No Gravatar

Właśnie przeczytałem krótką fabularną przedmowę instrukcji Twilight Imperium. Przedstawiciel rasy Winnu streszcza nam w niej kilka tysięcy lat życia galaktyki, w której toczy się akcja gry. Buduje to poczucie patosu i epickości przyszłej rozgrywki, które skutecznie nakręciło mnie na jutrzejsze granie. Tak to jednak już bywa, że w planszówkach nie zawsze fabuła pasuje do gry (tutaj kłaniam się Panowi Reinerowi Knizia i jego „Cthulhu Rising”)…

Ciężko jest w typowej grze ekonomicznej zawrzeć gęsty klimat. Na przykład w Puerto Rico, w którym fabuła pasuje do mechaniki idealnie, podczas rozgrywki większego znaczenia nabierają kalkulacje, a kolonizowanie Ameryki schodzi na dalszy plan (gorzej, gdy do abstrakcyjnych gier logicznych projektant stara się na siłę wymyślić jakąś historię). Są jednak takie tytuły, w których fabularną atmosferę możnaby kroić piłą, a gracze po rozgrywce zastanawiają się, „co działo się dalej”. Często zdarza się tak przy popularnym ostatnio na blogu Arkham Horror, a także np. w Grze o Tron, czy Battlestar Galactica.

A jakie są Wasze ulubione gry planszowe z dobrze wbudowanym wątkiem fabularnym?

Powiązane artykuły