dużych żeby zmieścić największe korytarze. Na razie są w gąbkowej kopercie coby je trochę otulić.

Descent: Journey in the Dark - żetony po

Skleiłem też wężowego stwora, głowa już się bardzo ładnie prezentuje.

Udałem się także do piwnicy i wygrzebałem farbki i akcesoria. Tak jak pamiętałem – wszystko to odcienie zieleni, brązu, szarości i czerni a do tego trochę skórzanych barw i biały. Brak mi niebieskich, czerwonych czy nawet żółtych. Na podkład też niewiele farby zostało. Chyba będzie mnie czekać jakieś uzupełnienie i chyba w ogóle przerzucę się na akryl. Jeszcze do rozpatrzenia jest ta kwestia.

Dzisiaj bardziej rodzinnie od rana i do tego na świeżym powietrzu bo w końcu mamy wiosenną pogodę :) Na wieczór otwieram karty akcji i karty postaci bo jeszcze są ofoliowane :)

Spróbuję też dzisiaj wybrać pierwszego śmiałka do malowania. Ciekawe jak tam moja ręka i oko. Może to już ten czas kiedy trzeba brać coś na uspokojenie drgania rąk :)

W planie jest też rozpoczęcie przygody z instrukcją – kolejna książka do przeczytania. I tak właśnie oswajam się moim Descent’cikiem.

Share

Comments 4

  1. Na rozgrzewkę do malowania proponuję jakieś zielone pokraki, gobosy lub pokrewne im brzydale. Herosów zostaw sobie na szczytową formę.

  2. Taka córka to duma dla rodzica :)
    W takim tempie to na Twoje odwiedziny z Descentem mogę liczyć za miesiąc albo dwa.

  3. Post
    Author

    poooq – chyba tak zrobię, może najpierw Nagę pomaluję bo wydaje mi się prosta :)
    kobra – Chyba mam prawo do odrobiny przyjemności. Ja się po prostu delektuję. A Ty nie masz nowości, że już się domagasz Descenta ;)

  4. czekam z niecierpliwością na tę grę! mam nadzieję, że miodność będzie wprostproporcjonalna do ilości elementów :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*