Neuroshima HEX!

rad Recenzje 8 Komentarzy

No Gravatar

Grę tę kupiłem jakoś tak bez przekonania.  Skusiła mnie praktycznie tylko wysoka pozycja w rankingu gier oraz stosunkowo niska cena. Po otwarciu pudełka okazała się plansza, która jest całkiem przyjemna (mówię tu o jej tle) no i banalnie prosta –  19 sześcioboków tworzy jeden większy. Instrukcja w formie małej, cienkiej książeczki (wykonanie średnie, czasami przy słabszym świetle mam problem z odczytaniem tekstu na ciemnym tle), której kartki przypominają program telewizyjny w dotyku. Samą instrukcję czyta się szybko, jest dużo rysunków objaśniających znaczenia symboli na żetonach-żołnierzach i łatwo zrozumieć o co chodzi. Żetony wykonane są z grubej tektury, więc łatwo nimi manipulować na planszy oraz nie zaginają się ich rogi w rękach.

Każdy żołnierz ma swoje zadanie, część z nich trzyma tarczę, która obroni nas przed słabymi strzałami przeciwników, inni strzelają na do przeciwnika nawet przez całą planszę. Do tego należy dodać moduły, które usprawnią naszych małych zabójców, jeśli tylko będą rozstawieni w ich pobliżu, oraz kilka żetonów ze specjalnymi właściwościami charakterystycznymi dla poszczególnych armii.

Armii do wybory mamy cztery – w zależności którą wybierzemy zmienia się trochę nasza taktyka. Jedni mają więcej jednostek strzelających, inne więcej walczących w zwarciu.

Celem gry jest zadanie jak największej ilości ciosów bazie przeciwnika przy czym uważać, żeby przeciwnik nie mógł atakować naszej bazy. No i zaczyna się! Na pierwszy rzut oka nie będzie nic ciekawego się działo, ale po ustawieniu kilku żołnierzy przez gracza i jego przeciwnika/przeciwników zaczynają się niesamowicie wciągające kombinacje! Gdzie postawić następnego? Może któregoś ze swoich obrócić albo przesunąć, jak zabezpieczyć bazę przed wycelowanym w nią strzałem? Może postawić swojego strzelca z większą inicjatywą, albo wbić nóż w plecy wroga zanim wystrzeli? O tym gracz zedecyduje niestety po wylosowaniu kolejnych żetonów. Dlaczego niestety? Dlatego, że jak macie kiepski dzień to przez pół gry możecie ciągnąć moduły, które nie zadają ran. Przeciwnik będzie je elegancko czyścił z planszy a my będziemy się temu przyglądać. Co prawda odbijemy sobie to na koniec, ale nie będzie już modułów ulepszających naszych żądnych krwi żołnierzy. Pamiętajcie więc o dokładnym potasowaniu żetenów przed grą!!!

Dlaczego ta gra mi sie tak spodobała? Do tej pory grywałem z innym w gry ekonomiczne/przygodowe i praktycznie zawsze działo się tak, że był jakiś wytrych, który ułatwiał wygranie. W HEXie jak na razie tego nie znalazłem. Choć nie przerobiłem jeszcze wszystkich możliwych kombinacji par armii, wydaje mi się, że każdy jest w stanie wygrać z każdym. Dlaczego? Ano dlatego, że wygrana po części zależy od szczęścia w doborze kolejnych wojowników, a po części dlatego, że armie są zróżnicowane w ten sposób, aby jedni walczyli lepiej na dystans a inni w zwarciu, jedni lepiej bronili a drudzy atakowali. Umiejętne wykorzystanie tego faktu prowadzi do zwycięstwa!

Większość partii przyszło mi grać z Małżonką, ale udało się także rozegrać partyjki w cztery osoby. Zarówno w wersji „każdy sobie rzepkę skrobie” jak i w wersji „2 na 2” grało się przednio!

Gra Neuroshima Hex! jest zdecydowanie godna polecenia. Za niewielkie pieniądze dostaniecie do ręki coś, co wciągnie Was na długie godziny.

Podsumowując:

– świetna gra dla tych, którzy lubią kombinować,

– dobrze wykonana,

– stosunkowo tania.

Share

Comments 8

  1. Ja też uważam, że to bardzo fajna gra. Na razie rozegrałem raptem 3 potyczki, ale na pewno nie ostatnie. Muszę się wszak zgodzić z kobrą, która komentowała jakiś inny post – ta gra jest raczej dla facetów. Kobiety też mogą grać, ale psują zabawę chłopcom!

  2. Ja na luzie strzelam, celuje w sztab i tych żołnierzy co ma zagrażają, a panowie nad jednym ruchem godzinę myślą, planują i przewidują. Gra z nimi dłuży się i jest nieco nudna.

  3. na luzie to se można z gumki w majtkach strzelać. Każdy krok musi być przemyślany, tym bardziej, że za chwile możemy pociągnąć kiepskie karty, więc trzeba się zastanowić jak będzie za chwilę wyglądać sytuacja na planszy.

  4. Chciałam jeszcze dodać (w tajemnicy przed radem), że żetony faktycznie nie zaginają się, ale zauważyłam że się rozwarstwiają. Tak więc wykonanie nie najlepsze, ale mam nadzieję że jeszcze wiele wojen przetrwają.

  5. A ja bardzo polubiłam neuroshimę, jedna z lepszych gier w jakie grałam i fajna wizualnie, zdarza mi się nawet czasem na telefonie w nią pograć, gdy gdzieś czekam, bądź jestem w podróży.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*