Planszoholiku! Zrób to sam!

poooq Ogólne, Wskazówki 8 Komentarzy

No Gravatar

Nazywam się poooq i jestem planszoholikiem. Mój nałóg zmusza mnie do poszukiwania coraz to bardziej stymulujących działań związanych z czynnikiem uzależniającym , gdyż zwykłe granie przestało przynosić mi ulgę?

Na początku wszystko było prostsze. Otwierałem pudełko, rozkładałem grę, grałem aż do zaspokojenia swoich potrzeb, czułem radość i satysfakcję z wygranej lub smutek i gorycz klęski, jednak tak czy tak wiedziałem, że zrobiłem wszystko co w mojej mocy by partia zakończyła się moim triumfem. Niestety, z czasem organizm uodparnia się na małe dawki stymulantów i człowiek potrzebuje ich więcej i więcej. Ach, gdybyż to chodziło o czas spędzony nad grą, sprawa byłaby prosta? Albo o częstotliwość lub rozmaitość rozgrywek. Nie? Brakowało mi czegoś innego.

Lubię wiedzieć , że moja gra, podobnie jak ja, daje z siebie wszystko. Maksymalnie wykorzystuje swoje możliwości oraz ma uaktywnione wszystkie dostępne opcje. Po kilku rozgrywkach w każdy tytuł, zaczynamy widzieć różne, niewykorzystane w niej możliwości: dzieje się to dlatego, że każdy z nas szuka czego innego i patrzy na grę z odmiennego punktu widzenia, mimo iż większość tytułów była testowana nawet po kilkaset razy przed wydaniem, nie wszystkie niuanse da się na tym etapie przewidzieć i zaszczepić grę, uodparniając ją przeciwko graczom. Wtedy na pomoc mogą przyjść dodatki: oficjalne rozszerzenia wydane przez profesjonalistów, często równie kosztowne jak sama gra podstawowa, małe dodatki sprzedawane razem z magazynami lub rozdawane gratis z egzemplarzami gry, przy okazji targów lub spotkań oraz niezależne rozszerzenia stworzone przez fanatycznych graczy.

Zwykle zaczynam od przeszukania zasobów BGG, jest to prawdziwa skarbnica przydatnych elementów takich jak: pudełka na karty i żetony, arkusze pomocy, podstawki, kościowieże, uchwyty, podajniki i setki innych, przetestowanych i sprawdzonych gadżetów usprawniających rozgrywkę. Najciekawszym pomysłem który tam wygrzebałem jest magnetyczny Przedwieczny do Arkhama, zestaw uniemożliwiający zrobienie bałaganu w stosach użytych znaczników i żetonów przez szturchnięcie stołem podczas gry. Kiedy już zabezpieczę elementy i wybiorę przydatne pomoce, rozglądam się za rozszerzeniami.

Staram się nie inwestować zbyt dużo w planszówki. Dodatki które kosztują tyle co sama gra lub są nawet droższe od niej, skutecznie mnie zniechęcają. Zamiast tego, robię je sam. Różne gry są w innym stopniu podatne na modyfikacje: takie warcaby są niemożliwe do zmienienia, zakłóciłoby to równowagę i sens samej gry, natomiast Arkham jest wprost do tego stworzony. Zresztą ilość stworzonych nieoficjalnych kart i elementów jest GIGANTYCZNA, do tego cały czas powstają nowe, często równie udane jak oficjalne rozszerzenia. W naszym języku jest dostępny jeden duży (ponad 200 kart) „Kult Złotego Skarabeusza”, rozwijający wątki poruszone w niedawno wydanym, oficjalnym „Faraonie” oraz mniejszy, „Góra Szaleństwa”, pozwalający na mocno nietypowy pojedynek z Przedwiecznym. Wkrótce będzie dostępny kolejny przetłumaczony dodatek: „Morze Horroru”, udostępniający nowy moduł planszy oraz wątki marynistyczne. Ale nie samym Arkhamem człowiek żyje: inną moją ulubiona grę, Blue Moon City, ostatnio udało mi się rozszerzyć o cztery dodatkowe kafelki miasta. Efekt był zadziwiający, doskonała gra stał się przez to jeszcze lepsza! A sama myśl, że egzemplarz gry który posiadam jest niepowtarzalny i jedyny w swoim rodzaju, zapewnia mi na jakiś czas spokój z nałogiem.

Share

Comments 8

  1. Ponadto gra zrobiona własnoręcznie, nawet, jeśli projektantem jest kto inny, przynosi jakąś taką… specyficzną satysfakcję. Jakbyśmy grali elementami, które są naszymi „dziećmi”. Ostatnio podarowałem koledze zrobioną przeze mnie Diunę Express. Mimo, że sama gra jest średnia, to dotykając tych kartonowych znaczników, czułem z nimi swoistą więź.

  2. Dokładnie, jak się samemu zrobi to później ma się do tego sentyment to po pierwsze. Po drugie można zaoszczędzić kasę.

  3. Chyba dwa lata temu szykując się do wyjazdu wakacyjnego przygotowałem sobie karton, pisaki oraz nożyczki. Do tego przed wyjazdem wydrukowałem instrukcję do gry Hive. Postanowiłem wykonać ją przy okazji relaksując się przy złocistym trunku. Wycinanie i rysowanie owadów zajęło mi prawie 3 godziny. Przyznaję, że nie przykładałem się zbytnio, gdyż w założeniu było uzyskanie gry tanio i szybko. Faktycznie efekt nie był powalający ale miałem wielką satysfakcję, szczególnie że kończąc manufakturę opróżniłem kilka złocistych trunków. Jedyne co mnie przygniotło i trochę zdołowało to fakt, iż po pierwszej rozgrywce nikt nie chciał już grać twierdząc, że gra im się nie podoba (nie w sensie wykonania tylko logiki).

  4. Post
    Author

    To działa w obie strony: byłem strasznie ciekawy jak w praktyce działa „Lost Cities”, gra niedroga, ale swojego czasu zupełnie niedostępna w żadnym ze sklepów, na aukcjach brak, chora sytuacja. Zabrałem się do niej podobnie jak mars: znalazłem instrukcję, przeprojektowałem karty, dodałem jeszcze jeden kolor, żeby nie było że to zupełny plagiat masta Knizii, wydrukowałem, złożyłem, zagraliśmy… Super gierka, ale po czterech rozgrywkach leży i się kurzy. Gdybym kupił oryginalne wydanie, byłbym bardzo zły, a tak to cieszę się, że mam w posiadaniu jedną z niewielu talii „Trip of Lost Cities”. Może w końcu przyjdzie jeszcze jej czas. Teraz zastanawiam się nad wykonaniem dużego zestawu „Carcassonne”, ale to chyba odłożę na wakacje. A, i w planach mam jeszcze polskojęzycznego „Descenta”, ale za to zabiorę się dopiero wtedy, kiedy namierzę jakieś przyjemne figurki.

  5. Zaintrygowały mnie doniesienia o dodatku ?Kult Złotego Skarabeusza?.
    Genialna robota i widzę poooq, że masz w to ogromny wkład. Już świta mi idea druknięcia tego, ale muszę wyczaić laser w kolorze. Najpierw popytam, może ktoś w pracy prywatę odwali ;) Świetne są te karty, robota na prawdę na 6.

  6. Post
    Author

    Mój wkład to tłumaczenie, ponowny skład, i może redesing kilku kart. Jeśli ktoś zagra w Arkhama ze Skarabeuszem, to znaczy, że praca nie poszła na marne…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *